PKP: „Wsłuchujemy się w głos pasażerów”. Toaleta na telefon zniknie?

0
537

Wracamy do sprawy toalet „na telefon” na dworcu PKP w Brzegu. Od dwóch tygodni sanitariaty są tam zamykane na klucz, którym dysponuje pracownik ochrony. Aby skorzystać z WC należy wcześniej zadzwonić i poprosić o otwarcie. Takie rozwiązanie nie podoba się zarówno pasażerom, jak i ochroniarzom.


Korzystanie z toalety jest czynnością intymną. Nie trzeba nikomu specjalnie tłumaczyć, że informowanie przez telefon o potrzebie fizjologicznej może być bardzo niekomfortowe. Większy problem mają ci podróżni, którym rozładowała się bateria lub w ogóle nie posiadają telefonu. Skakanie z nogi na nogę w oczekiwaniu na ochroniarza nie zawsze odnosi skutek, bowiem pracownicy często patrolują teren dworca na zewnątrz.

Dodajmy, że toalety „na telefon” funkcjonują również na niektórych dworcach na Opolszczyźnie i Dolnym Śląsku – np. w Kędzierzynie-Koźlu, Kluczborku, Legnicy, Głogowie czy Oleśnicy. Takie rozwiązanie zostało wprowadzone ze względu na częste dewastacje sanitariatów.

– Koszty, które PKP S.A. musiała ponieść w związku z naprawami i usuwaniem skutków dewastacji w toalecie na dworcu w Brzegu wyniosła w 2016 r. i I kwartale br. ok. 7 tys. zł – tłumaczy Aleksandra Grzelak z Biura Komunikacji i Promocji PKP S.A.

Takiej argumentacji nie przyjmują pasażerowie. – Patologią chcą zwalczać patologię? Niech wprowadzą opłatę za korzystanie, to jeszcze na tym zarobią. Wracam z Gliwic i tam właśnie jest pobierana opłata. W środku czysto, pomieszczenia zadbane – komentuje sprawę podróżny.

Nadzieją na zmianę kontrowersyjnego rozwiązania w Brzegu może być społeczny głos niezadowolenia. Musi być jednak na tyle słyszalny, że dotrze do spółki PKP.

– Dotychczas nie otrzymywaliśmy żadnych skarg od podróżnych w tym zakresie. Wsłuchujemy się jednak w głos pasażerów. Jeżeli przeważać będą opinie dotyczące dotychczasowego sposobu funkcjonowania toalety, wrócimy do poprzedniego rozwiązania – informuje Aleksandra Grzelak z PKP S.A.

toaleta na dworcu w Brzegu