Przez wiele lat mieli względną ciszę i spokój, a teraz obawiają się uciążliwości i dewastacji świeżo wyremontowanej klatki schodowej. To nie jedyna bolączka mieszkańców wspólnoty mieszkaniowej przy ulicy Rybackiej. – Dlaczego polskie rodziny z dziećmi oczekują na mieszkanie przez wiele lat, a jak już gmina im coś zaproponuje, to do kapitalnego remontu, a romską rodzinę wprowadza się do oczyszczonego i wyremontowanego mieszkania? – pytają jednym głosem.


– Wszyscy mieszkańcy naszej wspólnoty dbają o swoje otoczenie. Wzięliśmy kredyt i przeprowadziliśmy remont klatki schodowej. Wiemy jak zachowują się Romowie, bo mieszkają na tej ulicy w innych blokach. Obawiamy się, że po wprowadzeniu do naszego bloku wielodzietnej rodziny romskiej zaczną się karawany, schadzki i krzyki. Romowie gromadzą się całymi rodzinami, przebywają w licznych grupach i dochodzi do niszczenia mienia – mówi pani Krystyna.

W bloku znajduje się 18 mieszkań. W większości są to lokale własnościowe, ale niektóre należą do zasobów Gminy Brzeg. Nie tak dawno w jednym z mieszkań komunalnych przeprowadzono eksmisję komorniczą. Mieszkanie zostało wysprzątane i teraz ma zostać przekazane romskiej rodzinie.

– Ta rodzina to samotna matka z trójką dorosłych synów. My rozpatrujemy wnioski, a nie kto jakiej jest narodowości. Ta rodzina mieszka od wielu lat przy ul. Starobrzeskiej. Nie dewastuje mieszkania i regularnie płaci czynsz. Od ponad trzech lat czekają na zamianę mieszkania na większe. 1/3 kosztów remontu pokryjemy my, a  2/3 ta pani. Jej dotychczasowe mieszkanie zostanie przekazane innej rodzinie, która oczekuje na mieszkanie komunalne i jest to mieszkanie gotowe do zamieszkania – tłumaczy Marek Sidor, dyrektor Zarządu Nieruchomości Miejskich w Brzegu

– Wpadliśmy z deszczu pod rynnę, bo wcześniej w tym lokalu mieszkała jedna pani, która nie płaciła czynszu. Ale ta osoba nie robiła nam tych problemów, które będziemy mieć po wprowadzeniu Romów. My teraz zastanawiamy się czy wykupić nasze mieszkanie – mówi mieszkanka wspólnoty przy ul. Rybackiej. –  Ta rodzina romska nie była na liście osób oczekujących na mieszkanie. Jest na liście oczekujących na zamianę, więc posiada inne mieszkanie. Dowiedzieliśmy się, że na liście osób oczekujących na przydział jest wielodzietna rodzina Polaków z trójką dzieci, której nawet nie zaproponowano tego lokalu w naszej kamienicy – dodaje inna lokatorka.

Mieszkańcy przyznają, że temat jest bardzo trudny, ale nie obawiają się, że ktoś posądzi ich o rasizm. – W tej klatce mieszka kilka osób starszych i samotnych. Tym ludziom nie jest potrzebny hałas, biegający i krzyczący Romowie. To jest bardzo trudny temat, ale inni powinni nas zrozumieć, tym bardziej, że tak, jak powiedzieli moi przedmówcy: dopóki większość mieszkań było komunalnych, to miasto nic tutaj nie zrobiło, klatka schodowa wyglądała tragicznie, grzyb na ścianie, obsypujący się tynk . Przez wiele lat walczyliśmy o remont, w końcu udało się, wzięliśmy kredyt, który będziemy spłacali jeszcze przez cztery lata, więc chcemy zadbać o spokój i ład – komentuje sprawę pani Edyta.

Dyrektor ZNM-u uspokaja, że na tę rodzinę nigdy nie było żadnych skarg, a burmistrz dodatkowo polecił miejskim strażnikom, aby sprawdzili zachowanie tej rodziny w dotychczasowym środowisku. Mieszkańców ulicy Rybackiej ta argumentacja nie przekonuje i zapowiadają, że będą protestować, a w ostateczności blokować mieszkanie.

Postanowiliśmy również sprawdzić, jak wygląda w rzeczywistości przydzielanie mieszkań osobom oczekującym na liście. Dotarliśmy do matki samotnie wychowującej dziecko, której w lipcu br. gmina zaproponowała taki lokal. Okazuje się, że proponowane mieszkania są do kapitalnego remontu, często z łazienkami na klatce schodowej.  – Nie dostałam żadnej propozycji lokalu, w którym można zamieszkać. Pokazywali wiele mieszkań, ale warunkiem jest samodzielny remont. Zgodziłam się, bo wyjścia nie mam. Muszę wymienić dosłownie wszystko, instalację elektryczną, ogrzewanie, drzwi, okna. Pytałam się, czy istnieje możliwość częściowej pomocy finansowej, ale odpowiedź była negatywna – tłumaczy nam moda mama.