Fundacja Baxter ratuje konie przed rzeźnią. Pomagają nie tylko zwierzętom

0

W ubiegłym roku Państwo Bezuszko z Lubszy powołali do życia Fundację „Baxter”. Małżeństwo ratuje z opresji zwierzęta. Pod ich opieką jest już sześć koni, z czego trzy miały trafić do ubojni, a dwa inne zostały odebrane poprzednim właścicielom, którzy źle traktowali zwierzęta. Aby fundacja mogła realizować swoje statutowe cele potrzebuje wsparcia innych osób, firm i instytucji.


Łukasz i Karolina Bezuszko wyszli z inicjatywą niesienia pomocy w 2017 roku. Pod koniec czerwca br., fundacja doczekała się formalnego ustanowienia działalności.

– Fundacja zaczęła działać dopiero 25 czerwca 2018, natomiast pierwsze dokumenty do KRS wysłałem już w grudniu 2017 w celu rejestracji. Przez 7 miesięcy czekaliśmy na decyzję KRS, jednak i bez tego, przez ten cały okres pomagaliśmy zwierzętom. My się nigdy nie poddajemy, w grudniu 2017 roku przyjechał do nas pierwszy koń Kuba – wspomina pan Łukasz.

Stan zdrowia Kuby był zły. Zaniedbania poprzedniego właściciela sprawiły, że koń miał długą listę schorzeń.

– Kubuś był polskim koniem o bardzo łagodnym charakterze, niestety miał ochwat kopytowy, co uniemożliwiało mu normalne poruszanie. Po trzech miesiącach codziennej rehabilitacji udało nam się doprowadzić go do sprawności, ale pewnego dnia podbił sobie kopyto na zamarzniętej ziemi i jego stan znowu się bardzo pogorszył. Po licznych badaniach pani weterynarz stwierdziła, że nie da się już nic zrobić. Oczywiście ja miałem inne zdanie, jednak nie mogłem nic więcej zrobić, bo nie byłem właścicielem Kubusia, tylko opiekunem w domu adopcyjnym. Kubuś został poddany eutanazji – mówi Łukasz Bezuszko.

Nieco później w zagrodzie pod lasem w Lubszy pojawił się 19-sto letni wałach „Twix” o czystej krwi arabskiej. To koń sportowy i wyścigowy, ale z racji swojego wieku nie mógł już dłużej być eksploatowany. Pod opieką Łukasza i Karoliny pełni funkcję „dzielnicowego w stadzie”.

Kucyki Lucynka i Mania, trafiły pod opiekę fundacji „Baxter” z tzw. interwencji. Były źle traktowane przez właściciela.

– Po kilku miesiącach pracy, Mańka jest najlepszym pupilem, wszyscy ją głaskają i przytulają. Jest bardzo łagodna, świetnie czuje się w towarzystwie dzieci, czego doskonałym przykładem były odwiedziny uczniów ze szkoły w Lubszy. Pod nasza opiekę dołączyła również klacz Kaśka. Niestety cierpi na chorobę Rao, czyli zwierzęcy odpowiednik ludzkiej astmy. Leczenie jest bardzo kosztowne, na samym początku pobytu Kaśki u nas, przez 3 dni wydaliśmy na jej leczenie prawie 800 zł. Niestety, nie są to jedyne wydatki jakie ponosimy. Potrzebne są specjalistyczne pasze dla koni starszych i chorych, których worek 20 kg kosztuje 64 zł, a w ciągu miesiąca potrzebujemy wielu takich worków. Kolejnym dużym wydatkiem jest kowal, który przyjeżdża do naszych podopiecznych. Podkucie z dojazdem to koszt prawie 500 zł” – opowiada pan Łukasz.

Co ciekawe, fundacja Baxter nie tylko pomaga zwierzętom. Kolejnym celem statutowym jest niesienie pomocy potrzebującym ludziom. Państwo Bezuszko podkreślają, że drzwi fundacji są otwarte dla każdego, bo ich wrażliwość na cierpienie nie jest ślepa i wybiórcza.

Każdy, kto chciały przyłączyć się do pomagania i wesprzeć fundację może kontaktować się z panem Łukaszem telefonicznie pod numerem 691 282 773 lub za pośrednictwem Facebooka https://www.facebook.com/Fundacja-Baxter-406975143137547/. Wsparcia finansowego można udzielić poprzez dowolną wpłatę na konto Fundacji Baxter:
Fundacja BAXTER 
KRS 0000737255
NIP 747-19-106-79
Numer Konta 21 1600 1462 1873 7443 7000 0001

Anna Wendlińska