15 osób jest przeciw inicjatywie radnego Surdyki ws. Wozowni, popartej już przez 1500 mieszkańców Brzegu. Napisali list do Rady Miejskiej Brzegu

1
fot. archiwum

Na łamach naszych mediów pisaliśmy niedawno o projekcie uchwały radnego Grzegorza Surdyki, na mocy której w niektórych miejscach na terenie Brzegu mogłyby odbywać się imprezy w weekendy (piątek i sobota) – zgodnie z prawem i bez obaw o interwencje policji ws. zakłóceń, tzw. „ciszy nocnej”. Na mocy tej uchwały imprezy takie, jak np. wieczorki taneczne czy koncerty odbywałyby się między innymi w Restauracji „Wozownia”. Pod projektem uchwały poparcie wyraziło już około 1500 osób. Po publikacji materiału do naszej redakcji wpłynął apel podpisany przez 15 osób, które są przeciwne pomysłowi radnego i twierdzą, że artykuły na ten temat są tendencyjne.


Autorzy wysłali swój apel do „Przewodniczącej Rady Miasta oraz do Rady Miejskiej w Brzegu” (oryginalna pisownia). Korespondencję, z prośbą o jej publikację, dostarczono także do naszej redakcji.

Przypomnijmy, w ostatnim czasie 1500 osób wyraziło poparcie dla projektu uchwały radnego Grzegorza Surdyki, który może rozwiązać problem mieszkańców i jednocześnie umożliwić właścicielom lokali usługowych organizację imprez w weekendy. Z kolei 15 innych osób nie podziela tego stanowiska i prosi o udzielenie głosu trzem przedstawicielom ich grupy na wszystkich sesjach Rady Miasta, podczas których będzie poruszany temat restauracji „Wozownia”.

Co ciekawe, autorzy apelu nie przedstawiają w liście żadnych alternatywnych rozwiązań, które mogłoby przynieść kompromis, a zamiast tego koncentrują się na radnym Surdyce, wyborach samorządowych i … tendencyjnych artykułach w prasie. W tym miejscu należy zaznaczyć, że nasza redakcja przed publikacjami artykułów o „Wozowni” próbowała porozmawiać z przeciwnikami lokalu, w tym z głównym inicjatorem protestu – mieszkańcem kamienicy sąsiadującej z lokalem. Niestety osoby te, za każdym razem nie chciały z nami rozmawiać i wyrazić swojego stanowiska. Jeszcze na początku czerwca br. jeden z najaktywniej protestujących, poinformował naszego reportera, aby ten wykasował jego numer telefonu i nie kontaktował się, bo temat „Wozowni” jest dla niego ostatnim, na który miałby ochotę się wypowiadać. Cieszy nas zmiana optyki i fakt, że możemy opublikować na prośbę mieszkańców ich apel. Poniżej treść zgodna z oryginałem (brak wyrażenia zgody na publikację imion i nazwisk podpisanych pod listem osób).

W związku z otrzymaną korespondencją, postanowiliśmy skomentować niektóre jej fragmenty i poprosić o odniesienie się do nich właściciela „Wozowni” oraz radnego Grzegorza Surdyki, o których w swoim liście piszą autorzy.

Mieszkańcy piszą w swoim liście: „Nie chcemy, żebyście opierali się tylko na tendencyjnych artykułach umieszczanych w Panoramie Brzeskiej i przekazywanych przez ludzi, którzy nigdy nie byli w naszych mieszkaniach – podczas imprez organizowanych przy nagłośnieniach na tym terenie”.

Warto zauważyć, że nigdy nie przeprowadzono żadnego rzetelnego pomiaru głośności w mieszkaniach usytuowanych w sąsiedztwie „Wozowni” w trakcie trwania organizowanych w lokalu imprez. Dodajmy, że konflikt między właścicielem restauracji a jej sąsiadami trwa już od kilku lat i w tej sprawie toczyło się już wiele postępowań sądowych i w trakcie żadnego z nich nie przedstawiono tego typu badań. Jak pisaliśmy w artykule z dn. 15.06.2018 poświęconym „Wozowni” i konfliktowi z mieszkańcami, obrońca właściciela „Wozowni” wskazywał w trakcie rozpraw sądowych, że teren, na którym zlokalizowana jest restauracja nie ma ustalonych norm hałasu. Dodatkowo teren, na którym jest lokal gastronomiczny i mieszka kilka rodzin, nie jest według planów zagospodarowania terenem przewidzianym na cele mieszkaniowe.

W kolejnym fragmencie listu mieszkańcy wskazują jakoby projekt uchwały radnego Surdyki miałby być efektem – znanych prawdopodobnie tylko autorom apelu – negocjacji politycznych, czy zakulisowych działań na szkodę dzieci, rodziców, osób starszych.

– To kolejny zarzut formułowany przez pana R. i osoby z nim powiązane, który odbieram jako pomówienie, kłamstwo i insynuację. Już nie raz pan R. z powodu braku jakichkolwiek logicznych argumentów próbował stwarzać atmosferę jakichś niejasnych powiązań politycznych czy korupcyjnych wokół mojej osoby i lokalu, którego jestem właścicielem. To oświadczenie, czy stanowisko jest dla mnie mało wiarygodne. Niech sygnatariusze tego pisma napiszą, gdzie mieszkają i kto i w jaki sposób ich torturuje – skomentował Janusz Piotrowicz, właściciel restauracji „Wozownia”.

W kolejnym fragmencie czytamy, że autorzy apelu wskazują, jakoby wszystkie imprezy organizowane w „Wozowni” – odbywały się – „pod ich oknami”. Z naszych ustaleń wynika jednak, że prawdopodobnie tylko 4 osoby spośród 15 podpisanych (samym nazwiskiem lub imieniem i nazwiskiem) mieszkają w budynkach bezpośrednio sąsiadujących z „Wozownią”. Jedna kamienica graniczy przez podwórko z Wozownią, druga leży w najbliższym otoczeniu i jest odgrodzona murem oraz ścianą boczną budynków lokalu. Pod czyimi oknami zatem odbywały się imprezy?

Autorzy listu piszą także o tym, że 4. i 5. sierpnia ponownie byli psychicznie torturowani. Podejrzewamy, że jako tortury mogły być określone wydarzenia, które zrealizowano w „Wozowni” w tych dniach. Mieszkańcy twierdzą, że w przypadku tychże imprez również wypowie się sąd. Jak piszą: „… godziny, w jakich to czyniono są – naszym zdaniem – bez znaczenia…”. Niestety, i tym razem fakty są jednak takie, że wiele spraw do tej pory było oddalanych przez sądy z uwagi na to, że zgłoszenia na Policję miały miejsce przed 22:00.

O komentarz do listu poprosiliśmy także radnego Grzegorza Surdykę, który jest autorem projektu – kontrowersyjnej, zdaniem 15 osób – uchwały.

– Insynuacje tych 15 osób w stosunku do mojej osoby, do radnego, który po rozmowie z mieszkańcami zaproponował dyskusję i rozwiązanie problemu – są karygodne. Jest mi niezmiernie przykro. Tym bardziej, że swymi oskarżeniami ta 15-sto osobowa grupa ludzi chce wpływać na pracę radnych dla lokalnej społeczności, a przecież te kwestie są uregulowane w ustawie o samorządzie gminnym. Art. 23. Tejże Ustawy mówi: „1. Radny obowiązany jest kierować się dobrem wspólnoty samorządowej gminy. Radny utrzymuje stałą więź z mieszkańcami oraz ich organizacjami, a w szczególności przyjmuje zgłaszane przez mieszkańców gminy postulaty i przedstawia je organom gminy do rozpatrzenia, nie jest jednak związany instrukcjami wyborców” – tak skomentował list 15-stu mieszkańców radny Grzegorz Surdyka.

Poniżej list mieszkańców. Do sprawy będziemy wracać.

Brzeg, dnia 22.08.2018 (Wyrażamy zgodę na opublikowanie niniejszego pisma w prasie lokalnej, jednak bez podawania nazwisk i imion osób, które podpisały się).

Do Przewodniczącej Rady Miasta oraz do Rady Miejskiej w Brzegu

W lokalnym tygodniku Panoramie Powiatu (nr 28/368 z dnia 26.07.2018) ukazał się artykuł umieszczony na pierwszej stronie, a dotyczący podjęcia „próby zażegnania sporu” pomiędzy właścicielami „Wozowni”, a pobliskimi mieszkańcami. Zdaniem radnego Grzegorza Surdyki, spór ten miałby pojednać strony poprzez wprowadzenie uchwały wg zaproponowanej przez Niego wersji, o której mowa w tym artykule. Do Przewodniczącej Rady Miasta Brzeg – wobec powyższego prosimy o udzielenie nam głosu na sesji Rady Miasta w dniu 14.09.2018 r. oraz na każdej sesji, na której będzie poruszany temat restauracji położonej w Brzegu przy ulicy Piastowskiej 6B zwanej „Wozownią” – w celu przedstawienia całej tej sytuacji. Do zabrania głosu wyznaczymy trzy osoby. Rozsądek i poczucie sprawiedliwości wymaga wysłuchania obu stron konfliktu (trwającego od 2012 roku). do Rady Miejskiej w Brzegu. Nie chcemy żebyście opierali się tylko na tendencyjnych artykułach umieszczanych w Panoramie Brzeskiej i przekazywanych przez ludzi, którzy nigdy nie byli w naszych mieszkaniach – podczas imprez organizowanych przy nagłośnieniach na tym terenie. To jest podstawowy powód dla którego naszym zdaniem ludzie ci nie powinni zabierać w tej sprawie głosu, bo przykładają się do próby zaszczucia nas (świadomie lub nieświadomie) na podstawie wielu nieprawdziwych, manipulatorskich działań osób pozbawionych empatii. Uważamy, że radni nie powinni tylko sugerować się wypowiedziami właściciela(i) „Wozowni” na łamach prasy oraz informacjami pozyskanymi podczas bycia klientem „Wozowni”, ale również powinni wysłuchać nas — udręczonych i torturowanych psychicznie – mieszkańców. Dopiero wtedy będą mogli podjąć jakąś decyzję w tej sprawie. Decyzję — wg własnego sumienia, a nie wg negocjacji politycznych, w wyniku których zakulisowo, chyłkiem, namawiani są do działań przeciwko małym dzieciom, ich rodzicom, tudzież starszym schorowanym ludziom. Jest to po prostu nieludzkie i podłe. Jednak właśnie to daje największą siłę właściciel(om/owi) „Wozowni” do dalszego bezprawnego działania. Działania wbrew pouczeniom interweniujących policjantów. Prosimy z głosowaniem nad ewentualnym projektem uchwały dotyczącej tej sprawy, wstrzymać się do czasu uprawomocnienia się wyroków, jakie zapadną już wkrótce w tej sprawie. Czasu było dużo, radny Surdyka nie zrobił nic. Teraz nagle w jego głowie, tuż przed jesiennymi wyborami, pojawił się pomysł na zażegnanie tego wieloletniego sporu. Zadajemy więc sobie pytanie, czy plotki osób złośliwych, że ktokolwiek chcący zostać kolejny raz radnym, szuka poparcia i pieniędzy na wybory, są prawdziwe czy są to tylko insynuacje ??? Dodajemy, że w roku 2017 nie było imprez na wolnym powietrzu – pod naszymi oknami, aż do dnia 3.08.2018 r. W dniu tym i następnym tj. 4.08.2018 r. ponownie nas psychicznie torturowano. Godziny w jakich to czyniono są – naszym zdaniem — bez znaczenia, ale w tej sprawie wypowie się sąd. W dniach tych były też potwierdzone interwencje policyjne.
Zaszczuci mieszkańcy