Zamiast bronić – handlują (3)

0

Spece od marketingu
To kolejny odcinek serialu o brzeskiej Zielonce. W pierwszym opisywałem, jak Agencja Mienia Wojskowego doprowadziła do zupełnej ruiny budynki przy ulicy Małujowickiej, należące do… Skarbu Państwa. Drugi poświęciłem wielu innym nieruchomościom, którymi AMW straszy w Brzegu. Ogólnie chodziło o to, że kierownictwo Agencji nieudacznie zarządza olbrzymim dobrem społecznym. Przez ostatnią dekadę – ich głupota – wygenerowała na terenie Brzegu koszty rzędu milionów złotych. Kisząc na terenie miasta prawie setkę pustych obiektów – AMW spowolniło rozwój całego powiatu. W jednym z okresów, tylko na opłaty dla zewnętrznej firmy ochroniarskiej – mającej pilnować Zielonki – Agencja wywalała ponad 20.000 złotych miesięcznie! Były i większe wydatki. Ale smaczku tej sprawie dodaje fakt, że ochroniarze na Zielonce zasuwali za 2,50zł/godz. Każdy niewolnik otrzymywał 600 zł za 240 godz. służby w miesiącu. Zgodnie z zasadą, jaka płaca – taka praca /patrz filmik poniżej/, z obiektów wojska znikało wszystko, co łatwo dało się przepchać przez dziury w płocie. Reszta rozkradzionego mienia wyjeżdżała przez bramę główną. W sumie, z Zielonki ulotniło się ponad 95% wyposażenia budynków, jednak Agencja jakoś nie zauważa braków. Jeden z jej dyrektorów, były oficer WP, pytany niegdyś przeze mnie o los tego majątku, powiedział wprost, cytuję: „w ogóle mnie to nie interesuje”.

Ekonomiści znad Odry i Wisły
Także nieruchomości na terenie Opola, Nysy, Grodkowa oraz całego Dolnego Śląska – leżą w zasięgu AMW we Wrocławiu. Oszczędzę czytelnikom opisu, trwającej przez ponad 10 lat, masakry ze sprzedażą wrocławskiej Kępy Mieszczańskiej i z setką innych obiektów w tym mieście. Za ową Kępę /kawałek starówki/ jeszcze w 2007 roku AMW życzyła sobie prawie… 300mln złotych. Ostatnio coś tam opchnęli i nadal bujają się z resztą. System – mniej więcej – jest taki: sprzedają za 5 mln – a wydali 10. Ale obrazowym przypadkiem /także psychiatrycznym/ jest gehenna AMW z lokalem użytkowym w samym centrum stolicy Dolnego Śląska, na placu Solnym /patrz foto/. Wkoło turyści, przedsiębiorcy, biznes, tętniący życiem rynek miasta, i tylko stoi puste – należące do wojska – ok. 150m² powierzchni. Na szybie napis: AMW – lokal do wynajęcia. Od szeregu lat pojawiam się tam ze świeżym egzemplarzem Panoramy i robię pamiątkową fotkę ze szpetną witryną. Nie tylko przez okres piłkarskiego Euro 2012 lokal nie przynosił pożytków. Ten drobny ułamek państwowego mienia do dzisiaj zamknięty jest na cztery spusty. Każdy niewynajęty i niesprzedany przez wojsko lokal – to ogromne wydatki: na ochronę, na ubezpieczenie, na podatki od nieruchomości, na przeglądy techniczne /kominiarza, elektryka, budowlańca, itp./, na drobne remonty oraz na turystykę samochodową pracowników i peerelowską biurokrację.

Pozoranctwo w całym kraju
Znowu powie ktoś: skandal (!) z tą Zielonką; z Brzegiem, z Wrocławiem, itd. AMW – za pomocą oddziałów w regionie – próbuje zarządzać tysiącami nieruchomości w Polsce. Najbardziej znaną jest Cytadela Modlińska. Tę próbowano opylić za… 290 mln złotych, a sprzedano za ok. 7% jej szacunkowej wartości. AMW zajmuje się także wyprzedażą tzw. ruchomości po wojsku. We wrocławskim sklepiku przy ulicy Zwycięstwa – do dziś – armia nie potrafiła pozbyć się miliona zbędnych dupereli, które pochodziły sprzed lat nawet 40. Wojsko skrupulatnie magazynowało posowieckie badziewie. Układało, liczyło, kontrolowało, na koniec roku robiło remanent, i co roku – od nowa – to samo. Jeszcze 2 lata temu w jednej z ofert AMW znalazłem listę towarów dotyczącą ok. 2 tyś rodzajów przedmiotów. W sumie, miały one wartość nie przekraczającą /łącznie!/ 500 zł. Przykład: 2 szpulki nici x 15gr; termometr lekarski uszkodzony 1,22zł/szt.; ołówki drewniane używane 16gr/szt. itd. Były też bardziej wartościowe przedmioty: zmurszały aparat do mierzenia ciśnienia 10zł/szt.; zardzewiałe noże stołowe 2,44zł/szt.; używana chochla do zupy 3,10zł/szt. i jeszcze tysiące innych rupieci. Zamiast ten szmelc wywalić – stworzono posadki dla dzieci prominentów i decydentów. Teraz młodzież – na nasz koszt – nieporadnie zajmuje się handlem oraz wynajmem lub sprzedażą miliona metrów kwadratowych powierzchni w całej Polsce.

Lewą marsz!
Na garnuszku wrocławskiej agencji, jeszcze 3 lata temu, wisiał klub seniora. W praktyce było to kółko różańcowe emerytowanych oficerów LWP. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie szefował temu… gen. Zdzisław Barszczewski (Akademia Wojskowa ZSRR). Na całą Polskę – ogólnym prezesem tego kółeczka był: gen. Adam RĘBACZ (Akademia Moskiewska 1987-89 ). Część tej ekipy – to… czynni komuniści (z KPP), których plenerowe spotkania – za czasów PO – chętnie sponsorowało kierownictwo Agencji. Obaj byli dyrektorzy /Sieja i płk Grabarczyk/ uczestniczyli w spotkaniach z gen. Barszczewskim. Niejaki Misiewicz – zanim jeszcze sam wyleciał – ponoć zdążył wywalić z budynków Agencji całe to /czerwone!/ towarzystwo. Cóż, zmieniają się prezesi i dyrektorzy, ale Agencja nadal działa po staremu. A Zielonka? Przez kilkanaście lat AMW nie zareagowała na potrzeby i prośby lokalnych przedsiębiorców. Na Zielonce – do dziś – nie wynajęto żadnej powierzchni! Nie stoją tam obiecywane przez polityków fabryki, nie ma też więzienia i nie będzie mieszkań dla młodych ludzi, z rządowego programu plus coś tam. Ale nadal są… olbrzymie koszty! Czego pilnuje „wojskowa” ochrona, na prawie nieogrodzonym i rozszabrowanym terenie o pow. 20ha? Odpowiedź jest prosta. Dbają o własne posady oraz o kilka zapyziałych, przestarzałych i zdekompletowanych pieców, które – na Zielonce – omijają wielkim łukiem nawet zbieracze złomu.

Marek Popowski