GKS znów wygrywa

0
5_crop__Kopiowanie_.JPG

 

Niespełna 6. miesięcy kibice grodkowscy czekali na wygraną swoich piłkarzy. W sobotę GKS pokonał na własnym boisku Polonię Nysa i zrobił ogromny krok w kierunku wydostania się z dna tabeli.

 5_crop__Kopiowanie_.JPG

Krystian Kuśmiruk – jeden z głównych reżyserów zwycięstwa GKS-u

 

Niespełna 6. miesięcy kibice grodkowscy czekali na wygraną swoich piłkarzy. W sobotę GKS pokonał na własnym boisku Polonię Nysa i zrobił ogromny krok w kierunku wydostania się z dna tabeli.

Gospodarze przystępowali do meczu z dziurawą obroną i bez zawieszonego za kartki napastnika: Marka Zagórskiego. Ci, którzy mieli wypełnić po nich lukę spisali się koncertowo. Obrona zagrała na zero, a gole Kuśmiruka i Szylara dały GKS-owi upragnione zwycięstwo. Do przerwy na boisku odbywała się wymiana ciosów, jedni i drudzy zmarnowali po dwie, trzy dobre okazje na zdobycie gola.

W drugiej połowie skuteczność odzyskali tylko miejscowi. W 65. minucie niepilnowany w polu karnym Polonii Krystian Kuśmiruk wykorzystał błąd obrony gości i wyprowadził GKS na prowadzenie. Po straconym golu Nysa poszła do przodu, stworzyła dzięki temu dwie okazje do wyrównania, ale równie dobrze mogli stracić kolejne bramki, bo w swej pasji w dążeniu do remisu zapomnieli, że Grodków ma szybkich skrzydłowych. W 90. minucie Szylar wykończył akcję Maryszczaka i pierwsze zwycięstwo GKS-u w tej rundzie stało się faktem.

 

GKS GRODKÓW – POLONIA NYSA 2:0 (0:0)

GKS: SREBRNIAK – PORĘBSKI, DOSKOCZ, KUŚMIRUK – RAŚ, PACIOREK (78′ DZĘBOWSKI), WITKOWSKI, KOWNACKI, MARYSZCZAK – SZYLAR (90′ PORZEŻYŃSKI), TUCHOWSKI . TRENER M. WŁODARCZYK

 

Drugi mecz w rundzie przegrała Stal. Atut własnej, sztucznej nawierzchni okazał się za słaby na Rolnika Wierzbicę Górną. W 33. minucie na prowadzenie wyszli gospodarze, po wspaniałym trafieniu z woleja Bartosza Woźniaka. Pomimo dogodnych do strzelenia bramek okazji z obu stron, do szatni drużyny schodził przy jednobramkowym prowadzeniu gospodarzy.

W drugiej połowie goście byli już dużo skuteczniejsi. Najpierw w 63. minucie do wyrównania doprowadził Dachowski, a trzy minuty później drugiego gola dla Wierzbicy uderzył Kuźniecow. Po tym trafieniu goście schowali się za podwójną gardą, pozwalając rozgrywać piłkę Stali i czekając na okazje do kontr. Gospodarze napierali, ale bezskutecznie i chaotycznie. W tym meczu miejscowi potwierdzili słabość w grze ofensywnej. W piątym meczu na własnym terenie strzelili dopiero piątą bramkę. To za mało, jak na żądnego 3. punktów gospodarza. Stal musi strzelać więcej bramek lub zachowywać czyste konto – jak w spotkaniach z Prudnikiem i Lewinem. W innym przypadku będzie przegrywać, co stało się w sobotę w meczu z Rolnikiem.

 

STAL BRZEG – ROLNIK WIERZBICA GÓRNA 1:2 (1:0)

1:0 – Bartosz Woźniak ’33; 1:1 – Paweł Dachowski ’63; 1:2 – Mateusz Kuźniecow ’66.

STAL: ŚWIDER –  WOLAŃSKI, JÓZEFKIEWICZ, STRZĄBAŁA, HAŁAS, MAZURKIEWICZ – TOMASZ MENCEL, WOŹNIAK, KRUK (84′ JAKUBOWSKI), BANOWICZ (66′ POSYNIAK), SZCZUPAKOWSKI (77′ DZIURA). TRENER M. ŚWITOŃ.

 

Spokój z myślami o awansie dała sobie Olimpia. W sobotę przegrała z Namysłowem i teraz bliżej jej do spadku, niż promocji do wyższej ligi. Bohaterem konfrontacji został Rafał Samborski – strzelec dwóch bramek dla gości. W 19. minucie znalazł się we właściwym miejscu w polu karnym Olimpii i z bliska posłał piłkę głową do siatki Szczepańskiego. Trzy minuty Samborski podciął drugie skrzydło gospodarzom. W roli asystenta wystąpił Bonar, który dograł dokładnie do napastnika Startu. Wynik 2:0 dla gości zachował się do ostatniego gwizdka. A mogło być inaczej, gdyby swoje, stu procentowe szanse wykorzystali Daniel Wolny i Rafał Tomaszewski. W obu sytuacjach kibice w Lewinie podnosili już w górę ręce w geście tryumfu, jednak strzelcy tragicznie pudłowali. Olimpia kończyła mecz w dziesiątkę po drugiej żółtej kartce dla Moczki.

 

OLIMPIA LEWIN BRZESKI – START NAMYSŁÓW 0:2 (0:2)
0:1 – Samborski ’19; 0:2 Samborski ’22.

OLIMPIA: SZCZEPAŃSKI (46′ PARUS) – CHMIEL, MOCZKO, OLIWA, SOLAN, DRZEWIECKI – R. TOMASZEWSKI (85′ CHŁOPEK), WITKOWSKI, STAWECKI – A. TOMASZEWSKI, WOLNY (82′ CZERNIAK). TRENER: WIESŁAW URYCZ

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPrzedostatnia kolejka
Następny artykułZłoty medal po raz drugi