„Nocna Dycha ma być niepowtarzalna” – wywiad z prezesem i rzecznikiem prasowym KL Kotwica Brzeg

0
793

Na co dzień są żołnierzami 1. Brzeskiego Pułku Saperów w Brzegu, a po pracy współtworzą największą imprezę sportową w mieście oraz wydarzenie, które przyciąga na brzeski stadion całe rodziny. Roman Zok i Aleksander Klimek – rozmawiamy z duetem napędzającym Nocną Dychę i Piknik Lekkoatletyczny.


Zacznijmy od początku. Jak powstawała Kotwica Brzeg?
Roman Zok: Zanim przyjechałem do Brzegu, byłem zawodnikiem MKS Bytom. Klub ten wychował kilku olimpijczyków. Później udało mi się zrobić kurs instruktora, a w tzw. międzyczasie powstał w Brzegu stadion z bieżnią. Początki były trudne, nasz pierwszy budżet w 2013 roku wynosił tysiąc złotych. Z czasem udało się dotrzeć do ludzi z pasją, dzisiaj mamy sześciu trenerów, którzy pracują z zawodnikami w kilku kategoriach wiekowych.

Skąd pomysł na „Piknik Lekkoatletyczny” i „Nocną Dychę”?
Roman Zok: 19 lat mieszkałem w Bytomiu. Tam zawsze były organizowane duże imprezy sportowe w plenerze. Majówki na sportowo, dla dzieci i dorosłych, każdy miło spędzał czas. W Brzegu z takimi imprezami się nie spotkałem więc trzeba było pomyśleć nad imprezą integrującą mieszkańców naszego miasta. Muszę przyznać, że trafiliśmy w dziesiątkę. Miło jest patrzeć jak dziecko z rodzicem tworzą drużynę i rywalizują z innymi. Liczy się dobra zabawa, choć widać, że nikt tanio skóry nie sprzedaje. W tym roku 4. edycja Pikniku, kolejne zawody rodzinne, atrakcje dla dzieci i mnóstwo nagród. Brakowało nam jednak dużej imprezy dla dorosłych biegaczy, no i zrodził się projekt Nocnej Dychy. 2 lata rozmyślań nad biegiem, analiza miasta, zabytków, miejsca startu i mety… piękniejszego miejsca w Brzegu nie można sobie wyobrazić – Zamek Piastów Śląskich w Brzegu.

Piknik Lekkoatletyczny również przyciąga tylu uczestników i kibiców, co Nocna Dycha?
Aleksander Klimek: Frekwencja jest podobna. Piknik to impreza dla całych rodzin. W zawodach biorą udział dzieci ze swoimi rodzicami lub dziadkami. Bieganie, strzelanie z łuku, dmuchańce, park linowy i wiele innych konkurencji i atrakcji. W tym dniu całe rodziny wspólnie się bawią. Piknik Lekkoatletyczny pokazuje, że ludzie naprawdę chcą się integrować, a my chcemy im to umożliwić. Najważniejsze są emocje. Podczas różnych konkurencji widzimy, jak rodzic i dziecko ze sobą współpracują i wzajemnie się dopingują.

Coś w rodzaju – jest Kotwica, jest impreza?
Roman Zok: Jest Kotwica, jest impreza i zabawa. Niewykluczone, że kiedyś pojawi się trzecie wydarzenie, które będzie cyklicznie organizowane przez nasz klub, jednak na razie koncentrujemy się na „Pikniku” i „Nocnej”. Mamy jeszcze wiele pomysłów na atrakcje towarzyszące nocnemu bieganiu i chcemy je zrealizować w kolejnych edycjach. Nocna Dycha ma być niepowtarzalna.

W tym roku wystartowało więcej zawodników niż w pierwszej edycji. Planujecie utrzymać progres i ściągać na linię startową jeszcze więcej biegaczy?
Roman Zok: Ten limit 1300 zawodników jest raczej optymalnym rozwiązaniem. W tym roku wystartowało ponad 1000 biegaczy, ale podkreślę, że w tym samym czasie odbyło się kilkanaście innych zawodów, w tym prestiżowe maratony. Musimy pomieścić uczestników na dziedzińcu Zamku, a tutaj mamy ograniczone miejsce. Klimat Zamku jest niepowtarzalny i nie chcemy z niego rezygnować.

Jak długo trwają przygotowania takiego wydarzenia?
Aleksander Klimek: W zasadzie od imprezy do imprezy. Po zakończeniu Nocnej Dychy w kwietniu rzucamy wszystkie siły do organizacji Pikniku Lekkoatletycznego, który zaplanowany jest na czerwiec. Zaraz po zakończeniu wakacji, czyli od września zabieramy się za Nocną Dychę. To naprawdę jest ogrom pracy. Spotkania robocze, załatwienie wszelkich pozwoleń, poszukiwanie sponsorów. To wszystko trwa tygodniami, a nawet miesiącami.
Roman Zok: Motorem napędowym są cztery osoby. Ja zajmuję się medalami, koszulkami, grafiką komputerową. Olo (Aleksander Klimek – przyp. red.) prowadzi rozmowy ze sponsorami, zajmuje się kontaktem z mediami i sprawami bieżącymi. Łukasz Pańkowski przygotowuje trasę, czyli wszelką dokumentację, pozwolenia, atest i zabezpieczenie. Nad administracją, czyli biurem, fakturami, zgłoszeniami i resztą papierkowej pracy, czuwa Patrycja Piśniak. To jest czwórka, która pracuje od września. W dniu biegu pomaga nam całe grono świetnych osób. Nasi przyjaciele, współorganizatorzy, wolontariusze i sponsorzy.

Przejdźmy do kosztów. Koncert, zabezpieczenie, oprawa artystyczna, światła, muzyka, pakiety startowe i posiłki regeneracyjne dla zawodników. To wszystko kosztuje, a przecież wasz klub chyba nie dysponuje takim budżetem, żeby to wszystko sfinansować?
Aleksander Klimek: Organizacja takiej imprezy nie byłaby możliwa bez sponsorów. Od nich otrzymujemy największe wsparcie. Spora cześć sponsoringu odbywa się na zasadzie barteru. Zawodnicy otrzymują bogate pakiety startowe, wspaniałe nagrody, a sponsorzy promują przy tym własne produkty lub usługi. My z kolei nie tracimy czasu na kupowanie tych wszystkich rzeczy.
Roman Zok: Oczywiście, że wszystkiego nie otrzymamy w barterze od sponsorów i za niektóre usługi musimy zapłacić gotówką. Nawet jak uda nam się pożyczyć jakąś potrzebną instalację, to trzeba ją przywieźć i później odwieźć, a transport też kosztuje. Budżet naszego klubu rzeczywiście nie jest duży, ale na Nocną Dychę otrzymaliśmy wsparcie od Gminy Brzeg. Do tego doszły pieniądze za wpisowe do biegu i udało się zbilansować przychody i wydatki.

Macie już plan na trzecią edycję?
Aleksander Klimek: Wiele pomysłów nie udało się wdrożyć w tym roku i chcielibyśmy je wykorzystać podczas trzeciej edycji. Na pewno będzie więcej atrakcji towarzyszących, chcemy jeszcze bardziej wyeksponować nasze miasto, nasze zabytki.
Roman Zok: Pewne inspiracje czerpiemy z codziennego życia. Np. teraz siedzę w twojej redakcji i rozglądam się, co by tu można wykorzystać do Nocnej Dychy (śmiech). Nie możemy dzisiaj zdradzić szczegółów, ale gwarantuję, że trzecia Dycha będzie jeszcze lepsza.

Jak widzisz zawodników na starcie, to nie masz ochoty z nimi pobiegnąć? Były już dwie edycje i w żadnej nie uczestniczyłeś …
Roman Zok: Jest ochota, ale nie ma możliwości. Jestem dyrektorem biegu, poczuwam się do odpowiedzialności za bezpieczeństwo zawodników i całą organizację. Od początku do końca muszę być gotowy na podejmowanie decyzji i nie wyobrażam sobie sytuacji, w której na trasie wydarzyło się coś złego, a ja o tym nie wiem, bo biegnę na innym odcinku. Jeżeli coś się zepsuje, przestanie działać, to ostatecznie ja za to odpowiadam.

Kamil Karbowiak. Zwycięzca tegorocznego biegu stanie się perełką Kotwicy Brzeg?
Roman Zok: Kamil wyróżnia się wśród seniorskich zawodników, ale pamiętajmy, że jest wychowankiem brzeskiego maratończyka, pana Szymona Drekslera. Dzisiaj Kamil biega z Kotwicą i postaramy się zapewnić mu spokój i sponsorów, żeby mógł rozwijać swój talent i karierę. To młody zawodnik, w którego trzeba uwierzyć i zainwestować. Poza Kamilem w klubie trenuje coraz więcej dzieci i młodzieży . W roku 2016 3 miejsce w Finale Ogólnopolskim na 1000 m wybiegał Nikodem Jacheć. Otrzymał od klubu stypendium w wysokości 1000 zł. Widać, że dzieci i młodzież chcą trenować. Naszym zadaniem jest stworzyć im najdogodniejsze warunki do uprawiania sportu, by w przyszłości móc powiedzieć „Nasz Mistrz z Brzegu”.

Czego wam życzyć?
Roman Zok: Pierwszego grudnia ruszą zapisy do 3. Nocnej Dychy. Chciałbym zamknąć listę startową tydzień później (śmiech).
Aleksander Klimek: Ja życzyłbym sobie pozyskać sponsora tytularnego.

Klub Lekkoatletyczny Kotwica Brzeg, dziękuje wszystkim osobom, instytucjom, wolontariuszom, mediom, współorganizatorom i sponsorom, zaangażowanym w organizację 2. edycji Nocnej Dychy. Dziękujemy także wszystkim uczestnikom i kibicom, którzy uczestniczyli w tym sportowym wydarzeniu. Do zobaczenia za rok na trasie 3. Nocnej Dychy w Brzegu!

fot. RAY – Katarzyna Wróblewska

Kotwica Brzeg Roman Zok i Aleksander Klimek