„Brzeskie kolarstwo zasługuje na szacunek” – rozmowa z Franciszkiem Moszumańskim

5
929

Ojciec sukcesów wielu kolarzy. Między innymi Mistrza Europy i brązowego medalisty MŚ Wojciecha Pszczolarskiego oraz Mistrza Świata Adriana Teklińskiego. Człowiek z pasją i zasadami. Trudno o chwilę, aby jego telefon milczał. Wskazówek i rad udzielał swoim podopiecznym nawet podczas naszego wywiadu. Osoba niebywale skromna i wyważona – trener Franciszek Moszumański.


W ostatnim czasie w przestrzeni publicznej pojawiło sporo wątków związanych z kolarstwem i zapewne do nich przejdziemy, jednak zacznijmy od początku – jak zrodził się pomysł na kolarstwo w Brzegu i jak wyglądały początki klubu?
Franciszek Moszumański: Pomysł, żeby założyć LMG KL „Ziemia Brzeska” pojawił się w 1992 roku. Jego inicjatorem był śp. Andrzej Dziewierski, który namówił mnie, abym został trenerem w Brzegu. W tamtym okresie Rada Miasta zapewniała nam finansowanie, które wystarczało na szkolenie, więc rozwijaliśmy się sportowo. Już w drugim roku działalności mieliśmy znaczące wyniki, później przyszły medale na Mistrzostwach Polski i imprezach międzynarodowych. Wówczas był inny klimat … jak odbywał się wyścig pokoju, to na ulicach było pusto – wszyscy siedzieli w domach przed telewizorem.

Jak klub nazywa się dzisiaj i ilu zawodników w nim trenuje?
Franciszek Moszumański: Ludowy Miejsko-Gminny Klub Kolarski „Ziemia Brzeska”. Po ostatnim sukcesie Adriana i Wojtka (medalistów MŚ w Hongkongu – przyp. red.) przybyło nam sporo osób. Trudno jest podać konkretną liczbę zawodników, bo niektórzy odchodzą, a inni przychodzą, ale obecnie trenuje z nami około 70 kolarzy. Z tym, że są to juniorzy i młodzicy. Prowadzimy również coś w rodzaju naszych sekcji, czyli uczniowskie kluby funkcjonujące przy szkołach.

Gdzie podziali się seniorzy „Ziemi Brzeskiej”?
Franciszek Moszumański: Odchodzą, są przejmowani przez inne kluby, które mogą zapewnić lepsze warunki. Głównie chodzi o stypendia sportowe i finansowanie, bo nie oszukujmy się, ale sportowcy muszą zarabiać na siebie tak, jak każdy. W 2014 roku, po raz pierwszy w dziejach Opolszczyzny, jako klub „Ziemia Brzeska”, zdobyliśmy tytuł Mistrza Polski. Jeździli wówczas u nas: Nowaczek, Skarżyński, Bartkiewicz i Tekliński. Chodziłem, prosiłem, aby tym zawodnikom pomóc. Potrzebowałem 50 tys. złotych, żeby tę elitę kolarską zatrzymać w Brzegu, ale nie dostałem środków, ani z województwa, ani z miasta.

W 2012 roku obchodziliście 20-lecie klubu. Nie było was wówczas stać, aby zorganizować jubileusz…
Franciszek Moszumański: Tak, to prawda. Niektórzy przypominają sobie o nas, dopiero jak odniesiemy sukces.

Dzisiaj jest inaczej? Otrzymujecie potrzebne wsparcie finansowe?
Franciszek Moszumański: Nie chcę nikogo krytykować, bo nie jest to moim zadaniem, ale szczerze mówiąc, to nic się nie zmieniło. My, jako dyscyplina, mamy najgorsze warunki. Finansowanie otrzymujemy na takim samym poziomie, co kiedyś. Może powiem inaczej – nikt nam nie przeszkadza, ale mało kto pomaga. Dzięki Panu Andrzejowi Posyniakowi, dyrektorowi PKS w Brzegu, możemy liczyć na nieodpłatną naprawę naszego środka transportu.

Pana trenerskie sukcesy to nie tylko Wojtek i Adrian…
Franciszek Moszumański: Na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży zdobyliśmy wszystkie złote medale: na szosie, na torze, w jeździe na czas, w jeździe ze startu wspólnego i w przełaju. Nigdy nie udało się tego dokonać żadnemu innemu klubowi. Krzysztof Maksel zdobywał medale na Mistrzostwach Polski, Świata i Europy, Dominika Żukowska – wielokrotna medalistka mistrzostw Polski, Wicemistrzyni Europy i Świata, Łukasz Pluta, Wojciech Malec, Paweł Franczak, Adrian Zagajski … Mógłbym wymienić jeszcze wiele nazwisk, bo było około 60 medalistów.

Pana wychowankowie są Mistrzami Świata i Europy. Do kompletu brakuje chyba olimpijczyka?
Franciszek Moszumański: Adrian Tekliński ma już za sobą udział w olimpiadzie w Londynie. Krzysztof Maksel startował w Rio, gdzie zajął 7 i 9 miejsce. Wiem, że chłopcy przygotowują się do olimpiady w Japonii i mają bardzo duże szanse na medale.

Gdzie trenujecie i przygotowujecie się do zawodów?
Franciszek Moszumański: Głównie na drogach publicznych. Szukamy tras o mniejszym natężeniu, ale w dzisiejszych czasach jest to bardzo trudne. Organizujemy też wyjazdy na tory kolarskie do Kalisza czy Wrocławia, ale bywa tak, że obiekty są zamknięte na łańcuch i wtedy trening przepada. Jak jedziemy na zawody, to kilka dni wcześniej, żeby poznać tajniki kolarstwa torowego.

W Brzegu może powstać tor kolarski. To dość gorący temat w ostatnim czasie. Jak pan ocenia taką inwestycję?
Franciszek Moszumański: Rzeczywiście ta wiadomość wzburzyła nastroje części mieszkańców, jednak chciałbym od razu wyjaśnić, że nie jest to pomysł naszego klubu. Jako sportowcy bardzo się cieszymy, że pojawiła się nadzieja na lepsze warunki do treningów i naturalnie, że zależy nam na takiej inwestycji. Zaznaczę również, że nie znam żadnych szczegółów tej inwestycji. Oczywiście, nie potrzebujemy obiektu za kilkadziesiąt milionów złotych. Wystarczy nam betonowa bieżnia 250m, zadaszona, abyśmy mogli trenować przez cały rok, no i widownia, z której kibice będą mogli przeżywać sukcesy wspólnie z nami.

Są też tacy, którzy mówią wprost, że tor wam się należy i biorąc pod uwagę wasze sukcesy, trudno się z taką opinią nie zgodzić.
Franciszek Moszumański: Jestem daleki od tego, aby dzielić społeczeństwo i wyznaczać, co komu się należy, jednak pamiętajmy, że kolarstwo w Brzegu jest tradycją. Żaden sportowiec z innej dyscypliny nie osiągnął takich sukcesów, jak nasi kolarze. Brzeskie kolarstwo zasługuje na szacunek. Po sukcesie Wojtka i Adriana, ludzie z branży pytają się mnie, czy w mieście powstało chociaż rondo ich imieniem. Podkreślę jeszcze raz, nie oczekujemy toru, który będzie kosztował kilkadziesiąt milionów złotych. Potrzebujemy zadaszonej bieżni, na której będziemy mogli trenować i rozwijać się oraz odpowiedniego finansowania, które pozwoli na standardowe funkcjonowanie i utrzymanie seniorów, kolejnych medalistów. W ubiegłym roku odszedł od nas do TKK Pacyfic Toruń Dawid Migas, o którym jeszcze usłyszymy, ale znów będziemy mogli powiedzieć tylko, że kiedyś trenował w Brzegu, zamiast tego, że jest zawodnikiem „Ziemi Brzeskiej”.

Kto, oprócz kolarzy z waszego klubu, mógłby korzystać z takiego obiektu?
Franciszek Moszumański: Każdy. Nasz klub podzieliłby się tym torem z lokalną społecznością. Można jeździć na rolkach, można zorganizować tam wypożyczalnię rowerów. Zachęcać młodzież do aktywności fizycznej. Do uprawiania kolarstwa najczęściej trafia tzw. młodzież trudna, którą będzie można odciągnąć od narkotyków, alkoholu i innych używek. Jazda na rowerze korzystnie wpływa na nasze zdrowie i samopoczucie. Na takim obiekcie moglibyśmy przeprowadzać zajęcia edukacyjne z zakresu bezpiecznego poruszania się po drogach publicznych. Na pewno korzystaliby również zawodnicy z innych klubów. Oczywiście, na takim torze moglibyśmy organizować zawody różnej rangi.

Dlaczego w Brzegu nie można zorganizować zawodów szosowych? Może duża impreza sportowa w mieście zmieniłaby postrzeganie tej dyscypliny?
Franciszek Moszumański: Oczywiście, że można, ale kto sfinansuje wyścig kolarski?

Wciąż to samo – pieniądze.
Franciszek Moszumański: Mogę przygotować zawodników, zająć się organizacją pod względem technicznym, ale na pewne czynniki nie mam wpływu. Tak naprawdę moja działalność jest społeczna. Nie pobieram gaży trenerskiej, żeby wystarczyło na przetrwanie klubu.

Widzi pan swojego następcę? Kto w przyszłości mógłby szkolić naszych zawodników?
Franciszek Moszumański: Znam przynajmniej kilku takich lokalnych patriotów i fachowców. Tekliński, Pszczolarski, Dębiński…

Marzeniem trenera Moszumańskiego jest…
Franciszek Moszumański: Uzyskać warunki, które pozwolą trenować kolejne pokolenia zawodników. Wówczas przyjdą kolejne medale.

I tego panu życzę. Dziękuję za rozmowę.
Franciszek Moszumański: Również dziękuję za rozmowę i liczę na dalszą współpracę. Nie zapominajcie o kolarzach.

Franciszek Moszumański

  • Jędruś

    Był tor nie było kolarstwa więc zbużono gfyż potrzebny był gruz betonowy „generałom”na podbudowę.Jest klub nie ma toru.Franiu może wreszcie spełnią sie i twoje marzenia o bidowie toru kolarskiego w Btzegu.Tor akurat Tobie jest najmniej potrzebny lecz młodzierzy z całego regionu bardzo.

  • Jarecki

    Kazda inicjatywa pozwalajaca na rozwój kolarstwa w Polsce jest wspaniala i należy ja popierać.

  • komar

    będzie tor kolarski dla brzeskich emerytów

  • henryk

    Panu Frankowi co gdzie niektórzy zazdroszczą tylko nie wiem czego Tych lat spędzonych w szkoleniu,wytrwałości podejścia do młodzieży,straconego czasu??? To nie jest Facet który pójdzie na piwo i wszystko gdzieś ma,To Facet ambitny,po przejściach i nie z jednego pieca chleb jadł Takich ludzi jak Franciszek jest mało i mam do niego wielki szacunek !!!

  • Rzeczoznawca

    Stary dziad i klamca.
    Frankowi jak ktos dupy nie lizal jak Pan A.T to byl skreślony a Pan Franek potrafil dojechać i zrobić opinie..