Spór pomiędzy Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad a właścicielem działek w Michałowicach ciągnie się od wielu lat. Ta sprawa budzi wiele kontrowersji, bowiem Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzję GDDKiA, apelacja nie została jeszcze rozpatrzona, a zarządca drogi ustawił już bariery, które uniemożliwiają wjazd na działkę pana Juliana Machaja.


Mieszkaniec Michałowic nabył grunty w 1976 roku. Działka od zawsze posiadała dwa dojazdy od strony drogi krajowej 39. Uwzględniał je również nowy plan zagospodarowania przestrzennego opracowany w 2005 roku. Problem powstał cztery lata później.

– W 2009 roku droga w Michałowicach była remontowana. Pierwszy projekt inwestora uwzględniał dwa zjazdy na moją działkę, drugi projekt tylko jeden, ale nie chciałem się konfliktować, bo ten jeden zjazd mi wystarczał. Ostatecznie przebudowano drogę i nie wykonano żadnego dojazdu na moją działkę, a zgodnie z obowiązującą ustawą, w przypadku przebudowy drogi, do zarządcy należy przebudować istniejące zjazdy – mówi pan Julian Machaj.

Sprawa trafiła do sądu administracyjnego, a wyrok z 2016 roku był korzystny dla właściciela nieruchomości. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad odwołała się do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Pomimo, że sprawa nie została jeszcze rozpatrzona, zarządca nie zamierza wykonać zjazdów, a prócz tego postanowił zamontować bariery pomiędzy działką a pasem drogowym.

– My wykazaliśmy, że nie ma uzasadnienia dla bezpośredniego skomunikowania tej działki z drogą krajową, ponieważ zapewniony jest do niej dostęp poprzez układ innych (podrzędnych) dróg, natomiast Pan Machaj uważa inaczej. GDDKiA jest ustawowo zobowiązana do ochrony pasa drogowego poprzez ograniczanie liczby bezpośrednich wjazdów na drogę krajową, ze względu na bezpieczeństwo ruchu drogowego. Każdy zjazd jest potencjalnie miejscem kolizji. Jednocześnie zjazd jest zlokalizowany w bezpośrednim obszarze zatoki autobusowej, co stwarza dodatkowe zagrożenie – informuje nas Ireneusz Dyła z opolskiego oddziału GDDKiA.

Właściciel działki kontrargumentuje – Przecież ja tej zatoki autobusowej tam nie ustawiłem. Dostęp do mojej działki innymi drogami biegnie wąskimi uliczkami wewnętrznymi, między zabudowaniami. Tam nie ma warunków, które pozwalałyby np. na przejazdy aut ciężarowych, a przecież te działki są budowlane. Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, którym zasłania się GDDKiA, to w tym zakresie posiadam opinię Komendy Powiatowej Policji w Brzegu – mówi pan Machaj.

Rzeczywiście, w 2015 roku KPP w Brzegu wydała opinię, że brak jest jakichkolwiek przeciwwskazań do lokalizacji zjazdu, a sam zjazd w tym miejscu spełniałby wszystkie wymagania określone w rozporządzeniu ministra transportu. Ponadto w przeciągu ostatnich 10 latach policjanci nie odnotowali żadnego zdarzenia drogowego związanego ze zjazdem pojazdu na teren posesji.

– Aktualnie GDDKiA jest w sporze sądowym z Panem Machajem i do czasu jego ostatecznego rozstrzygnięcia wszelkie działania polegające na wymuszeniu lokalizacji tego zjazdu traktować będziemy jako nielegalne. Wobec faktu, że takie działania stwierdzono w marcu b.r., a polegały one na zasypaniu i zniwelowaniu terenu w celu umożliwienia zjazdu z drogi krajowej na działkę 333/6, GDDKiA mając na względzie bezpieczeństwo ruchu drogowego podjęła decyzję o trwałym uniemożliwieniu takiego połączenia działki z drogą krajową poprzez montaż barier typu U-12a. W chwili obecnej sprawa jest skierowana do Naczelnego Sądu Administracyjnego i oczekujemy na jej ostateczne rozstrzygnięcie – informuje GDDKiA w Opolu.

– To państwo w państwie. Najpierw usunęli mi dwa legalne zjazdy, które były tam od zawsze. Później nie odbudowano ich, a tego wymagało prawo. Następnie przegrali sprawę w sądzie. Później odwołali się od wyroku i bez zakończenia sprawy mają czelność mówić, że ja coś wymuszam. W dodatku celowo ustawili barierki, które kompletnie odgrodziły moją działkę od drogi. Cierpliwie poczekam da decyzję Najwyższego Sądu Administracyjnego, a później zapytam się kto pokryje te wszystkie koszty, m.in. montażu tych barierek – podsumowuje pan Julian Machaj.