Brzescy eksploratorzy na konferencji popularnonaukowej „Odkrywcy” cz. II

0
296

„Z Odkrywcą w nurcie historii Pilicy” – pod takim hasłem odbyło się już XII spotkanie zorganizowane przez Instytut Badań Historycznych i Krajoznawczych. Konferencja popularnonaukowa wydawcy miesięcznika „Odkrywca” przy udziale Trasy Turystycznej „Bunkier w Konewce” miała miejsce w Spale w dniach 19-21 maja.


Z całej Polski przyjechało ponad 200 miłośników historii i przygody, w tym z Brzegu: Małgorzata i Tomasz Potaczało oraz Urszula i Krzysztof Silarscy. Na relację z tego wydarzenia zaprasza Tomasz Potaczało.

Stanowiska Dowodzenia „Anlage Mitte” w Jeleniu i Konewce
Pod koniec 1939 roku w Spale postanowiono ulokować Oberbefehlshaber der Ost – czyli Dowództwo Wojskowe na Wschodzie. Prawdopodobnie już wtedy dowódcy niemieccy przewidywali dalsze działania wojenne w tej części Europy, co ostatecznie znalazło potwierdzenie w działaniach Hitlera, który napadł na ZSRR. We wsiach Konewka i Jeleń wybudowano potężne schrony dla pociągów sztabowych dowództwa Grupy Armii Środek. Przedsięwzięciu nadano kryptonim „Anlage Mitte” (Obszar Środek). Schrony zabezpieczały pociągi przed skutkami lotniczych bombardowań oraz chroniły przed atakami gazowymi. W zasadzie można by tym schronom poświęcić cały reportaż, ponieważ jest to cały kompleks, solidnie ufortyfikowany. W promieniu kilkuset metrów znajdują się pokaźne, żelbetonowe bunkry zaplecza technicznego. Znajdowały się tam agregaty prądotwórcze, kotłownia do ogrzewania całego kompleksu, wentylatorownia z filtrami, hydrofornia, zbiorniki wody i paliwa. Cały teren był zaminowany i mocno strzeżony. Proszę sobie wyobrazić, że jeszcze trzy lata temu, trafiliśmy w tym miejscu na kolejną akcję rozminowywania okolic. W tej chwili schron w Konewce jest trasą turystyczną, można zobaczyć tam ekspozycję militariów, pojazdy wojskowe, modele schronów oraz niemieckich pociągów wojskowych. Wystawy stałe oraz tematyczne są związane z II wojną światową i prezentują fortyfikacje i uzbrojenia. Niektóre są poświęcone dowództwu Ober-Ost w Spale. Dla chętnych udostępniona jest część podziemnych tuneli technicznych, którymi dostarczano ciepłe powietrze i inne media. Niewiele osób zdecydowało się na wejście z uwagi na bardzo wąski i głęboki otwór wejściowy. A warto było. Dodam tylko, że zanim zejdziecie do tych tuneli, zaopatrzcie się w latarkę, a białą koszulkę i sandały zostawcie w domu. Zupełnie inny charakter ma schron w Jeleniu. Jest to obiekt zupełnie opuszczony. Ma 355 m długości i kształt łagodnego łuku. Dlaczego po łuku? Póki co, nie ma racjonalnej odpowiedzi. Oba schrony mają przekrój ostrołuku, wewnątrz na całej długości ciągnie się półkolista nawa z torowiskiem kolejowym, z której prowadzą zejścia do mniejszego, równoległego korytarza, w którym znajdują się pomieszczenia dla obsługi pociągu. Przejścia te są podzielone hermetycznymi grodziami. Obiekty były mocno chronione, również z uwagi na prowadzone działania w okolicznych lasach przez oddziały partyzantów. Naprawdę – obiekty te z uwagi na unikalność konstrukcji są godne obejrzenia. Polecam!

Szaniec Hubala
Ze schronów udaliśmy się na miejsce śmierci majora Henryka Dobrzyńskiego – Hubala. Dowódcy ostatniego oddziału Armii Polskiej w kampanii obronnej 1939 – 40r. To nie pomyłka. Ostatni oddział regularnej Armii Polskiej lub – jak niektórzy twierdzą – pierwszego oddziału partyzanckiego walczył na tych terenach do czerwca 1940 roku. W I poł. lat 60. XX w. stanął tu bazaltowy obelisk, a w II poł. lat 70. XX w. powstało całe założenie memoriałowe pn. „Szaniec „Hubala”. Obok niego stworzono tzw. „ścianę pamięci” odsłoniętą w październiku 2014 roku. Wszyscy żołnierze służący w szeregach Wydzielonego Oddziału Wojska Polskiego majora Hubala do końca walczyli w kompletnym umundurowaniu. Wyobraźcie sobie: jest kwiecień 1940 roku, czyli 7 miesięcy po zajęciu Polski. Trwają prace budowlane w Jeleniu i Konewce, a tu do wioski X wkracza oddział 200-300 żołnierzy w pełnym rynsztunku, głównie konnych. Jak to wspaniale musiało podnosić morale ludności…

W tym miejscu należy zaznaczyć, że okoliczna ludność bardzo wspomagała odział Hubala, za co okupant niemiecki odpłacał represjami – rozstrzelano ponad 700 osób, podpalono kilka wiosek. Niemcy postawili sobie za punkt honoru jak najszybsze zlikwidowanie oddziału. Do wykonania tego zadania stworzono elitarny zespół wermachtu i SS w liczbie 8000 żołnierzy. Efektem była pierwsza zasadzka, niestety poprzedzona zdradą. W gwałtownej walce 30 kwietnia 1940 roku major Dobrzański-Hubal poniósł śmierć z bronią w ręku. Niedobitki oddziału mjr. „Hubala” walczyły do 25 czerwca 1940. W tym dniu oddział został ostatecznie rozwiązany. Zmasakrowane przez Niemców ciało Hubala zostało wywiezione w nieznanym kierunku. I tu zaczyna się kolejna niesamowita historia. Historia, która trwa do dzisiaj. Z wielkim prawdopodobieństwem można stwierdzić, że ciało majora zostało ekshumowane przez jego żołnierzy z mogiły, na której – to zostało potwierdzone – Niemcy ustawili brzozowy krzyż z napisem w języku niemieckim: „Tu leży bohater”. Oznaka człowieczeństwa? Szacunku? Być może…

27 lutego 2016 roku, dzięki działaniom Adama Sikorskiego historyka i dziennikarza prowadzącego program w TVP Historia „Było, nie minęło” oraz Stowarzyszenia „Wizna 1939” prawdopodobnie odnaleziono miejsce przeniesienia zwłok majora Hubala. W tej chwili trwają poszukiwania szczątków. Jest to cmentarz w Inowłodziu, zlokalizowany przy wspaniałym romańskim kościółku św. Idziego, którego zwiedzenie serdecznie polecam. Prawdziwa perełka, wspaniały widok na Pilicę.

„Lufcik” w skansenie rzeki Pilicy
Skansen jest pierwszym w Polsce muzeum na wolnym powietrzu, poświęconym rzece. Znajdziemy tu eksponaty historycznie związane z Pilicą. Wiele eksponatów żyje w skansenie „drugim życiem”. I tak znajdziemy tu: niewielki budynek będący niegdyś carską toaletą, największy zbiór kół młyńskich w Polsce, rzeczny kuter holowniczy, 30 tonowy bunkier i wiele, wiele innych eksponatów. Tu historię można dotknąć, a to się rzadko zdarza. Ale największą perełką muzeum jest „Lufcik” – jedyny na świecie, eksperymentalny, opancerzony, 16-tonowy ciągnik artyleryjski. Służył w formacjach Luftwaffe, stąd jego potoczna nazwa. Został wydobyty z Pilicy 54 lata po zatonięciu. Jest w świetnym stanie, a nawet w pełni sprawny. Pojazd bierze udział w inscenizacjach bitewnych i filmach, dlatego oryginalne opony z lanej gumy, a właściwie całe koła, zastąpiono kołami z sowieckiego KrAZ-a. To samo dotyczy silnika. Oprócz tego unikatowego pojazdu, znajdziemy tu całą kolekcję broni, gąsienic i masę różnych elementów uzbrojenia, które wyciągnięto z Pilicy. Polecamy, zwłaszcza najmłodszym odkrywcom.

Zakaz karmienia dzików
Naszą bazą wypadową była Spała. Urokliwa, nadpilicka miejscowość, będąca świadkiem wielu ciekawych wydarzeń. O niezwykłości tego miejsca niech świadczy fakt, iż Spała pełniła funkcję rezydencji rosyjskich carów (na przełomie XIX i XX wieku), którzy mając do wyboru pół Europy i Azji wybrali właśnie Spałę. W późniejszym czasie, w okresie II Rzeczpospolitej, mieściła się tu rezydencja prezydencka Ignacego Mościckiego i Stanisława Wojciechowskiego. Jest to centrum Puszczy Spalskiej, swego czasu roiło się tu od żubrów i innej dzikiej zwierzyny. Dziś żubry można zobaczyć w Ośrodku Hodowli Żubrów w Smardzewicach nad Zalewem Sulejowskim. Są również dziki. Podczas spaceru w centrum miejscowości, nasz kolega Krzysiek zdziwiony pokazał nam tabliczkę z napisem „zakaz karmienia dzików”. Niedługo przekonaliśmy się, o co chodzi. W porze nocnej grasują tu całe stada dzików. Z młodymi i bez. Ludzie, dokarmiając zwierzęta, przyzwyczaili je do swojej obecności, a te dewastują trawniki w pięknym parku.

Małgorzata i Tomasz Potaczało

Zachęcamy do odwiedzenia tych miejsc. Może zamiast do galerii, zabierzcie tam swoje pociechy i pokażcie Państwo im kawał historii Polski. To tylko 200 km.

fot. Maciej Kulesza / Tomasz Potaczało