Sojusz PO-PiS – Felieton Pawła Grabowskiego z cyklu „Widziane z Wiejskiej”

0

W Sejmie trwają prace nad bulwersującymi zmianami w prawie wyborczym. Partia rządząca forsuje rozwiązania rodem z czasów srogiej komuny, które mają zagwarantować utrzymanie władzy przez PiS na wiele lat. A wszystko to w zasłonie dymnej tzw. „reformy sądownictwa”.


Sprytna zagrywka
W czasie gdy Prezydent Duda udał się do Wietnamu, sejmowe komisje rozpoczęły prace nad dwiema, bardzo ważnymi reformami. Pierwszą z nich jest znana już wszystkim tzw. „reforma sądownictwa”, którą najkrócej można określić mianem „kadrowej”. Zakłada ona wymianę kadr wywodzących się z „nadzwyczajnej kasty” na kadry wywodzące się z kasty partyjnej – konkretniej z partii PiS. Oczywiście takie zmiany są bulwersujące i są marnowaniem szansy na prawdziwą, gruntowną reformę wymiaru sprawiedliwości, jednak z punktu widzenia obywatela, o wiele ważniejsza jest reforma prawa wyborczego, o której – co nieprzypadkowe – w mediach dość cicho.

Demokracja wg PiS
Do sejmowych prac nad reformą prawa wyborczego powołano specjalną komisję, składającą się z 17 posłów. 9 z PiS – aby mogli sobie przegłosować, co chcą. 5 z PO – koncesjonowanej przez PiS opozycji, której rola sprowadza się do udawania, jaki to PiS jest zły. Po jednym z PSL, N i Kukiz’15 – aby upozorować demokrację.

Miałem wątpliwą przyjemność brać udział w posiedzeniu tej komisji, akurat wówczas gdy PiS przegłosował ograniczenie czasu wypowiedzi posłów do jednej minuty, a zgromadzonym ekspertom – profesorom, odmówiono w ogóle prawa głosu. To skandaliczne, ale tak właśnie wygląda „demokracja” wg PiS. Całe szczęście, że posłowie partii rządzącej nie zaproponowali, żeby władze samorządowe wskazywali lokalni komisarze PiS, mianowani przez władze centralne partii… choć kto wie – znając apetyt na władzę, może jeszcze wpadną na taki „genialny” pomysł.

Sojusz „PO-PiS”
Warto podkreślić, że forsowane przez PiS zmiany są wyjątkowo korzystne dla dwóch największych partii – Prawa i Sprawiedliwości oraz jej systemowej sojuszniczki – Platformy Obywatelskiej. Tak, sojuszniczki, która jest potrzebna PiS-owi, żeby ten chory system mógł nadal trwać. Natomiast pozostałe ugrupowania – tj. mniejsze partie, ruchy obywatelskie, komitety lokalne – przestają być PO-PiS-owi potrzebne, dlatego mają zostać „zmiecione” ze sceny politycznej.

W ten oto sposób gruntuje się znany nam doskonale „PO-PiS”, czyli system dwupartyjny, w którym dwa plemiona podporządkowują sobie wszystkich obywateli, dodatkowo szczując ich wzajemnie na siebie. Co więcej, system ten przypomina czasy srogiej komuny, gdy „przewodnią” rolę odgrywała partia komunistyczna (PZPR), której część ówczesnych członków – co ciekawe – zasiada dziś tak w PiS jak i w PO. Czyżby zatem historia zataczała właśnie koło?

PiS „załatwi” Kukiza, PO – Nowoczesną
W sejmowych kuluarach mówi się, że sojusz pomiędzy PO i PiS zakłada „wykończenie” przez te partie swoich konkurentów. I nie mówię tu o wzajemnym wykończeniu się PiS i PO (choć zarówno w PiS jak i PO, są ludzie darzący się wzajemnie szczerą nienawiścią), tylko o wykończeniu mniejszych ugrupowań, czyli PSL, Nowoczesnej i Kukiz’15.

Jak doskonale Państwo wiecie, od kilku miesięcy PiS „poluje” na posłów Kukiz’15. Kilku nawet „skusiło się” na przejście do obozu „dobrej zmiany”, zapominając o tym, że dostali się do Sejmu „na plecach” Pawła Kukiza.

Z kolei PO korzysta z faktu, że Nowoczesna poddaje się sama, czego symbolem niech będzie hołd lenny, jaki Petru złożył Schetynie, wycofując swojego kandydata w wyborach na Prezydenta Warszawy i popierając kandydata PO. Na Opolszczyźnie, też już jesteśmy po kapitulacji Nowoczesnej, która postanowiła połączyć się z PO w ramach wspólnej listy do samorządu, razem z PSL, SLD, KOD, Mniejszością Niemiecką itd.

Wszystko zgodnie z konstytucją
Odejście od demokracji do partiokracji, odejście od pluralizmu do systemu, w którym pełnię władzy ma jedna partia, łaskawie zezwalająca części opozycji na krytykę, pozbawienie obywateli możliwości wpływu na władzę oraz całkowity brak odpowiedzialności władzy przed obywatelami – wszystko to gwarantuje konstytucja z 1997 r.

Zastanawiam się, ile jeszcze musi minąć czasu i co jeszcze musi się wydarzyć, aby obywatele zrozumieli w końcu, że to władza jest dla nich, a nie oni dla władzy. Być może reforma systemu wyborczego sprawi, że Polacy się w końcu zorientują, że nie mają już w zasadzie nic do powiedzenia we własnym państwie i to przeleje czarę goryczy.

W przeciwnym razie, jesteśmy skazani na powtórkę z historii i powrót do PRL, gdzie aby godnie żyć trzeba było nie tylko podporządkować się partii rządzącej, ale najlepiej się do niej zapisać. Chyba nie tak miała wyglądać nasza demokracja, jednak czego można było się spodziewać po konstytucji, pisanej przez komunistów…


Paweł Grabowski – radca prawny, politolog, poseł obywatelskiego ruchu Kukiz’15. W wyborach parlamentarnych uzyskał mandat od ponad 4,5 tysiąca mieszkańców Opolszczyzny, mimo iż nigdy nie należał do żadnej partii politycznej. Specjalizuje się w prawie finansowym, gospodarczym oraz konstytucyjnym. W Sejmie jest członkiem Komisji Finansów Publicznych, Komisji Gospodarki i Rozwoju oraz Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej. Pełni również funkcję przewodniczącego podkomisji ds. mikro-, małych i średnich przedsiębiorstw. W naszym regionie można spotkać go m.in. w biurach poselskich w Brzegu, Nysie i Opolu, do których serdecznie zaprasza. Więcej na www.grabowski.tv oraz facebook: kukiz15grabowski.