Mój Brzeg: Kościół św. Mikołaja – epitafia Martina i Friedricha Schmidt

0
Jacob von Sandrart wg Paritiusa, Portret Martina Schmidta, 1668 r

W ubiegłym roku, a konkretnie 18 czerwca minęło 600 lat, od kiedy to w 1417 r. poświęcony został kościół św. Mikołaja, który budowano przez długie lata od 1370 do 1417 r. Od tego momentu przez kolejne wieki kościół wzbogacał się o różne elementy wystroju, najpierw typowe dla kościoła katolickiego, a po 1517 kościoła protestanckiego. W związku z tym jubileuszem chciałbym w cyklu artykułów zaprezentować poszczególne elementy tego wyposażenia, w znacznej mierze dziś już nie istniejące. Obecnie w kolejnych numerach prezentować będę zdobiące ściany kościoła epitafia.


Epitafium burmistrza Martina Schmidta umieszczono na południowej ścianie nawy południowej kościoła, na lewo od wejścia do zakrystii, obok innego monumentalnego (3,5 m wysokości) epitafium rodziny diakona Daniela Kartschera, zmarłego w 1685 r. Zawisło pierwotnie, tj. w 1668 r., nad tzw. stallami proboszczów z 1643 r., a konkretnie nad ustawioną na gzymsie ich zaplecka grupą gotyckich figur dwunastu apostołów.

Widok nawy południowej z epitafium Schmidta

Epitafium posiadało trójdzielną architektoniczną kompozycję, nawiązującą do tradycyjnych form późnorenesansowych epitafiów mieszczańskich. Strefę środkową stanowiła owalna tablica inskrypcyjna z napisem łacińskim, odnoszącym się do zmarłego burmistrza i jego żony Barbary Runtzkin. Tablica ujęta była w ‒ podtrzymywaną przez dwa putta ‒ dekoracyjną, snycerską ramę. Flankowały ją dwie korynckie kolumny, których trzony zostały mocno skręcone, a w dolnych częściach dodatkowo udekorowane kanelowaniem i koronami. Podtrzymywały one mocno wyładowane belkowanie z dekoracyjnym gzymsem. Na zewnątrz po bokach kolumn ustawiono stojące kobiece figury personifikacji cnót kardynalnych, odnoszących się do zmarłego burmistrza. Po lewej była to personifikacja Sprawiedliwości (Iustitia), która w prawej ręce trzymała miecz, a w lewej wagę szalkową. Personifikacja Roztropności (Prudentiae) usytuowana została po prawej stronie. W wyciągniętej do góry, prawej ręce trzymała zwierciadło, które jest symbolem wieczystej światłości, a w lewej ręce wijącego się węża, który stanowił aluzję do poświęcającego wszystko dla wiary chrześcijanina.

Epitafium burmistrza Martina Schmidta, 1668 r

Zwieńczenie epitafium zamknięte było przerywanym, wolutowym gzymsem. W jego środkowej części znajdował się płaskorzeźbiony herb rodziny Schmidt, w bogatej dekoracji ornamentalnej o motywach chrząstkowo-małżowinowch, przytrzymywany przez dwa frunące, uskrzydlone putta dmące w trąby. Nad herbem na cokole umieszczone było tondo z malowanym na blasze popiersiowym portretem zmarłego burmistrza Martina Schmidta, ujęte w szeroką snycerską ramę z dekoracją floralną. Zmarły został przedstawiony w bardzo podeszłym wieku, z długimi włosami i siwą brodą, z głową skierowaną lekko na prawo. Odziany był w czarny, jedwabny żupan z szerokimi rękawami, zapinany na środku na gęsty rząd guzików. Jego szyję okalał płaski i gładki, biały kwadratowy kołnierz. Malowany biust usytuowano na profilowanym cokole, tak by naśladował rzeźbione popiersie. Martin Schmidt to jeden z najwybitniejszych w dziejach Brzegu burmistrz. Urodzony w mieście, w którym przez lata sprawował swój urząd 11 XI 1583 r., wywodził się ze znanego wrocławskiego rodu Schmidt (Schmied) von Schmiedefeld. Najpierw ukończył brzeskie Gymnasium Illustrae, a potem studiował na Uniwersytecie Viadrina we Frankfurcie nad Odrą. Ożenił się w 1616 r. z Barbarą Runtzkin, a z tego związku urodził się w 1617 r. syn Friedrich, który zmarł przedwcześnie w 1647 r. Martin Schmidt szybko rozpoczął karierę w rodzinnym mieście, sprawując tu ważne funkcje urzędnicze. W 1610 r. objął stanowisko notariusza, a w 1617 r. został radnym, obejmując jednocześnie posadę syndyka i godność sekretarza rady miejskiej. W 1625 r. został burmistrzem Brzegu, zachowując stanowisko syndyka i obejmując dodatkowo funkcję pisarza miejskiego, za które to zaszczyty pobierał wysokie wynagrodzenie 345 talarów rocznie. Zakres prowadzonych przez niego spraw był bardzo szeroki. Reprezentował miasto przed sądami, zajmował się sprawami obronnymi, prowadził korespondencję z urzędami i mieszkańcami Brzegu, ogłaszał ustawy i zarządzenia miasta. Formalnie urząd burmistrza sprawował do 1660 r., kiedy to przeszedł w stan spoczynku. Zachował jednak tytuł i uposażenie burmistrza aż do śmierci 13 II 1668 r. Uroczystości pogrzebowe, którym przewodniczył pastor brzeskiego kościoła św. Mikołaja Johann Baptista Schwopius, zgromadziły rzesze mieszkańców Brzegu, w tym reprezentantów księcia, profesorów brzeskiego gimnazjum, przedstawicieli urzędów i wielu przyjaciół.
Na osiach kolumn flankujących tablicę inskrypcyjną, w zwieńczeniu epitafium umieszczone zostały wazony z kwiatami, symbolem marności wszystkiego co ziemskie. Dolną część epitafium stanowiła kartuszowa podwieszka, flankowana przez dwa putta-atlanty, podtrzymujące gzyms, które umieszczone zostały na osi kolumn części środkowej. Niezwykle plastyczne obramienie uformowane z ornamentu chrząstkowo-małżowinowego, uzupełnionego dodatkowo pękami kwiatów i owocami zdobiło malowany na desce obraz o emblematycznym charakterze. Ukazuje on dryfujące po wzburzonym morzu żaglowce, w pobliżu brzegu z warownym zamkiem i latarnią morską. Ten obraz ma wyraźnie emblematyczny charakter, co potwierdzają towarzyszące temu obrazowi napisy. W zwieńczeniu w kartuszu umieszczono w formie lemmy napis „COELICO SUB PRAESIDE” (w wolnym tłumaczeniu: Pod opieką nieba), a w centralnej części obrazu pomiędzy fragmentami murów z inicjałami „V” (Urbs ‒ miasto) i „C” (Civitas ‒ społeczeństwo) znalazł się napis: „SIC VIGILASSE IUVABIT” (Zatem będzie zapewniało to, że się czuwało). W ten sposób latarnia, której widocznym z daleka światłem kieruje się żeglarz, pozwalająca przezwyciężać trudności w dotarciu do celu, stała się symbolem nadziei (w przypadku zmarłego na życie wieczne). Alegoryczne i symboliczne znaczenie statku i żeglowania jako obrazu życia człowieka, które porównane do żaglowca przemierzającego wzburzone morze, narażonego na liczne niebezpieczeństwa, niepewnego swojego losu stało się jednym z toposów. Chrześcijaństwo często odwoływało się do tej metafory, obok znaczenia eschatologicznego, nadając jej także ton dydaktyczno-moralizatorski.

Jacob von Sandrart wg Paritiusa, Portret Martina Schmidta, 1668 r

Ocaleniem dla statków z epitafium Schmidta jest właśnie widoczny brzeg, który oprze się z pewnością nawałnicy. zgodnie z którym Bóg wyjaśnia żeglarzowi narażonemu na niebezpieczeństwa, że każdy kto odda się w Jego ręce nie pozostanie bez opieki, a ten kto zrobi inaczej będzie ciągle niepewny szukał pomocy. Tak właśnie należy interpretować napisy z brzeskiego epitafium, albowiem niebiańską pomoc (coelico praeside) zagwarantuje w przyszłości to, że się było czujnym za życia. Nie ulega wątpliwości, że słowa te należy odnieść do zmarłego burmistrza Schmidta, którego w obrazie dodatkowo identyfikują herb miasta Brzegu pomiędzy dwiema wieżami, stojący na jednej z nich lew z mieczem w łapie ‒ herb rodu Schmidtów oraz występujący tu jako symbol espomnianej czujności żuraw, trzymający w łapie kamień, który nie pozwalał mu zasnąć podczas czuwania. Słowa o konieczności zachowania czujności dla zapewnienia opieki bożej, odnieść można też do Brzegu i jego obywateli, co sugerują inicjały napisów odnoszących się do miasta (urbs) i jego mieszkańców (civitas).
Autorem tak skonstruowanego programu był zapewne sam Martin Schmidt ‒ człowiek wszechstronnie wykształcony, przyjaciel wielu profesorów brzeskiego Gymnasium Illustrae, jego mecenas, znający podręczniki emblematyczne, zaprzyjaźniony z wieloma twórcami, w tym ze znakomitym brzeskim poetą Venceslausem Scherfferem von Scharfensteinem. To także Schmidt ufundował w kościele św. Mikołaja w Brzegu istniejące do dziś piaskowcowe epitafium ‒ o wczesnobarokowych formach ‒ z 1647 r., swojemu synowi Friedrichowi na ścianie nawy północnej oraz upamiętniające zmarłego okolicznościowe wydawnictwo Stephanologia sacra Johanna Letscha.

Epitafium Friedricha Schmidta, 1647 r

Martin Schmidt, pozostając w bardzo dobrych stosunkach z dworem księcia legnicko-brzeskiego Jerzego III, nawiązał zapewne także kontakty z działającymi tam artystami. Wykonawcą portretu w zwieńczeniu oraz marynistycznego przedstawienia w podwieszce był Ezechiel Paritius (1622-1688), od 1662 r. nadworny malarz książąt legnicko-brzeskich. Musiał z nim współpracować już zapewne nieco wcześniej, gdy malarz wykonał jego portret w podeszłym wieku, przechowywany obecnie w zbiorach Muzeum Piastów Śląskich. O wiele trudniej jest zidentyfikować twórcę oprawy snycersko-rzeźbiarskiej epitafium Martina Schmidta. Jeżeli jednak przy wykonaniu części malarskiej epitafium fundator korzystał z usług wybitnego miejscowego artysty, związanego z dworem książęcym Piastów legnicko-brzeskich, podobnie musiał uczynić przy zamówieniu dekoracji rzeźbiarskiej. Jedynym czynnym wówczas w Brzegu rzeźbiarzem był Lucas Müller. Niewiele możemy dziś o nim powiedzieć. Artysta urodził się ok. 1620 r. w miejscowości Most w północno-zachodnich Czechach, jako syn snycerza Adama. W 1661 r. odnotowany został po raz pierwszy w Brzegu, podczas ślubu z córką miejscowego malarza Friedricha Hoffmanna. W 1668 r. uzyskał prawa miejskie, a w 1672 r. ożenił się po raz drugi z Barbarą, córką garbarza Bartela Rossmanna. Zmarł w Brzegu w 1689 r. Artysta współpracował zapewne z konwisarzem Jeremiasem Weskem przy dekoracji sarkofagu księcia Jerzego III (1664 r.). Był więc w tym czasie jedynym twórcą, który mógł w Brzegu wykonać dekorację rzeźbiarską epitafium Martina Schmidta. Za tydzień opowiem o sąsiadującym z nim epitafium archidiakona Daniela Kartschera.

Romuald Nowak