Tajemnice Sudetów. Czy to koniec legendy Riese? – Felieton Tomasza Potaczało

0
Pismo dr. F. Leonhardta z 14.07.1944 roku dotyczące biura konstrukcyjnego przy OBL Riese. Źródło czasopismo "Odkrywca"

Niektórzy czytelnicy mogą obruszyć się już po przeczytaniu samego tytułu. Jakiej legendy? – zapytają. Przecież jest tyle faktów, dokumentów, no a ilu żyje jeszcze wiarygodnych świadków – dopowiedzą. Piszę to oczywiście z nieukrywanym sarkazmem, bo widzę, jak powstają, np. legendy i mity na naszym podwórku, czy też te bardziej oddalone, jak legenda o złotym pociągu. A prawdziwy problem zaczyna się wtedy, gdy jest zbyt wielu „wiarygodnych świadków”.


Dwa lata temu pisałem, że złoty pociąg to jedna wielka ściema. Spadły wówczas na mnie gromy. Dziś, gdy w zasadzie wszyscy(?) wiedzą, że tak jest, to legenda żyje dalej i wciąż się na niej zarabia. Czy z rozsławionym kompleksem Riese będzie podobnie? W ostatnim czasie światło dzienne ujrzało coraz więcej dokumentów, z których wynika, że kompleks ten wcale nie jest tak rozbudowany, jak może się wydać.

W ubiegłym roku w moich felietonach z cyklu „Tajemnice Sudetów” zastanawiałem się nad funkcją jaką miały pełnić podziemne budowle w Górach Sowich oraz dlaczego zakres wykonanych prac był tak niewielki. Oczywiście zwolennicy teorii spiskowych w tym miejscu zaprotestują i sprostują moją niewiedzę, że np. większa część ukończonych pomieszczeń nie została jeszcze odnaleziona. Chciałbym, aby tak było, jednak w świetle nowych, odnalezionych dokumentów, sprawa wygląda zgoła inaczej.

Od pewnego czasu, zaczęły się pojawiać pojedyncze dokumenty związane z budową kompleksu Riese. W dalszym ciągu jest ich niewiele, ale dostępny jest m.in. dokument potwierdzający rozpoczęcie budowy – 01.12.1943 r. Potem długo, długo nic, aż do 12 lipca 1944 roku, kiedy mamy kolejny dokument sporządzony przez dr. Leonharda z biura konstrukcyjnego kompleksu Riese w Walimiu. Pismo dotyczy stosowania nowych profili sztolni dla nowo wznoszonych obiektów podziemnych przy zastosowaniu nowych ekonomicznych rozwiązań. Dokument rozesłany do biur Organizacji Todt (OT) w całej Europie zawiera siedem nieodnalezionych załączników, prawdopodobnie rysunków technicznych.

Dlaczego o tym piszę? Otóż z tego dokumentu wynika, że w lipcu 1944 roku prace budowlane szły pełną parą. Według zeznań wysokich oficerów SS ze sztabu głównego, zakończenie tych prac planowano na drugą połowę 1945 roku, a według niektórych współczesnych badaczy Riese, budowa miała być zakończona pod koniec 44. roku. Kolejne rozbieżności w tym zakresie wskazuje inny dokument odnaleziony w Wojskowym Archiwum w Pradze, bowiem definitywne wygaszenie budowy „Olbrzyma” miało nastąpić w styczniu 1945r. Teorie i zeznania świadków, którzy uważają, jakoby prace budowlane prowadzone były do 6. maja 1945 roku, możemy chyba włożyć między bajki.

Zacznijmy od II połowy 1944 roku. Otóż w dowództwie naczelnym, postanowiono zintensyfikować prace nad ukończeniem tzw. „cudownej broni”, której to terminem określano między innymi bombowce i myśliwce o napędzie odrzutowym. Czy Silberprogram, bo tak nazwano ten projekt, przyczynił się do upadku Riese? Chodziło także o budowę i dostosowanie lotnisk do obsługi samolotów odrzutowych. Między innym tym programem objęte było lotnisko w Brzegu, Oławie i Świdnicy, gdzie produkowano już helikoptery Koliber.

Szybkie postępy Armii Czerwonej spowodowały w sierpniu 1944 r., przejście struktur Organizacji Todt pod jurysdykcję niemieckich wojsk lądowych. Wynikało to z dekretów Hitlera, które dotyczyły przygotowań III Rzeszy do obrony. W wyniku tego, już w listopa­dzie z rozkazu gen. Guderiana zaczęto tworzyć tzw. oddziały frontowe, w skład których miała wejść między innymi kadra techniczno-budowlana Organizacji Todt, która odpowiedzialna była za projekt Riese. To całkowicie sparaliżowało prace w rejonie Gór Sowich.

Z odnalezionych dokumentów dowiadujemy się o szczegółowej strukturze nowo powstałej X brygady Riese z siedzibą w Jedlince. 25. stycznia 1945 roku, z rozkazu dowództwa Grupy Armii „A”, inżynierowie, technicy, pracownicy budowlani, operatorzy maszyn, zostali skierowani do prac przy ostatniej linii obrony „e”. Była to tzw. Linia Nibelungów, po wojnie znana pod nazwą Linii Odry.

W 1945 roku zaczęto realizować akcję pod nazwą „Rozminowywanie Linii Odry”. Z punktu widzenia Niemiec linia ta przechodziła tuż za górami Sowimi, od Szczecina aż po Kłodzko. W jednym z felietonów pisałem o tym, że wówczas w rejonie tej linii, życie w niektórych miejscowościach, jak Dzierżoniów, Świdnica, czy Wałbrzych, toczyło się w miarę spokojnie mając na uwadze, że był to rejon odcięty od świata przez wojska radzieckie. Kursowały tam autobusy, tramwaje, nawet pociągi. Taka enklawa, chroniona z jednej strony pasmem Gór Sowich, z drugiej – potężnymi polami minowymi. Bataliony X Brygady OT, wykonywały ściśle określone prace inżynieryjne przy trasach komunikacyjnych, drogach, mostach, wiaduktach, liniach kolejowych. Wspominałem także wcześniej o super tajnym programie Luftwaffe realizowanym na obszarze Dolnego Śląska.

Program ten był priorytetowy. Ogromne ilości materiałów budowlanych zgromadzone na terenie Gór Sowich zostały skierowane między innymi do modernizacji lotnisk. W skrócie oznacza to tyle, że przy Rise nie było już wtedy rąk do pracy i kadry inżynierów.
W marcu 1945 roku Adolf Hitler mianował niejakiego Hansa Kamllera – jednego z największych zbrodniarzy wojennych, który wsławił się m.in. ulepszaniem komór gazowych i krematoriów – na Obergruppenfürera SS i generała Waffen SS, a 27 marca 1945, został mianowany pełnomocnikiem fürera ds. samolotów odrzutowych oraz broni atomowej. Formalnie stał się nie tylko zwierzchnikiem Alberta Speera (ministra uzbrojenia), ale również Hermanna Göringa – dowódcy Luftwaffe. Kamller natychmiast polecił wdrożenie do produkcji eksperymentalnego samolotu niewidzialnego dla radaru Horten 229. Prawdopodobnie w tym czasie OT Riese przeszło pod kompetencje Luftwaffe.

Dziś historycy dysponują częściowymi wykazami materiałów budowlanych zlokalizowanych w 1945 roku w Górach Sowich. Zaraz po wojnie, tylko w rejonie kompleksu Włodarz, znajdowało się ok. 10 milionów worków cementu. Większa część tych materiałów została rozdysponowana na potrzeby innych, bardziej priorytetowych tajnych projektów.

W Pradze odnaleziono mapy z naniesionymi budowami i oznaczeniami kodowymi. Kilka z kilkunastu planów „cudownych broni” udało się Kamllerowi zrealizować przed końcem wojny, ale większość planowanej produkcji broni nie weszła do powszechnego użytku. Na szczęście postępy armii czerwonej i aliantów zachodnich były szybsze. Dowództwo OT Riese przeniesiono do Cieplic, a potem poszło już lawinowo. Tereny Gór Sowich „wyzwolono” praktycznie bez walki 8-9 maja. Władze radzieckie przystąpiły natychmiast do grabieży i wywozu wszystkiego ze swoistego rodzaju strefy okupacyjnej. Ówczesne władze polskie zorganizowały tzw. grupy operacyjne, utworzone w celu zabezpieczenia ocalałego mienia i zbierania informacji o ukrytych depozytach, które to grupy zostały przekształcone w Towarzystwo Poszukiwań Terenowych.

W dokumentach Towarzystwa Poszukiwań Terenowych, działającego w ramach akcji Rozminowywanie Linii Odry, znajdujemy inwentaryzację pozostawionych przez Niemców na terenie OBL Riese maszyn, urządzeń i surowców. Proszę mi wierzyć, są to ilości imponujące pomimo wcześniejszej grabieży, czy jak to mówią Rosjanie – „zadośćuczynieniu”.

Zatem co robiono w podziemnych sztolniach Gór Sowich w kwietniu i maju 1945 roku? Z dostępnych nowych dokumentów wynika, że nie kontynuowano projektu. Obiekty te mogły doskonale wpisać się jako miejsca ukry­cia depozytów z dziełami sztuki, złotem, bronią, amunicją, czy gazami bojowymi. Niewykluczone i bardzo prawdopodobne, że właśnie do tego celu Riese został wykorzystany. Niemcy wycofując się doskonale zamaskowali część sztolni (dlaczego tylko część? dla tzw. zmyłki?) ukrywając wejścia i drogi dojazdowe, jak w kompleksie Soboń czy Gontowa, gdzie do dzisiaj trwają prace odsłaniające kolejne korytarze, jednak z dużym prawdopodobieństwem można uznać, że jest to końcówka tajemniczych podziemi.

Wygląda na to, że OBL Riese – Olbrzym, stał się jedynie olbrzymią dziurą w ziemi, która pochłonęła olbrzymią ilość pieniędzy i niewyobrażalnych cierpień jeńców oraz przymusowych robotników. Jedno jest pewne – pod koniec 1944 roku nastąpił początek agonii Riese, a w styczniu 1945 roku nadszedł de­finitywny koniec tego projektu. Boję się, że przez 70 lat żyliśmy właśnie legendą. Ale spokojnie, być może pozostają tam jeszcze ukryte skarby…

Tomasz Potaczało

Bibliografia: Twierdza Dolny Śląsk a sprawa Riese – Romuald Owczarek („Odkrywca” 03.1018), Polska Times.pl, Muzeum Państwowe we Wrocławiu (fotografia), Radio Wrocław.pl, wikkipedia.de, Archiwum Wojskowe Praga – Łukasz Kazek (fotografia)