Mój Brzeg. Kościół św. Mikołaja – epitafia dziecięce

0
491
Epitafium anonimowego dziecka, pocz. XVII w.

W tym roku, a konkretnie 18 czerwca minęło 600 lat, od kiedy to w 1417 r. poświęcony został kościół św. Mikołaja, który budowano przez długie lata od 1370 do 1417 r. Od tego momentu przez kolejne wieki kościół wzbogacał się o różne elementy wystroju, najpierw typowe dla kościoła katolickiego, a po 1517 kościoła protestanckiego. W związku z tym jubileuszem chciałbym w cyklu artykułów zaprezentować poszczególne elementy tego wyposażenia, w znacznej mierze dziś już nie istniejące. W tym numerze zaprezentowane zostaną epitafia poświęcone dzieciom.


W opisanych we wcześniejszych numerach epitafiach z kościoła św. Mikołaja pojawiały się w dolnej partii obrazu lub w tzw. predelli wieloosobowe portrety zmarłych rodzin, najczęściej klęczących według ściśle przestrzeganego układu. Po stronie lewej klęczał zawsze ojciec z synami, po prawej matka z córkami. Liczne potomstwo klęczało zawsze przed rodzicami, uszeregowane według wieku, najstarsze zawsze przy matce lub ojcu, a zmarłe w niemowlęctwie przedstawiano opatulone w becikach z krzyżykami. Przedstawianie wszystkich dzieci wynikało z przekonania, że liczni potomkowie pozwalają jakby przezwyciężyć śmierć człowieka, chroniąc pamięć o nim na dłuższy czas przed zapomnieniem. Dlatego potomstwo w rodzinach mieszczańskich było z reguły liczne, duża bywała też różnica wieku pomiędzy poszczególnymi dziećmi. Niestety w tym okresie panowała wśród nich też duża śmiertelność. Wpływ na to miały m.in. choroby, epidemie, ale także brak higieny, braki w medycynie i zaniedbania w opiece. Blisko połowa urodzonych wtedy dzieci nie dożywała do piątego roku życia. Mogłoby się więc wydawać, iż duża liczba rodzących się dzieci i tak duża ich śmiertelność powodowały zobojętnienie i mniejszy ból wobec ich straty. Ówcześni rodzice kochali jednak swoje dzieci, cieszyli się z ich narodzin i robili wszystko co w ich mocy, aby zachować je przy życiu. Śmierć dziecka stanowiła dla nich tragedię, którą uzewnętrzniali w różnych formach żałoby. Młodzi zmarli byli opłakiwani i grzebani tak samo jak dorośli, a w ostatniej drodze towarzyszyli im rodzice, chrzestni, rodzina i sąsiedzi, a nawet przedstawiciele rady miejskiej, gdy rodzic zmarłego dziecka był zasłużony dla miasta. Wyjątkową formą upamiętnienia zmarłego dziecka stały się poświęcone im nagrobki i epitafia, które swą formą nawiązywały wyraźnie do całopostaciowych płyt nagrobnych osób dorosłych z charakterystycznym układem postaci, ich strojem, gestami i towarzyszącymi im symbolicznymi przedmiotami. W kościele św. Mikołaja w Brzegu zachowały się cztery takie nagrobki dziecięce.

Epitafium dzieci Abrahama Schweitzera zm. 1590

Najstarszy z nich, wykuty w piaskowcu, poświęcony jest trojgu dzieci pochodzącego z Brzegu Abrahama Schweitzera pastora z leżących niedaleko Brzegu Zielęcic i Chwalibożyc. Spotkała go olbrzymia tragedia, w przeciągu zaledwie trzech miesięcy pomiędzy 28 lipca a 24 września 1590 r. zmarło troje jego dzieci, o czym informuje tablica inskrypcyjna w dolnej części epitafium: ANNO 1590 SEIND DEM ERBA / EREN VFSTEN HER ABRAHAM / SCHWEITZERN DREY KINDER / LEN IN GOT SELIGLICHE INGE / SCHLAFFEN ALS HEDWIGIS DEN / 28 JULI ABRAHAM DEN 5 AVGVST / BARABARA DEN 24 SEPTEMBRIS / VND AN DIESEM ORT BEGRABEN / GOT VORLEIHE IHNEN EINE / SELIGE RVHE VND EINE FROH / LIHCE AVFFERSTEHVG ZVM / EWIGEN LEBEN VND HELF / VNS AVCH GENERIS / HER NACH AMEN. Jak informuje napis zostały one pochowane w brzeskim kościele z nadzieją na życie wieczne i zmartwychwstanie. Cała trójka dzieci została ukazana pod zawieszoną na trzech wspornikach zdwojoną arkadą, będącą typowo funeralnym znakiem zarówno końca, jak i początku, jako brama raju. Najstarsza z dzieci Jadwiga ukazana została w długiej sukni, jaką w tamtych czasach nosiły dorosłe kobiety, z rozpuszczonymi włosami i wiankiem na głowie z kwiatem róży w ręku, jako symbolami szybko przemijającego piękna i życia. Średni Abraham z wygoloną głową ubrany jest w togę i trzyma także symbol ziemskiej marności szybko więdnący kwiat. Najmłodsza Barbara jako niemowlę została ułożona pomiędzy nimi w obciśle obwiązanym beciku, z głową położoną na poduszce. Widać wyraźnie, iż twórca płyty usiłował odtworzyć indywidualne cechy portretowe każdego z dzieci. Łaciński napis biegnący dookoła płyty nagrobnej, będący kompilacją dwóch fragmentów ewangelii św. Mateusza pokazuje stoicką postawę ojca po starcie dzieci, akceptującą wolę Boga i pokazując jednocześnie jego silną wiarę i nadzieję: NON EST VOLUNTAS ANTE PATREM VESTRUM, QUI IN CAELIS EST, UT PEREAT UNUS DE PUSILLIS ISTIS (nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło jedno z tych małych Mat, 18,14) i NOLITE EOS PROHIBERE AD ME VENIRE; TALIUM EST ENIM REGNUM CAELORUM (nie przeszkadzajcie im przyjść do Mnie; do takich bowiem należy królestwo niebieskie Mt, 19,14).

Epitafium Barbary Scholtz, 1597 r.

Kolejna chronologicznie prostokątna płyta nagrobna dziecka z 1597 r. została wykonana z piaskowca i umieszczona na pierwszym filarze od wschodu po stronie południowej. Poświęcona została zmarłej w wieku jednego roku Barbarze córce diakona kościoła św. Mikołaja Caspara Scholtza o czym informuje napis wokół: ANNO 1597 DEN 12 AVGVSTI IST / IN GOT ENTSCHLAFE DES EHRWIRDIGE WOHLGEEHRTE / HEREN CASPAR SCHOLTZES / DIESER KIRCHE GEFREVE. DIACONI TOCHTERLEIN, w którym fundator ojciec Kasper napisał ciepło o zmarłej córeczka. Ukazana ona został jako roczne niemowlę w długim kaftaniku z ząbkowymi ozdobami na zakończeniu rękawów i pod szyją. W złożonych jedna na drugą dłoniach trzyma bukiet ziół i kwiatów jako symboli marności i kruchości doczesnego życia, tak jak ulotny jest zapach i piękno polnych kwiatów, które więdną bardzo szybko. Na głowie są widoczne loki małego dziecka, upięte sznurem korali, jako rodzaj amuletu, chroniącego przed złem (podobnie jak dziś służy temu czerwona wstążka). Po obu jej stronach napis: BARBARA 1 JAHR VON DER GOT GNADE (Barbara żyła jeden rok z łaski Boga). Poniżej piaskowcowej płyty pierwotnie na tynku namalowany był jeszcze napis z cytatem z Apokalipsy: Błogosławieni, którzy w Panu umierają – już teraz (Ap. 14,13).

Epitafium Anny Magdaleny Posadowsky zm. 1641

Kolejne dziecięce epitafium w kościele św. Mikołaja poświęcone zostało trzyletniej Annie Magdalenie, córce szlachcica i sędziego dworu książęcego Caspara von Posadofsky (1610-1678) i Magdaleny z domu von Pritwitz (zm. 1691), zmarłej w 1641 r. Anna Magdalena była siostrą ostatniego protestanckiego starosty brzeskiego Hansa Adama von Posadofsky (ur. 1630), który po śmierci w 1675 r. ostatniego księcia z linii piastowskiej Jerzego Wilhelma udał się na dwór cesarski do Wiednia, aby prosić o zachowanie w księstwie wiary protestanckiej. Piaskowcowe prostokątne epitafium usytuowane zostało na ścianie północnej nawy północnej, pod drugim od wschodu oknem. Zmarła dziewczynka ukazana została w stroju dorosłej kobiety w sukni zapinanej na guziki i narzuconym na nią płaszczu i czepcu na głowie. W złożonych rękach trzyma jako wanitatywny symbol przemijania bukiet kwiatów. Stoi w prosto zamkniętej niszy, zwieńczonej okrągłym kartuszem, flankowanym liśćmi akantu i wypełniony herbami rodziców zmarłej dziewczynki von Posadofsky po lewej i von Pritvitz po prawej. Poniżej na pilastrach umieszczone zostały po lewej herby przodków ze strony ojca: von Gregersdorf, von Dier i von Pogrel, a po prawej herby przodków ze strony matki: von Pritwitz, von Franckenberg i Gotsche. Poniżej obszerny napis w języku niemieckim, w którym pojawia się stwierdzenie, iż zmarła osiągnęła już życie wieczne i jest teraz dzieckiem Bożym, co jest lepsze, niż bycie ziemską cesarzową. W epitafium tym nie spotykamy typowej dla protestanckiej wiary symboliki i tekstów, lecz w dekoracji dominują herby. Mamy bowiem po raz pierwszy w brzeskim kościele do czynienia z epitafium osoby szlachetnie urodzonej i fundator chciał w ten sposób właśnie to uwidocznić, a herby przodków podkreślały ten aspekt genealogiczny, sugerując „dawność rodu” i jego znaczenie dla lokalnej społeczności.

Epitafium anonimowego dziecka, pocz. XVII w.

Ostatnim dziecięcym nagrobkiem w brzeskim kościele jest niewielkich rozmiarów, piaskowcowy nagrobek niszowy na ścianie wschodniej kruchty południowej, tuż nad czarą z wodą święconą. Ten pochodzący z ok. połowy XVII w. nagrobek to fragment większej kompozycji, nie posiada bowiem żadnych napisów, ani innych elementów pozwalających powiązać go z konkretną osobą. Według podań poświęcony on został dziecku, które martwe urodziła właśnie w kruchcie południowej „odważna niewiasta”. Ukazuje on leżącego w swobodnej pozie, jakby śpiącego niemowlaka osłoniętego jedynie cienką tkaniną. Wyraźne jest tu nawiązanie do renesansowej ikonografii, porównującej zmarłego do śpiącego i podkreślającej, że śmierć to tylko krótki sen w drodze do życia wiecznego. W kolejnym numerze o niezwykłym malowanym epitafium ze zbiorów Muzeum Piastów Śląskich, uznawane dotąd za anonimowe.

Romuald Nowak