Obywatele won z samorządu – Felieton Pawła Grabowskiego z cyklu „Widziane z Wiejskiej”

1

Prawo i Sprawiedliwość przedstawiło swój projekt ordynacji wyborczej do samorządów. Krótko mówiąc – to koniec namiastki demokracji, jaką są jednomandatowe okręgi na szczeblu gminnym. Teraz będzie pełna partiokracja, po pisowsku.


W kierunku partiokracji
Przyszłoroczne wybory samorządowe przypadały na dzień 11.11.2018 r., czyli narodowe święto z okazji 100. rocznicy odzyskania niepodległości. W Sejmie od kilku miesięcy mówiło się, że wybory powinny się odbyć w innym terminie, ale do tego potrzebna była zmiana ordynacji wyborczej. Fakt ten został przebiegle wykorzystany przez PiS, który pod pozorem kosmetycznych „proobywatelskich” zmian, chce odebrać normalnym obywatelom prawo do kandydowania w wyborach lub przynajmniej bardzo je utrudnić. Mowa tu przede wszystkim o postulowanym odejściu od JOW w wyborach na szczeblu gminnym.

JOW – jednomandatowy okręg wyborczy
Aby zrozumieć istotę problemu, należy wyjść od wyjaśnienia czym jest JOW – jednomandatowy okręg wyborczy. Najkrócej rzecz ujmując – JOW to system wyborczy, w którym radnym jest ktoś z naszego najbliższego otoczenia – z ulicy, osiedla, wsi. Mały okręg wyborczy sprawia, że na radnego głosuje relatywnie niewielka grupa obywateli, a co za tym idzie – łatwiej jest egzekwować jego odpowiedzialność przed obywatelami. Przeciwieństwem JOW-ów są okręgi wielomandatowe, czyli takie, w których wybieramy kilku radnych. Siłą rzeczy, taki okręg musi być większy niż stosunkowo niewielki JOW, a to sprzyja rozmywaniu się odpowiedzialności. I o to właśnie chodzi PiS-owi, aby zgarnąć jak najwięcej, bez ponoszenia odpowiedzialności przed obywatelami.

Kłamstwa złotoustych
„Złote usta” PiS przekazały nam ostatnio, że forsowane przez partię rządzącą zmiany są dobre i skorzystają na tym obywatele. Ciekawe w jaki sposób? Przykładowo: dziś, aby wystartować w wyborach do rady gminy wystarczy rejestracja kandydatury. Po wprowadzeniu zmian, konieczne będzie tworzenie całych list kandydatów, co jest ewidentnym utrudnieniem dla posiadających społeczne poparcie obywateli. Radni, mający realne, społeczne poparcie są zagrożeniem dla PiS, ponieważ są oni niezależni od partii, a przez to – niesterowalni. Skoro więc nie można im zabronić kandydowania, to próbuje się wprowadzić ordynację wyborczą, która „zniechęci” takich ludzi do kandydowania lub im to kandydowanie bardzo utrudni. Tego typu rozwiązanie trudno uznać za proobywatelskie…

Nawet jeśli wystartujesz – nie wygrasz
Z jednej strony planuje się istotnie utrudnić start w wyborach kandydatom obywatelskim, bezpartyjnym, z drugiej natomiast postuluje się wprowadzenie takich rozwiązań, które w praktyce uniemożliwią zdobycie mandatu kandydatom obywatelskim – jeśli już się im uda wystartować. Mowa tu o propozycji wprowadzenia okręgów trzymandatowych, tj. takich, w których wybiera się trzech radnych (we wspomnianym wyżej JOW wybiera się jednego radnego). Pozornie, różnica między okręgiem jednomandatowym, a trzymandatowym jest niewielka, jednak w praktyce różnica ta jest kolosalna. O ile w przypadku JOW sam start jest relatywnie prosty, a sukces zależy w zasadzie wyłącznie od posiadanego przez kandydata poparcia i opinii lokalnej społeczności, o tyle w przypadku okręgu trzymandatowego mamy do czynienia z totalną partiokracją. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że samodzielny start jest w praktyce niemożliwy. Co jednak ważniejsze – w okręgu trzymandatowym niemal zawsze dwa mandaty bierze ugrupowanie, które uzyskało najlepszy wynik, natomiast trzeci mandat przypada temu ugrupowaniu, które osiągnie co najmniej ok. 15 % poparcia. W praktyce oznacza to pełnię władzy dla PiS, ewentualnie znaną nam już dobrze koalicję PO-PiS.

Radny „z teczki” lub „z importu”
Jakby tego było mało, PiS proponuje dodatkowo rozwiązanie, mające uchronić tę partię przed brakiem kandydatów w danej gminie czy powiecie. Otóż, wystarczy zamieszkiwać województwo Opolskie, aby startować w wyborach do dowolnej rady gminy, miasta czy też powiatu. Wiele wskazuje na to, że obecna kadencja jest ostatnią, w której miasta, gminy i powiaty są reprezentowane przez swoich mieszkańców. Jest bowiem bardzo możliwe, że w przyszłej kadencji będziemy mieli w radzie miasta połowę radnych z… Olesna, Kietrza, Krapkowic, itd. Czy w takiej radzie będą reprezentowane interesy mieszkańców miasta, gminy, powiatu? Odpowiedź jest oczywista. Dlatego Kukiz’15 stanowczo protestuje przeciwko forsowanym przez PiS zmianom, które są faktycznym zamachem na demokrację i skierowaniem nas wszystkich w najciemniejsze otchłanie partiokracji.


Paweł Grabowski – radca prawny, politolog, poseł obywatelskiego ruchu Kukiz’15. W wyborach parlamentarnych uzyskał mandat od ponad 4,5 tysiąca mieszkańców Opolszczyzny, mimo iż nigdy nie należał do żadnej partii politycznej. Specjalizuje się w prawie finansowym, gospodarczym oraz konstytucyjnym. W Sejmie jest członkiem Komisji Finansów Publicznych, Komisji Gospodarki i Rozwoju oraz Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej. Pełni również funkcję przewodniczącego podkomisji ds. mikro-, małych i średnich przedsiębiorstw. W naszym regionie można spotkać go m.in. w biurach poselskich w Brzegu, Nysie i Opolu, do których serdecznie zaprasza. Więcej na www.grabowski.tv oraz facebook: kukiz15grabowski.