Mój Brzeg: Kościół św. Mikołaja – epitafium archidiakona Daniela Kartschera

1

W ubiegłym roku, a konkretnie 18 czerwca minęło 600 lat, od kiedy to w 1417 r. poświęcony został kościół św. Mikołaja, który budowano przez długie lata od 1370 do 1417 r. Od tego momentu przez kolejne wieki kościół wzbogacał się o różne elementy wystroju, najpierw typowe dla kościoła katolickiego, a po 1517 kościoła protestanckiego. W związku z tym jubileuszem chciałbym w cyklu artykułów zaprezentować poszczególne elementy tego wyposażenia, w znacznej mierze dziś już nie istniejące. Obecnie w kolejnych numerach prezentować będę zdobiące ściany kościoła epitafia.


Obok omówionego w poprzedniej części epitafium burmistrza Martina Schmidta na południowej ścianie nawy południowej kościoła, nad wejściem do zakrystii, umieszczono epitafium rodziny diakona Daniela Kartschera, zmarłego w 1685 r. To drewniane epitafium (350 x 210 cm), o wczesnobarokowych formach, było największym tego typu zdobiącym wnętrze kościoła św. Mikołaja. Jego fundatorem był Daniel Kartscher, który urodził się w Brzegu 6 września 1631 r. Kształcił się kolejno w Brzegu, a potem na uczelniach w Toruniu, Królewcu, Lipsku i Wittenberdze. To wszechstronne wykształcenie, pozwoliły mu bardzo szybko piąć się na szczeblach kościelnej kariery. Już 9 kwietnia 1658 r. objął funkcję pastora w Karczowie, a po roku 8 października 1659 został pastorem w Kurzniach. Od 27 marca 1673 r. zaczął pracować jako diakon w kościele św. Mikołaja w Brzegu, gdzie awansował do funkcji archidiakona 24 czerwca 1676 r. Zmarł 7 grudnia 1685 r. w wieku 54 lat. Był profesorem brzeskiego gimnazjum. Dwukrotnie żonaty, pierwszy raz z Ewą z domu Böckin, a po raz drugi z Marią Elisabeth, córką senatora Samuela Schulze ze Złotoryi. Z tego związku narodził się syn Samuel, który został także pastorem w miejscowości Kurznie oraz córka Anna Eva, która wyszła za mąż za Paula Lindnera z Bąkowa.

Epitafium diakona Kartschera, zm. 1685 r

Epitafium posiadało skomplikowaną i rozczłonkowaną kompozycję piętrzących się form. Najniżej usytuowana została podwieszka w kształcie trójlistnego kartusza z napisem złotym gotyckim pismem na czarnym tle. Odnosi sie on do zmarłych Daniela Kartschera i jego żon Ewy i Marii Elisabeth. Po bokach tak ukształtowanego kartusza znalazły się dekoracyjne konsole, które dźwigają spoczywające na czterech kulkach ostrosłupowe obeliski, zwieńczone kulami z ognistymi językami. Na licach wyszczególnione zostały imiona kolejnych zmarłych dzieci. Na lewym obelisku od góry znalazły się imiona: Samuel (ur. 1660), Daniel (ur. 1663), Christianus (ur. 1665 – zm. 1668). W dolnej części tego obelisku znajdowało się owalne przedstawienie, ukazujące pejzaż z zamkiem, nad którym widoczny księżyc. Towarzyszy mu lemma: DUM PERIO PEREO (zabiegając o życie umieram). Ten obraz jutrzenki (Aurory) ma wyraźnie emblematyczny charakter. Jego wymowa opiera się bowiem na harmonijnym oddziaływaniu trzech elementów: sentencji zwanej w emblematyce lemma, obrazu zwanego ikon i komentarza wyjaśniającego sens całości, nazywanego explicatio lub epigramem. Został on zaczerpnięty z podręcznika emblematycznego Filippo Picinnello „Mondo simbolico..” z 1653 r., w którego pierwszym oddziale odnosi się on do słów królowej hiszpańskiej Małgorzaty, wypowiedzianych tuz przed jej śmiercią. Na prawym obelisku od góry znalazły się natomiast imiona: Anna Eva (ur. 1659), Anna Ursula (ur. 1672), Anna Barbara (urodzona i zmarła w 1674 r.). W dolnej części tego obelisku znajdowało się owalne przedstawienie, ukazujące kulę ziemską unoszącą się nad morzem, nad którymi znalazły się ćwiartka księżyca i gwiazda. Towarzyszy mu lemma: DUM MORIOR, ORIOR (umierając zmierzam do życia). Przedstawienie obrazowe tworzy wizja stworzonego przez Boga świata (pierwotny raj). Słowa lemmy należy interpretować łącznie z napisem z lewego obelisku, a wyraża ona nadzieję na życie wieczne w niebie.

Fragment epitafium diakona Kartschera, zm. 1685 r

Tak ukształtowane obeliski flankują, dorównujące im wielkością kompozycje ornamentalne składające się z niezwykle, plastycznych, mięsistych form chrząstkowo-małżowinowych, charakterystycznych dla wczesnego baroku. W środku, pomiędzy obeliskami znalazły się malowane kartusze, z których dolny pokazuje zmarłe dzieci Daniela Kartschera, adorujące krzyż. Po lewej stronie ukazani zostali czterej synowie, a po prawej trzy córki. Powyżej w sercowatym kartuszu znalazły się przedstawienia portretowe zmarłego Daniela i jego żony Ewy, ukazane w popiersiu, odziane w typowe dla tego okresu stroje i z charakterystycznymi fryzurami. Poniżej, w dolnej części tego kartusza, jakby na cokole umieszczony został pisany gotykiem złotym kolorem na czarnym tle fragment z księgi Izajasza: Siehe, hier bin ich und die Kinder, die mir der Herr gegeben hat (Oto ja i dzieci moje, które mi dał Pan Iz 8, 18). Odnosi się on dosłownie do przedstawień w środkowych kartuszach. Nad nimi ukazana została szeroka biała banderola, na której czarną farbą, gotykiem napisano rymowany wiersz: Der Frommen seiner Treu, / die ehlich ihn geliebet / Die niemals ihn als nur durch / ihren Tod betrübet (na lewej części banderoli) / Hat herzlich wünschende / zu ihr ins Himmels Saal / Ihr Ehmann aufgericht dies / Denk= und Ehren=dekmal (na prawej części banderoli). W wolnym tłumaczeniu brzmiało to: Pobożny swojej wierności, którą jak małżonkę pokochał, a której nigdy nie zasmucił, jak tylko przez swoją śmierć. Ma serdeczne życzenie, aby trafiła do nieba, dlatego jej małżonek ufundował ten pomnik dla uhonorowania. Tekst ten odnosi się wyraźnie do zmarłej w 1674 r. żony Ewy. Powyżej tej banderoli dwa frunące anioły podtrzymywały okrągłe tondo z napisem gotykiem złotymi literami będącym fragmentem księgi Izajasza: Deine Toten werden leben… Denn ein Tau der Lichter ist dein Tau, und die Erde wird die Toten herausgeben (Ożyją Twoi umarli… bo rosa Twoja jest rosą światłości, a ziemia wyda cienie zmarłych Iz 26, 19). To ewidentne odniesienie do ponownego przyjścia Syna Bożego i pewności zbawienia, którego gwarantem jest Zmartwychwstały Chrystus, którego ukazano w zwieńczeniu epitafium. Przedstawiono go w kontrapostowej pozie, z błogosławiącą prawą ręką uniesioną do góry. W lewej trzymał chorągiew zmartwychwstania, której drzewcem przebijał symbol śmierci – czaszkę u jego stóp. Na chorągwi znajdował się kolejny napis: Ich lebe und ihr sollt auch leben (Ja żyję i wy żyć będziecie, J 14, 19). Ten pouczający tekst zaczerpnięty został z ewangelii św. Jana i stanowił nadzieję dla zmarłych członków rodziny Daniela Kartschera i wszystkich wiernych kościoła św. Mikołaja w Brzegu. Autorem tak doskonałego epitafium był zapewne ten sam artysta, który wykonał sąsiadujące z nim epitafium burmistrza Schmidta. Był nim pochodzący z Czech rzeźbiarz Lucas Müller. Szczególnie wysoką klasę prezentuje figura zmartwychwstałego Chrystusa i wyjątkowa ornamentyka chrząstkowo-małżowinowa. Stanowi ona jednocześnie dowód na zapóźnienie form stosowanych przez artystę, bo w tym czasie zaczynają dominować w rzeźbie śląskiej motywy ornamentalne mięsistego akantu. Za tydzień opowiemy o kolejnych zaginionych i nie zachowanych do dziś drewnianych i kamiennych epitafiach zdobiących do lutego 1945 r. wnętrze kościoła.

Romuald Nowak