Atak – najbardziej prymitywna forma obrony

0

„Przedwakacyjna sesja Rady Miejskiej w Brzegu” wzbudziła szerokie kontrowersje po stronie mieszkańców Brzegu oczekujących przeprowadzenia referendum w sprawie budowy drugiego zakładu karnego w Brzegu. Okazuje się, jednak, że nie tylko mieszkańcy zostali poruszeni, ale również Zdzisław Bagiński, radny miejski.


Radny w swoim felietonie opublikowanym na łamach Gazety Brzeskiej nr 13 (788) str. 3 pisze w sposób kompromitujący siebie jako radnego, od którego wymagałoby się przecież podstaw logicznego myślenia i doświadczenia życiowego. Na dowód przytoczę słowa pana radnego: „w komitecie uczestniczyły te same osoby, które złożyły podpisy pod projektem uchwały na sesję ostatnią, tj. w dniu 28 czerwca br.” Z przykrością stwierdzam, że pan radny nie odrobił lekcji i do tej pory nie wie, kto był inicjatorem grupy referendalnej albo jest gorzej – nie kojarzy kto jest radnym, a kto nie. Pan Bagiński myśli, że w Radzie Miejskiej zasiada Anna Głogowska, poseł Paweł Grabowski, Radosław Majgier i nawet ja – Paulina Borysewicz. Przypominam, że inicjatywa uchwałodawcza należy w tym przypadku jedynie do radnych, a nie osób spoza rady miejskiej. Osoby wyżej wymienione nimi nie są. Przypomnijmy, że projekt uchwały złożył radny Piotr Szpulak i tylko i wyłącznie on. Niestety, niewiedza nie usprawiedliwia radnego Bagińskiego, który pisze nonszalancko „Po tym, jak nie doszło do referendum z inicjatywy mieszkańców tym razem autorem projektu uchwały była kilkuosobowa grupka radnych”. Ciśnie mi się na usta pytanie, czy pan w ogóle zna z imienia i nazwiska osoby, które tworzą z panem Radę Miejską w Brzegu, czy w swojej ignorancji nawet tego nie chciało się panu sprawdzić?

Z drugiej strony zastanawiam się, czy mamy prawo wymagać od radnego precyzji i rzetelności, rozeznania co do tego typu „formalnej wiedzy” skoro on sam, biorąc udział w konkursie na Prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej „Zgoda” zapomniał, że nie spełnia wymogów formalnych, jakim jest ukończenie odpowiednich studiów? Jak na ironię, pamiętam, jak na jednej sesji Rady Miejskiej ten sam radny wypowiadał się lekceważąco wobec ulotek mieszkańców w sprawie więzienia, ostatecznie kwitując, że w sumie i tak ich nawet nie czytał (sic!). Czyli klasyk – nie znam się, to się wypowiem. Panie radny, czy o takim populizmie pisał pan w swoim felietonie?

Idźmy dalej. Radny pisze, że „grupa referendalna skompromitowała wniosek mieszkańców a wysiłek ludzi został zaprzepaszczony i zlekceważony”. Szanowny panie radny, to między innymi pan i reszta radnych głosujących przeciwko inicjatywie referendalnej zaprzepaściła ostatnią szansę na przeprowadzenie referendum! To między innymi pan odmówił prawa głosu mieszkańcom Brzegu, a teraz próbując ukryć prawdę o swoim działaniu, pisze felietony i atakuje innych. Rozumiem, że działa pan zgodnie z zasadą, że najlepszą obroną jest atak, jednak choćby nie wiem jak bardzo starał się pan ukryć prawdę o swoim działaniu i choćby nie wiem jak zaciekle atakował pan mieszkańców naszego miasta, nie uda się panu ukryć przed mieszkańcami prawdy o swoim działaniu.

Skoro inicjatorzy referendum „skompromitowali” tak ważną inicjatywę, to miał ją pan szansę naprawić, pokazać, że jest pan za demokracją i dać nieskazitelny przykład odpowiedniego zachowania. Tymczasem głosował pan przeciwko (!), a dzisiaj pisze pan, że grupa referendalna nie czuje odpowiedzialności za fiasko. A gdzie jest pana odpowiedzialność za głosowanie przeciwko mieszkańcom, przeciwko temu, aby mieli prawo głosu? Kiedy możemy wszyscy liczyć na to, że pan przeprosi za swoje głosowanie przeciwko referendum? Jeśli spojrzeć nieco z boku, na całą tę sytuację, łatwo dojść do wniosku, że motywem działania radnego jest chęć ukrycia przed mieszkańcami prawdy o tym, jak głosował w sprawie referendum. Temu ma chyba służyć felieton pana Bagińskiego, prawda? Mógł pan już przynajmniej wybrać asekuracyjną opcję – tak jak reszta głosujących przeciwko uchwale radnych – i po prostu w swoim poczuciu wstydu, milczeć.

Przyznaję, że nie tyle to przykre, ale i irytujące, kiedy czyta się wynurzenia w stylu „dobrze się stało, że radni miejscy w zdecydowanej większości postąpili rozsądnie i odpowiedzialnie nie identyfikując się z wnioskiem sygnowanym przez kilka osób”. Rozsądnie? Przez kilka osób? Panie radny, halo – tu Ziemia! Mamy kontakt? Przecież wniosek o przeprowadzenie referendum podpisało blisko 3500 osób! Czy to jest dla pana „kilka osób”? Z mojej perspektywy to tłum, który został niestety zamieciony pod dywan, przez kilku radnych – w tym m.in. przez pana.

Na koniec warto wspomnieć o 5 radnych, którzy nie ulegli naciskom i którym władza nie uderzyła do głowy. Oni głosowali za tym, aby mieszkańcy Brzegu mieli prawo głosu, aby brzeżanie mogli się wypowiedzieć w sprawie, która tak bardzo poruszyła mieszkańców naszego miasta. Nie będę tu przytaczała nazwisk, ale niezależnie od reprezentowanych poglądów i przynależności politycznej, mogę jasno stwierdzić, że jest w Brzegu 5 radnych, którzy rozumieją zasady demokracji, którzy mają elementarną przyzwoitość. Pozostałym natomiast – niestety – władza uderzyła do głowy.

Paulina Borysewicz