A po nas choćby potop…

0

Brzeg nie ma szczęścia do rządzących. Rządzący naszym miastem pozwolili na to, by nasz piękny piastowski gród podupadł. Samorządowy grzech pierworodny w 1991 roku popełniła Rada Miejska z burmistrzem Pawlikiem i zastępcą burmistrza – Andrzejem Pulitem (obecnym wójtem gminy Skarbimierz). Oddzielono wówczas tereny wiejskie od Brzegu pozostawiając miasto z ogromnymi potrzebami na pastwę losu. Nie zapytano brzeżan czy wyrażają na ten proceder zgodę. Nie przeprowadzono konsultacji, referendum. Skutki obserwujemy już niemal od 30 lat. I jeśli na początku było przyzwolenie brzeskiego społeczeństwa na tę skandaliczną dewastację przyszłości naszego miasta – tak dziś przyzwolenia już nie ma.


Najlepiej wykształcone i najsilniejsze jednostki wyjeżdżają z Brzegu
Po przemianach 1989 roku mało kto ze zwykłych mieszkańców interesował się sprawami publicznymi dotyczącymi Brzegu. Wszystko było nowe, tworzone i formułowane od nowa – zmienił się bowiem ustrój. Opinia publiczna była skoncentrowana głównie na obserwowaniu przemian odbywających się w Warszawie. Pierwszy niekomunistyczny premier, rząd, prezydent. Tu na dole, sprawy naszej małej ojczyzny wzięli w swe ręce ludzie, którzy świadomie bądź nieświadomie dokonali egzekucji na piastowskim grodzie. Wszystkie dane statystyczne pokazują, że nasze miasto się zwija. Brzeg się wyludnia, ma od lat ujemny przyrost naturalny ( -84 za 2017r.)*, opuszczają go ludzie młodzi. Pozostawiają swych rodziców i dziadków i – jak niegdyś podczas Wielkiej Emigracji – szukają swego szczęścia poza naszym miastem, krajem. Co najgorsze – robią to przede wszystkim jednostki najsilniejsze. Tylko osoby odważne, młode, nie bojące się świata potrafią zostawić tutaj wszystko i wyjechać. Bo tu nie ma dla nich perspektyw. Bo od lat piastowski Brzeg nie chce korzystać z ludzi niepowiązanych z układami władzy, niebojących się przedstawiać swojego zdania wobec władz – często krytycznego. Od lat tracimy naszych najlepszych mieszkańców, którzy mogliby popchnąć nasze miasto ku rozwojowi. Ludzie, którzy mogliby je wyrwać z marazmu i stagnacji są zmuszeni wyjechać, by poukładać sobie życie.

Jak długo damy się wodzić za nos i manipulować rządzącym?
W 2001 r. Gazeta Brzeska publikuje tekst pt. „Perspektywy rozwoju przestrzennego Brzegu”**, z którego dowiadujemy się, że w roku 2015 w Brzegu ma zamieszkiwać 45 tys. ludzi, a w 2050r. – 60 tysięcy! Jak wygląda rzeczywistość? Rok 2015 minął i obecnie mamy w Brzegu około 36.000 mieszkańców. Co do ilości mieszkańców, tendencja jest odwrotna do tej prognozowanej w przeszłości. Wyobraźmy sobie jednak, że przewidywania z przeszłości co do liczby brzeżan się spełniły. Tu pojawia się pytanie gdzie te 10.000, a w roku 2050 nawet 25.000 ludzi więcej miałoby się zmieścić w granicach naszego zamkniętego po obrysie miasta? Powierzchnia Brzegu wynosi 14,6 km2 – co w przeliczeniu na mieszkańca daje jeden z najgorszych wyników w Polsce – 2.471 osób na km2. Proszę państwa dusimy się. Brzeg nie rozwija się w ujęciu społeczno – demograficznym, co jest konsekwencją braku możliwości rozwoju ekonomicznego, a wynikiem braku rozwoju terytorialnego. Popatrzymy na powierzchnię oddzielonej między innymi przez panów Pulita i Pawlika w 1991r. gminy Skarbimierz. To 110,3 km2 – co w ilości około 8.000 mieszkańców tej gminy – daje w przeliczeniu wynik 72 osoby na km2. Przecież te liczby mówią same za siebie.
Jak długo damy się wodzić za nos i manipulować rządzącym, mówiącym w mediach, że Brzeg jest bogatym miastem i ma potencjał rozwoju? Gdzie jest ten potencjał? Pan Wrębiak raz za razem powtarza slogany, które nie mają żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości. Przez 4 lata – jako burmistrz miasta nie zdołał zagospodarować terenu Zielonki, który został zakupiony od Agencji Mienia Wojskowego (AMW) przez jego poprzednika. Gmina nie uzyskała przez te 4 lata około 800.000 zł z tytułu podatku, które niegdyś AMW, będąc właścicielem Zielonki – płaciła miastu Brzeg. Gimnazjum Piastowskie stoi odłogiem jak stało. Do tego burmistrz kupił za pieniądze podatników ruinę przy ul. Jana Pawła II i chce wybudowania drugiego ogromnego więzienia, podczas gdy historycy oraz zwykli mieszkańcy mówią, że to zabije nasze miasto.

Prawie 4 miliony dla raków i łabędzi a dla mieszkańców… drugie więzienie
Slogany pana Wrębiaka są dobre dla osób, które są z nim związane w ramach pracy czy innych zależności (nagrody pieniężne itp.). Jest też sporo mieszkańców, którzy nie wiedzą jaka jest prawda, ale też mają prawo nie wiedzieć. Nie każdy bowiem może śledzić codziennie decyzje jakie podejmowane są przez brzeską władzę. Burmistrz natomiast ma obowiązek prowadzić obiektywną, popartą liczbami i faktami dyskusję społeczną w temacie naszego miasta. Nie robi tego. Ukrywa prawdę pudrując rzeczywistość wielomilionowymi kredytami i odsetkami, które zaciąga w roku wyborczym na 20 lat, by przeprowadzić szereg remontów tkanki miejskiej. Pan Wrębiak będzie na emeryturze, pani Skarbnik będzie na emeryturze, a kolejne pokolenia będą spłacać remonty pana Wrębiaka z roku 2018, które mają mu pomóc wygrać tegoroczne wybory. Będziemy spłacać mnóstwo ławek, kilka dróg i chodników, toaletę, niegdyś piękny basen przy ul. Korfantego – przerabiany obecnie na staw dla raków i łabędzi, czy też Amfiteatr. Na sam staw burmistrz wydatkuje kwotę prawie 4 milionów złotych! Czy te remonty można nazwać inwestycjami? Czy będzie zwrot z zainwestowanego kapitału w te zadania? Otóż nie będzie…
Pan Wrębiak jest kolejnym burmistrzem, który przechodzi obok najważniejszego zagadnienia dla naszego miasta. Tematu ZGODNEGO Połączenia gmin Brzegu i Skarbimierza. Jak przez trzy pierwsze lata swojej kadencji bagatelizował temat – tak od ubiegłego roku, gdy mieszkańcy Brzegu powołali obywatelski Komitet ds. połączenia gmin – widzi, że nie ma już przelewek. Pytany przez dziennikarzy ostentacyjnie odpowiada, że kiedyś była to jedna gmina i pewnie kiedyś nastąpi połączenie. Kiedyś? Kiedy panie burmistrzu? Tego mamy oczekiwać od burmistrza miasta w sprawie najważniejszej, która nierozwiązana z dnia na dzień pociąga nasz Brzeg coraz szybciej na dno?
Jakie wnioski? Należy czym prędzej wdrożyć ścieżkę ZGODNEGO Połączenia gmin Brzeg i Skarbimierz. Oczywiście nie zrobią tego ani wójt Pulit ani burmistrz Wrębiak. Zbyt wiele relacji ich łączy, w tym powiązań miejsc pracy ich bliskich. To muszą być nowe, niepowiązane z władzą osoby pochodzące z obywatelskich ugrupowań, ruchów społecznych, którym na sercu leży dobro miasta ponad podziałami partyjnymi oraz ponad układami politycznymi.

Grzegorz Surdyka
Współzałożyciel Komitetu
ds. połączenia gmin Brzeg i Skarbimierz
*Źródło: http://www.polskawliczbach.pl/Brzeg
**Źródło: Gazeta Brzeska nr 10(300) z dn. 6 marca 2001r.