Rozmowa z Wojciechem Komarzyńskim, radnym Rady Miejskiej Brzegu, kandydatem do Sejmu RP z ramienia Prawa i Sprawiedliwości.


 

Tydzień temu ogłosił pan swoje kandydowanie do sejmu RP. Nie uważa pan, że to trochę za wcześnie ubiegać się o taki mandat? Nie jest pan po prostu za młody, żeby być posłem?

Wojciech Komarzyński: Kiedy w 2010 roku kandydowałem do Rady Miejskiej Brzegu także pojawiały się głosy, że jestem za młody. Zostałem, jak się okazało, najmłodszym radnym miejskim, co pokazuje, że wiek nie stanowi wielkiego problemu. A może jest wręcz przeciwnie? Można być, bowiem aktywnym i skutecznym radnym i mimo młodego wieku osiągnąć wiele dla dobra mieszkańców, którzy zdecydowali się zaufać młodej osobie i oddać na nią swój głos.

Jest pan radnym już drugą kadencję. Proszę w związku z tym podać jakiś przykład, że pańskie działania były rzeczywiście tak skuteczne.

Wojciech Komarzyński: Podam dla przykładu najbardziej aktualną sprawę. Wszyscy wiemy, jak wielkim problemem, nie tylko zresztą w naszym mieście, jest kwestia dostępności do miejsc w żłobkach. Wielokrotnie w trakcie poprzedniej i obecnej kadencji podnosiłem ten temat podczas obrad sesji Rady Miejskiej. Kilka razy składałem też w tej sprawie interpelacje. Na ostatniej sesji okazało się, że ten problem będzie w dużym stopniu rozwiązany. Będziemy przyjmować uchwałę o dofinansowywaniu pobytu najmłodszych dzieci w prywatnych placówkach. Dzięki temu obciążenia dla rodziców będą porównywalne do placówek publicznych. Mógłbym przykładów takich działań podać wiele. Wszystkich zainteresowanych moją pracą, jako radnego i jej efektami odsyłam do mojej strony www.wojciechkomarzynski.pl. Skuteczność w działaniach, które podejmowałem była jedną z przyczyn, dla których zdecydowałem się kandydować do sejmu.

Uważa pan, że jeden poseł może coś zmienić? Że będąc posłem uda się coś panu zdziałać dla dobra naszego regionu?

Wojciech Komarzyński: Ja w to wierzę. Inaczej bym nie kandydował. Skoro na poziomie samorządowym udaje się radnemu coś pożytecznego zdziałać, coś zmienić – to oznacza, według mnie, że również na poziomie krajowym – będąc posłem – można tego dokonać. Zostałem wybrany na radnego z okręgu, który jest szczególnie narażony na skutki powodzi. Wielokrotnie uczestniczyłem i organizowałem również konferencje, dotyczące zabezpieczenia przed powodzią w naszym mieście. Obserwuję i aktywnie uczestniczę w działaniach, jakie teraz w tej sprawie podejmuje burmistrz Wrębiak. Z moich doświadczeń wynika, że jest nam potrzebne wsparcie w parlamencie. Nasze tak zwane działania „oddolne”, czyli nasza aktywność jako samorządowców nie wystarczą. To samo dotyczy problemu drugiej przeprawy mostowej i terenów inwestycyjnych (tzw. „Zielonki”). Decyzje z nimi związane będą podejmowane na szczeblu krajowym i dlatego jest tak istotne reprezentowanie naszego powiatu przez parlamentarzystę z tego regionu. W trakcie mojej kampanii wyborczej zamierzam przedstawiać problemy, z którymi borykają się gminy naszego powiatu i moje pomysły na ich rozwiązanie.

Nie ucieknie jednak pan od tego, że jest kandydatem Prawa i Sprawiedliwości.

Wojciech Komarzyński: I wcale nie zamierzam uciekać. Utożsamiam się z programem wyborczym mojego ugrupowania. Zresztą odnoszę wrażenie, że coraz większa część naszego społeczeństwa myśli podobnie. Dla mnie priorytetem, gdybym został parlamentarzystą, będą sprawy naszego powiatu, sprawy naszych gmin: Olszanki, Grodkowa, Skarbimierza, Lewina, Lubszy i oczywiście Brzegu. Miałem okazję rozmawiać o nich z samą Beatą Szydło, która zapewniła o swoim wsparciu. Wierzę, że Prawu i Sprawiedliwości uda się zrobić dużo dobrego nie tylko dla Polski, ale też dla naszego regionu, w czym chcę aktywnie uczestniczyć. Mam nadzieję na zmianę władzy krajowej, która będzie po prostu lepsza od obecnej.

Więc porozmawiajmy o waszym programie. Co pan uważa za najważniejsze, jeśli chodzi o kwestie gospodarcze w programie pańskiego ugrupowania?

Wojciech Komarzyński: Najważniejsze nasze postulaty pewnie są dobrze znane, ale wśród nich za najbardziej priorytetowe uważam: wyrównanie dopłat bezpośrednich dla rolników, obniżenie wieku emerytalnego oraz bezwzględne odstąpienie od złych pomysłów obecnej władzy dotyczących sprzedaży naszego narodowego dobra, czyli Lasów Państwowych i polskiej ziemi. Jak wspomniałem, chciałbym na problemy krajowe patrzeć przez pryzmat problemów naszego miasta i powiatu, gdzie upadły największe zakłady, gdzie pracowały całe pokolenia, np. w Garbarni. Czy nie można wprowadzić do ordynacji podatkowej zapisu, który umożliwiałby zwolnienia podatkowe dla osób, które dawne przedsiębiorstwa chciałyby reaktywować, skoro zwalania się z podatków nowo powstałe, wielkie korporacje w strefach ekonomicznych? Według mnie większe, albo chociaż równe obciążenia podatkowe powinni ponosić „silniejsi”, czyli np. sieci hipermarketów i banki, a nie drobni przedsiębiorcy i kupcy. Szanse w walce na rynku powinny być równe dla wszystkich. Nie powinno się preferować tzw. wielkiego kapitału.

A jeśli chodzi o kwestie społeczne?

Wojciech Komarzyński: Przede wszystkim uważam, że należy oddać państwo obywatelom. Wspierajmy bardziej rozwój tzw. trzeciego sektora – czyli organizacji pozarządowych. To im powinno się oddać jak najwięcej dziedzin życia publicznego. Oni robią to taniej i lepiej. Państwo powinno zajmować się tylko tym, czym nie chce zajmować się obywatel, bo mu się to np. nie opłaca, a stanowi to konieczną do spełnienia potrzebę publiczną. Trzeba te podmioty wspierać, trzeba budować społeczeństwo obywatelskie. Po drugie, kwestia finansowania całej służby zdrowia. Środki na nią są za małe. Wszyscy możemy obserwować, z jakimi problemami boryka się nasz powiatowy szpital. Podobnie jest w całym kraju. Nie możemy oszczędzać na służbie zdrowia. W naszym państwie trwoni się pieniądze często na bzdury, a myślę, że zdrowie jest najważniejsze. Nie rozumiem sytuacji, kiedy w szpitalu pacjenci mają wręcz upokarzające racje żywieniowe, gorsze niż więźniowie przebywający w zakładzie karnym. Skoro tym drugim należy się godne traktowanie, jak można gorzej traktować tych pierwszych?

Jak pan chce przekonać do swojej kandydatury zwolenników innych ugrupowań politycznych?

Wojciech Komarzyński: Chciałbym, aby wyborcy traktowali mnie jako kandydata obywatelskiego, żeby nie patrzyli na mnie tylko przez pryzmat mojego członkostwa w Prawie i Sprawiedliwości. Dlatego chcę prowadzić kampanię merytorycznie. Nie zamierzam się wdawać w jakiekolwiek personalne czy polityczne rozgrywki. Postaram się pokazać w trakcie kampanii wyborczej moje pomysły na sprawowanie mandatu posła. Głównie będę chciał zrobić to w kontekście naszego regionu i jego potrzeb. Postaram się także przypomnieć moje osiągnięcia, jako radnego tak, aby przekonać ewentualnych wyborców do mojej skutecznej i efektywnej pracy. Zawszę będę podkreślał, że jestem kandydatem z naszego regionu i dla dobra tego regionu będę działał, współpracując także z przedstawicielami innych ugrupowań politycznych.

Życzę powodzenia i dziękuję za rozmowę

Rozmawiał Paweł Kowalczyk