KODEKS DROGOWY – DOBRE RADY (23)

0

 Znaki-pokraki
Niestety ale problem znaków drogowych jest większy niż myślałem. Sygnały od czytelników wyraźnie wskazują, że na kilku brzeskich ulicach panuje informacyjny chaos. Znaki są powykrzywiane, wypłowiałe, pomazane farbami i oblepione naklejkami. Prawdopodobnie, największą zmorą drogowców jest ostatnio obracanie tablic, co utrudnia kierowcom identyfikację znaków, a część z nich wprowadza w błąd.

Znaki-pokraki

Niestety ale problem znaków drogowych jest większy niż myślałem. Sygnały od czytelników wyraźnie wskazują, że na kilku brzeskich ulicach panuje informacyjny chaos. Znaki są powykrzywiane, wypłowiałe, pomazane farbami i oblepione naklejkami. Prawdopodobnie, największą zmorą drogowców jest ostatnio obracanie tablic, co utrudnia kierowcom identyfikację znaków, a część z nich wprowadza w błąd.

Niektóre, obrócone przez wandali znaki drogowe, od kilku tygodni czekają na ich prawidłowe ustawienie. Patrząc na odcinek dróg dworzec-Szkolna, wyraźnie widać, że mój poprzedni artykuł w Panoramie i telefon do policji, która ponoć interweniowała, niczego nie zmienił. Zastanawia także brak reakcji odpowiednich służb drogowych w tej poważnej sprawie. Ale trzeba uczciwie powiedzieć, że nie jest aż tak źle. Przy ulicy Włościańskiej, jakiś czas temu, pojawiły się odnowione znaki i, o dziwo, wszystkie one stoją… prosto.  Wygląda na to, że gdzieś, w jakimś urzędzie zmienił się jakiś kierownik, a może nawet pojawiła się Pani kierowniczka?! Sądzę, że to dobra zmiana. Kobiety mają większe poczucie estetyki oraz zręczniejsze ręce i sprawniej potrafią postawić rurkę do pionu.  
Postój za friko?
Natomiast przy dworcu PKP i PKS – standard. Na znaku drogowym „TAXI” nadal wisi zabroniona reklama a autobusowe kierownictwo nadal ociąga się z ustawieniem znaku zakazu postoju przy swoim dworcu. W zeszłym tygodniu, gdy zaparkowałem swój samochód przed kioskiem przemiłej Pani Stasi, napadło mnie dwóch szoferów. Grozili, że jeśli natychmiast nie odjadę, to oni nie będą zabierać pasażerów. Kierowcy mieli do dyspozycji kilkanaście pustych peronów ale uparli się aby dwójkę pasażerów zabrać do autobusu właśnie z trzeciego, czy czwartego stanowiska. Co za upór! Jeden, taki w okularach, wciskał mi, że taka żółta rura z kawałkiem pleksi oraz nalepionym rozkładem jazdy oznacza… „przystanek autobusowy” i  zarazem „zakaz postoju”. Ich, niby-racje, solidarnie poparło kilku taksówkarzy z pobliskiego postoju. Panowie, to skandal! Żeby zawodowi kierowcy nie znali przepisów ruchu drogowego i podstawowych znaków drogowych! Nie wystarczy Wam, że jeździcie po ulicach miasta – jak chcecie, stajecie na zakazach – gdzie chcecie, włączacie kierunkowskazy – gdy chcecie?!. A może byście zechcieli ruszyć 4 litery i spowodowali, aby tabliczka zakazu zatrzymywania się i postoju, wisząca na końcu dworca PKS, została przeniesiona na jego początek. Tak na marginesie. Obok, specjalnie dla Was, załączam zdjęcie znaku drogowego nr D15, który jako jedyny w kodeksie drogowym oznacza: „przystanek autobusowy”.  

 

 

Trójkąt ostrzegawczy
Ostatnio rozwodziłem się na temat używania świateł awaryjnych. Okazuje się, że dość często kierowcy ich nadużywają. W przeciwieństwie do ostrzegania światłami, wielu kierowców niechętnie używa trójkąta ostrzegawczego. Wielu zapomina a sporo nie ma wiedzy, kiedy i jak należy go stosować. Przepisy mówią wyraźnie, że ostrzegawczy trójkąt odblaskowy należy używać przy sygnalizowaniu postoju awaryjnego na autostradzie lub na drodze szybkiego ruchu. Trójkąt stawia się… nie na tylnej szybie pojazdu, ani 5-10 metrów za nim, lecz na jezdni  w odległości 100 m za pojazdem. Na pozostałych drogach, poza obszarem zabudowanym – w odległości 30-50 m. W obszarze zabudowanym, w przypadku awarii pojazdu lub wypadku, nie ma obowiązku ustawiania trójkąta ostrzegawczego (ale przepis tego nie zabrania). Jeżeli jednak pojazd ma niesprawne światła awaryjne, to trójkąt ostrzegawczy jest bezwzględnie wymagany i trzeba go ustawić za pojazdem lub na pojeździe ale na wysokości nie większej niż 1m. Szerokiej drogi życzy Wam brzeski amator czterech kółek

Marek Popowski