Kto fika (prezesowi) ten znika?

3

Niebawem członkowie Spółdzielni Mieszkaniowej „Zgoda” w Brzegu spotkają się na Walnych Zgromadzeniach. Do wszystkich członków spółdzielni, którzy będą uczestniczyć w Walnym Zgromadzeniu zwróciła się Beata Kąkol, wieloletnia pracownica Spółdzielni i były członek Zarządu, która w swoim liście, przekazanym redakcji, zwraca uwagę na wiele kontrowersyjnych kwestii. Autorka listu uważa, że została niezgodnie z prawem zwolniona ze Spółdzielni za to, że nagłośniła kilka wzbudzających wątpliwości spraw. Wskazuje między innymi na nieprawidłowości w rozliczeniach Spółdzielni Mieszkaniowej ZGODA z kontrahentami, które odbywały się – jej zdaniem – za przyzwoleniem prezesa Henryka Wujka. Wymienia między innymi kwestię niekorzystnych umów zawieranych przez Spółdzielni Mieszkaniowej ZGODA oraz bierność prezesa Henryka Wujka w wyborze i ewentualnej zmianie ubezpieczyciela. W liście czytamy, że Pani Beata robiła co mogła, by zmienić sytuację w Spółdzielni i pomóc wszystkim mieszkańcom: „Chciałam pomóc Spółdzielni, czego – mówiąc wprost – nie pozwolono mi, a w rezultacie zostałam usunięta”. Poniżej pełna treść listu.


Członkowie spółdzielni mieszkaniowej „ZGODA” w Brzegu powoli zbliżają się do ważnych spotkań – Walnych Zgromadzeń Członków. W związku ze zmianą ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych członkami są wszyscy posiadający własnościowe i lokatorskie prawo do lokalu mieszkalnego. Tylko właściciele odrębni (z tzw. gruntem) sami składali deklaracje członkowskie, a więc decydowali, czy chcą być członkami. To istotne o tyle, że tylko członkowie mogą czynnie uczestniczyć w Walnych Zgromadzeniach. Mogą więc pytać, oceniać poprzez głosowanie, czy też zgłaszać wnioski do Walnego Zgromadzenia.

Ten wstęp jest konieczny, gdyż niektórzy mówią – co ja mogę zmienić? Jeśli nie uczestniczysz w Walnym Zgromadzeniu – na pewno nic. Jeśli uczestniczysz – możesz odpowiednio pytać, dyskutować i w końcu oceniać, składać wnioski do realizacji przez poszczególne organa spółdzielni.

Dlaczego o tym piszę? Otóż w naszej spółdzielni doszło w 2017 roku – to jest w roku ocenianym przez Walne Zgromadzenie – do niepokojących, moim zdaniem, zdarzeń. Przedstawiłam, jako Członek Zarządu, Radzie Nadzorczej (kończy swoją kadencję w 2018 r.), której zadaniem jest sprawowanie nadzoru nad pracami Spółdzielni, zagadnienia, które są niedobre dla członków. Miałam nadzieję, że Rada przyjrzy się tym sprawom, niestety tak się nie stało. Zagadnień poruszanych przeze mnie było ponad dwadzieścia. Ponieważ część z nich pokazywała niegospodarność Spółdzielni – Prezes zagroził mi, że mnie ukarze. I tak się stało. Złożył wniosek o ukaranie mnie, a Rada podjęła uchwałę, w której odwołała mnie ze stanowiska. Tym samym usunięto mnie ze Spółdzielni i zwolniono z pracy bez składania wypowiedzenia – uznano, że sama uchwała wystarczy. Chciałam pomóc Spółdzielni, czego – mówiąc wprost – nie pozwolono mi, a w rezultacie zostałam usunięta.
Moje uwagi do prac Spółdzielni nie zostały przeze mnie wraz z Radą wyjaśnione. Mam nadzieję, że będą zatem wyjaśnione na Walnym Zgromadzeniu, gdyż bezpośrednio uderzają nas – mieszkańców, po kieszeni, czyli płacimy więcej za metr mieszkania, niż gdziekolwiek w Brzegu. Poniżej podaję przykłady.

1. Ubezpieczenie
Pierwszą sprawą poruszaną przeze mnie była kwestia ubezpieczeń majątku w spółdzielni – głównie chodzi o ubezpieczenia budynków, ale nie tylko. Sprawę tę poruszałam po raz kolejny (pierwszy raz w 2009 roku – wtedy zagrożono mi zwolnieniem z pracy) i kolejny raz napotkałam na niebywały opór przed zmianami. Wiem, że niektóre spółdzielnie korzystają z firm pośredniczących w załatwianiu ubezpieczeń i płacą mniejsze składki, dlatego przedstawiłam Radzie Nadzorczej takie zagadnienie ponieważ uważałam, że to korzystne dla nas – spółdzielców. Innego zdania był Prezes. W swoich wyjaśnieniach napisał, że od 2002 roku spółdzielnia nie zmienia ubezpieczyciela. I to jest prawda, ale… nie ma się czym chwalić. Ponieważ Prezes napisał, że nigdy mi nie bronił szukać lepszego ubezpieczenia, to skorzystałam z tego uprawnienia. I co się okazało? Oferty jakie dostałam pozwalały obniżyć składki na ubezpieczenie o minimum 50 %! W złotówkach to oszczędności roczne w wysokości lekko powyżej 100 tysięcy złotych. Za to można kupić dobry nowy samochód – co rok od 2002? Dlaczego zatem Prezes nie pozwala żeby ubezpieczyciel został zmieniony? Szkoda, że Rada Nadzorcza również podzieliła pogląd Prezesa. A jakiego zdania są członkowie? Czy Wam też jest wszystko jedno? Czy wam nie wydaje się to dziwne? Ja wybrałabym polisą tańszą, zaznaczam, że z takim samym lub wyższym zakresem ubezpieczenia.

2. Niekorzystne umowy – ogromne pieniądze
Kolejnym zagadnieniem była sprawa firmy, która rozwiązała umowę najmu lokalu użytkowego i po paru miesiącach zażyczyła sobie zwrotu nakładów poniesionych na ten lokal, ponieważ go remontowała. Warto zauważyć, że za lokal firma płaciła grosze właśnie z uwagi na to, że sama lokal remontowała – z tego powodu obniżyliśmy jej czynsz. Niestety tutaj spółdzielnia poległa już na samym początku, podpisując bardzo niekorzystną umowę gwarantującą zwrot tychże nakładów po rozwiązaniu umowy najmu, pomimo tego, że obniżony czynsz miał to rekompensować. Dodam, że mowa tu o kwotach 75-100 tys. zł. Umowa ta zawierała najniższą kwotę najmu za metr kwadratowy – przysłowiową złotówkę, która nie była zmieniana przez wiele lat. Firma ta, przy każdej próbie podwyżki wskazywała na poniesione koszty remontu i dostawała aprobatę na niepodnoszenie stawki lub podnoszenie w granicach niezbędnych kosztów (najczęściej podatek od nieruchomości). Można więc było stwierdzić, że zysk na tym lokalu przez lata był zerowy. Firma jednak wypowiedziała umowę i w grudniu 2016 roku zażyczyła sobie zwrotu nakładów w wys. 100 tys. zł. W tym momencie usłyszałam od naszego radcy coś w stylu „umowa jest tak napisana, że trzeba to zapłacić w całości”. Nie mogłam się z tym pogodzić. Jak Prezes mógł dopuścić do podpisania takiej umowy? W 2017 roku przyszedł nakaz zapłaty na kwotę ok. 75 tys. zł. Problem był omawiany w gronie Zarządu i radcy prawnego – Prezes nie chciał odwoływać się od tego nakazu, ostatecznie jednak – dzięki moim namowom – podjęto decyzję, żeby się bronić. Może uda nam się wytłumaczyć w sądzie, że po to czynsz był obniżony, aby skompensować remont. Nie wiem czy sprawa się już zakończyła, ale jak ją przegramy i będziemy musieli zapłacić, to dopłacimy firmie za remont. Wynajmując lokal z taką umową pozbawiliśmy się zysku przez lata. Jeśli przegramy dzięki takiej umowie, kto zapłaci wówczas kwotę z wyroku? Oczywiście MY – w opłatach.

3. Problem z lokalami użytkowymi
Zwróciłam uwagę, że występuje dziwna polityka – moim zdaniem błędna: zwracamy za remonty, rozliczamy remonty bez jasnych zasad, których nie znał nawet pracownik obsługujący lokale użytkowe (przykład powyżej). Często nieuczciwi wynajmujący wykorzystują to przeciwko nam, a my zostajemy ze zdemolowanym lokalem jak ten przy ul. Ofiar Katynia. Moim zdaniem, jeśli byłyby chęci, to są mechanizmy, które mogą to zmienić, ale Prezes nie chce zmian. Poza jedną – usunięciem mnie, bo ja te sprawy upubliczniłam.

Chcę, żeby członkowie wiedzieli, że zostałam zwolniona na skutek przedstawienia przez Prezesa nieprawdziwych informacji Radzie. W związku z tym, obecnie Prokuratura Rejonowa w Brzegu prowadzi postępowanie wyjaśniające wobec Prezesa SM ZGODA pod zarzutami przestępstwa z art. 267d § 1 prawa spółdzielczego (przestępstwem jest przekazywanie nieprawdziwych informacji organom Spółdzielni – tutaj Radzie Nadzorczej) i art. 212 § 1 kodeksu karnego przeciwko pokrzywdzonej Beacie Kąkol (zniesławienie).

Od uchwały, która mnie bezpodstawnie wyrzuciła z pracy i członkostwa w Zarządzie, bo chciałam dobrych zmian, odwołuję się do Walnego Zgromadzenia – czyli do was drodzy członkowie, którzy przyjdziecie na Walne Zgromadzenie. Proszę was, abyście pomogli mi wrócić do Spółdzielni. Pracowałam tu blisko 10 lat, zawsze wysoko mnie ocenialiście. Posiadam wysokie kwalifikacje (skończone 3 fakultety na studiach – organizacja i zarządzanie – menager, księgowy na liście Ministra Finansów i pedagog) i nigdy nikt nie kwestionował moich kompetencji. Uchwała, którą Rada podjęła przeciwko mnie posiada liczne wady prawne, błędne podstawy. Rada łamie tą uchwałą przepisy kodeksu pracy. Dla zainteresowanych – szczegółowe informacje znajdują się w moim odwołaniu, które powinno wam być udostępnione w siedzibie spółdzielni – dokument 11 stronicowy. Dodam, że uchwała została podjęta w czasie, w którym szykowałam się do operacji w szpitalu (3 dni). I chociaż prosiłam Radę, o to, abym mogła się bronić, to nie miałam takiej możliwości, ani nic wyjaśnić ani się bronić, bo stwierdzono, że przed operacją nie jestem obłożnie chora.

Liczę na Państwa i na Wasz głos
Chcę, aby spółdzielnia zarządzana była w sposób nowoczesny, wykorzystując wszelkie środki i metody zgodne z obowiązującym prawem, w celu zwiększania korzyści członkom, a nie jakimś firmom zewnętrznym. Chcę obniżania opłat dla mieszkańców – poprzez analizę ekonomiczności i efektywności umów zawartych przez spółdzielnię i ich renegocjowanie. Chcę powszechności przetargów na roboty remontowe, obniżenia stawek prac wykonywanych przez dział techniczny, zryczałtowanie niektórych prac. Można wiele zrobić, naprawić, ale trzeba w tym celu zmienić wiele w sposobie zarządzania przez spółdzielnię.
Część moich pomysłów przekazałam Zarządowi przed moim leczeniem, ale spotkały się z jawną wrogością i zdecydowały o ukaraniu mnie. Dlaczego jako członek Zarządu nie mogłam wyrazić swojej opinii bez utraty pracy? Co się za tym wszystkim kryje?

Beata Kąkol