W Brzegu potrzebna jest Rada Sportu – rozmowa z Franciszkiem Moszumańskim

0

Mówi się o panu „ojciec kolarskich sukcesów” brzeskich mistrzów świata i Europy. Co skłoniło pana do udziału w nadchodzących wyborach samorządowych?

Franciszek Moszumański: Jeśli Rada Miejska podejmuje najważniejsze decyzje dla miasta, to uważam, że powinien w tej Radzie znajdować się przedstawiciel środowiska sportowego, który zna kulisy uprawianych w mieście dyscyplin. Jestem przekonany, że w Brzegu powinien powstać organ koncentrujący się na sporcie wyczynowym i rekreacyjnym. Coś w rodzaju Rady Sportu.

Czym konkretnie taki organ mógłby się zajmować?

Franciszek Moszumański: Sporty kwalifikowane, wymagają większego finansowania niż sporty rekreacyjne. To jest oczywiste, bo zawodnicy wyczynowi podróżują po całej Polsce i biorą udział w wielu turniejach, wyścigach i rozgrywkach. Z kolei czym innym są zajęcia rekreacyjne. Przede wszystkim Rada Sportu powinna przyjrzeć się kadrze szkoleniowców w poszczególnych klubach. Zatrudniani trenerzy muszą mieć odpowiednie kwalifikacje i doświadczenie. To trzeba wszystko poukładać, nie można metodą „prób i błędów” zatrudniać i zwalniać trenerów. Rada Sportu przyglądałaby się również wynikom w poszczególnych dyscyplinach, aby finansowanie drużyn było zbilansowane i adekwatne do osiąganych sukcesów.

W ostatnich latach miasto obcinało finanse dla klubu kolarskiego. W roku 2016 roku Ziemia Brzeska otrzymała 55 tys. złotych dotacji, rok później 50 tys. zł, a w roku bieżącym już tylko 40 tys. złotych.

Franciszek Moszumański: Uważam, że nie tylko w klubie kolarskim brakuje tych środków finansowych, ale jeśli chodzi o Ziemię Brzeską to rzeczywiście ostatnie lata nie należą do najlepszych. Ja jako trener pełnię swoją funkcje społecznie, nie pobieram żadnego wynagrodzenia. Brakuje nam profesjonalnego sprzętu, a nawet nie jest nas stać, abyśmy całą drużyną mogli uczestniczyć we wszystkich wyścigach w sezonie.

Nie tak dawno mówiło się o budowie toru kolarskiego, powstała nawet wizualizacja, jednak ta koncepcja chyba wygasła, bo władze miasta już o niej nie wspominają. Czy jako radny miejski będzie lobbował pan w tej sprawie?

Franciszek Moszumański: Obiekt kolarzom się należy, ale nie potrzebujemy toru za kilkadziesiąt milionów złotych. Już kiedyś wspominałem, że może to być betonowa bieżnia 250-300 metrów z widownią dla kibiców. Oczywiście, że taką inwestycję będę popierał. Należy jednak przeanalizować możliwości miasta terenowe i finansowe. Dopiero później można podjąć odpowiednie działania, i tutaj znów widzę zadanie dla Rady Sportu, która zajęłaby się szczegółowym opracowaniem takiego planu dla budowy toru kolarskiego, uwzględniając wiele aspektów na przyszłość.

Jakie widzi pan największe bolączki miasta?
Franciszek Moszumański: Zastanawiam się, jak to się dzieje, że budujemy w mieście drogi, ale tylko na nielicznych pojawiły się ścieżki dla rowerów. Tutaj chodzi o bezpieczeństwo, więc każdy większy remont ulicy powinien uwzględniać utworzenie ścieżki rowerowej. Oczywiście nie kosztem przyrody, ale dzięki nowoczesnym rozwiązaniom i inteligentnym projektantom. Drzewa w Brzegu to nasze „zielone płuca”, na pewno nie będę zgadzał się na zabetonowanie miasta. Muszą być wymierne korzyści, nie wystarczy tylko równa jezdnia czy chodnik.

Mieszkańcy Brzegu od wielu lat czekają na kąpielisko. Jak pan zapatruje się na budowę takiego obiektu?

Franciszek Moszumański: Też jestem mieszkańcem Brzegu i podobnie jak większość oczekuję tej budowy. To nie jest tak, że Moszumański chciałby tylko tor kolarski. Jeszcze 2-3 lata temu myślałem, że basen na Korfantego właśnie już powstaje, ale okazuje się, że dopiero kilka tygodni temu powstała koncepcja. Należy ten pomysł szczegółowo przemyśleć, czy na Korfantego jest w ogóle wystarczająca ilość miejsca na wyczekiwany basen. To nie jest najtańsza inwestycja, musimy dobrze to wszystko skalkulować, czy nie byłoby lepiej i taniej wybudować większy obiekt np. obok basenu krytego.

Wspominał pan na początku o Radzie Sportu, ale życie pokazało, że mamy w mieście już Radę Seniorów, która jest tylko na papierze i nie obraduje. Jak utworzyć funkcjonalną radę?

Franciszek Moszumański: Bez wątpienia potrzebne są chęci. Jeśli ktoś jest gotowy na pracę, to będzie ją wykonywał. Czasami potrzebna jest pomoc ze strony miasta. To wszystko musi współgrać, pewnych działań nie można odkładać „na jutro”. Rada Miejska obraduje raz w miesiącu, a później radni wracają do swojego codziennego życia, do pracy zawodowej. Ja mogę zadeklarować swoją pomoc każdej grupie wiekowej, młodzieży – bo z nią współpracuję na co dzień, osobom starszym – bo spotykam się z seniorami codziennie. Znam ich potrzeby i oczekiwania. Brzeg jest złożonym miastem, należy więc rozmawiać i debatować na każdy temat, jeśli któraś grupa społeczna dostrzega jakiś problem, to musimy nad nim się pochylić. Bez względu, czy chodzi o sport, zwierzęta, czy budowę drogi.

Dziękujemy za rozmowę.