Jakim burmistrzem będzie Grzegorz Chrzanowski? Rozmawiamy na jednej z brzeskich ulic, podczas spotkań z mieszkańcami

0

Brzeżanie z dużą satysfakcją przyjęli Pana wynik wyborczy w pierwszej turze.
– Cieszę się, że moja osoba i realny program rozwoju miasta na najbliższe lata wzbudza tyle pozytywnych emocji.

Spore wrażenie robi na mieszkańcach Pana koncepcja basenu czy rozwoju strefy inwestycyjnej na Zielonce.
– Jestem praktykiem, a nie teoretykiem. Od lat prowadzę własną firmę i doskonale wiem, że mogę zainwestować tyle, na ile mnie aktualnie stać. Nie lubię tzw. lansu i narcyzmu. Komu to jest potrzebne? Na pewno nie mieszkańcom miasta, którzy zamiast ładnie ubranego, wypozowanego burmistrza na zdjęciach woleliby, aby był po prostu dostępny w urzędzie np. w każdy poniedziałek i by nie musieli być odsyłani z problemami do jego zastępców. Brzeg niczym nie różni się od dużej firmy, czy gospodarstwa domowego. Niestety, mam wrażenie, że przez ostatnie 4 lata naszym miastem zarządzano teoretycznie i z pozycji potencjalnego „sprzedania się mieszkańcom”. Owszem, wydatki widać i to na każdym kroku: ławeczki, chodniczki czy staw dla ryb, zwany szumnie kąpieliskiem na Korfantego. To są remonty na kredyt, na sfinansowanie których zostały pożyczone pieniądze. O tym się nie mówi, ponieważ nie chce się denerwować mieszkańców. Kredyty będą spłacane przez nas wszystkich do 2034 roku, a pan Wrębiak już dawno nie będzie się tym przejmował. Tymczasem mimo tych remontów i działań poprawiających estetykę, poważne problemy naszego miasta jak były, tak pozostały. Brak żłobków publicznych, brak otwartego kąpieliska czy dużego obiektu basenowego. Mamy za to szalet za blisko dwieście tysięcy złotych, zrujnowany pałac kupiony przez burmistrza Wrębiaka i wprowadzony do majątku gminy bez pomysłu na jego zagospodarowanie, brak pomysłu na rozwój budownictwa socjalnego czy komunalnego a także wszechobecnego burmistrza na zdjęciach i inne zbytki za publiczne pieniądze. Fajnie wydaje się publiczny grosz na kwiaty, delegacje, przyjęcia, prezenty – ale czy właśnie tego oczekują mieszkańcy?

Pan proponuje wybudowanie nowego basenu i dwa warianty dla Zielonki: biznes lub osiedla.
– Tak. Trzeba podjąć decyzje, w którą stronę to miejsce Brzegu ma się rozwijać. I to szybko. Mówię o kilku najbliższych miesiącach. Obie koncepcje są dobre, ponieważ zakładają w przyszłości dochód dla budżetu gminy. Jeśli wybierzemy lokalizację firm – to stworzymy miejsca pracy i uzyskamy wpływy do budżetu gminy. W przypadku budowy osiedli – zwiększymy populację mieszkańców miasta i będziemy mieli dochody z podatku od nieruchomości. Stawiam też na inwestycje w komunikację miejską. Proszę pamiętać, że jednym z rozwiązań jest propozycja bezpłatnej komunikacji gminnej po zgodnym połączeniu gmin. Dzięki niej zmniejszymy korki w mieście, ograniczymy emisję rakotwórczych spalin oraz zmniejszymy nakłady na remonty rozjeżdżanych dróg i chodników. Jak wspomniałem chcę także rozwijać budownictwo socjalne, komunalne i wspierać wspólnoty mieszkaniowe. Dlatego zapowiadam powrót do dawnych zasad sprzedaży mieszkań komunalnych na rzecz najemców za kilka procent ich wartości. Pozwólmy dbać mieszkańcom o swoje własne podwórko a będziemy mieli jeszcze piękniejsze miasto. Brzeżanie naprawdę są przedsiębiorczy i zaradni. Trzeba tylko nie przeszkadzać im w działaniu.

Obecny burmistrz też zapowiada dalszy rozwój przedsiębiorczości.
– Jaki dalszy? Sprawę ma załatwić jedna duża inwestycja, o którą zabiegał pan Wrębiak, czyli budowa nowego więzienia? Na to nie ma zgody mieszkańców, a i mojej również. Dlaczego wbrew opinii brzeżan jedna osoba chce fundować więzienie wmawiając, że jest to dobre dla rozwoju lokalnej społeczności? Dlaczego zamiast zamku, ratusza, kościołów, parków itp. obiektów promocyjnych naszego miasta, nad piastowskim Brzegiem mają górować wieże z murami więziennymi? Pytam o to publicznie, ponieważ mimo moich monitów podczas ostatniej debaty telewizyjnej burmistrz Wrębiak unikał odpowiedzi na to pytanie. Budowa więzienia jest cofnięciem się miasta w rozwoju o kilkadziesiąt lat, a może i stuleci.

Przecież to jeden z pomysłów pana Wrębiaka na dochód do miejskiej kasy.
– Uważam, że na temat przedsiębiorczości powinni wypowiadać się ludzie, którzy mają o tym jakiekolwiek pojęcie i którzy kiedykolwiek prowadzili jakąś własną działalność gospodarczą albo pracowali w sektorze prywatnym. Proszę pójść na róg ratusza, od strony ulicy Jagiełły. Działała tam do niedawna świetna restauracja – „Ratuszowa”. Kto z Państwa tam nie był, na chrzcinach, weselu, komunii czy innej zabawie lub spotkaniu okolicznościowym? Dziś mamy puste piwnice, ponieważ – jak twierdziła w państwa publikacji właścicielka tej firmy – nie mogła porozumieć się z miastem w kwestiach dzierżawy lokalu. Chodziło o obniżenie czynszu. Nie rozumiem tej polityki obecnego burmistrza, ale być może pewnie lepiej, aby wszystko załatwiała stołówka więzienna…

Teraz Pan ironizuje?
– Jest mi zwyczajnie przykro. Nie zamierzam wyjeżdżać do Wrocławia czy innych miast. Nie zamierzam startować na posła czy senatora, jak to mają w planach niektórzy politycy, proszący nas o głosy. Chcę tutaj żyć i tu płacić podatki, jak my wszyscy. Tymczasem przez ostatnie 4 lata dowiedzieliśmy się, że miasto nie ma np. żadnej propozycji dla przedsiębiorców, że emeryci nie mają się gdzie bawić, bo jedyny lokal w mieście, który im to zapewniał nie może liczyć na dialog z władzą.

Kiedy zostanie Pan burmistrzem, to też będzie Pan wydawać publiczne pieniądze.
– Tak, ale na rzeczy służące mieszkańcom. Mówię np. o wspieraniu przedsiębiorczości, rozwoju bazy rekreacyjnej czy wspieraniu dzieci, młodzieży i seniorów. Jaki sens mają wyjazdy obecnego burmistrza za tysiące złotych na szczyty ekonomiczne albo organizowanie przyjęć dla VIP-ów z różnych okazji. To marnotrawienie naszych pieniędzy, które m.in. są ściągane w formie dywidendy z miejskich spółek do budżetu gminy. Przecież gdyby te pieniądze – zyski tych przedsiębiorstw zostały w firmach to mieszkańcy mogliby liczyć np. na tańszą wodę czy miejskie ciepło. Ja ukrócę te praktyki.

Być może dlatego część urzędników i osób związanych z życiem publicznym lamentuje.
– Z mojego powodu? Zupełnie niepotrzebnie.

Boją się nowej „miotły” w urzędach, szkołach, spółkach…
– Niedorzeczność. Od początku zapowiadałem i potwierdzam to po raz kolejny: zamierzam przywrócić normalność. Urzędnicy powinni zajmować się tym, co robili przez szereg lat, czyli pracą na rzecz mieszkańców, a nie wychwalaniem osoby burmistrza. To samo dotyczy nauczycieli i innych pracowników jednostek i instytucji podległych gminie. Oni są najważniejsi, nie burmistrz. Coś o tym wiem, ponieważ wielokrotnie jako rodzic pomagałem w organizowaniu festynów przedszkolnych. Temat zawsze był ten sam: burmistrz jest najważniejszy i trzeba wszystko zrobić, aby był zadowolony. Czytelnicy doskonale wiedzą o czym mówię, ponieważ zapewne wielokrotnie uczestniczyli w tej ceremoniadzie. Zapewniam, że skończę z fundowaniem mieszkańcom celebry władzy związanej z osobą szefa gminy w postaci wszechobecnego robienia zdjęć, wyjeżdżania za grube tysiące złotych do hoteli na szczyty ekonomiczne, fundowania kolacyjek i przyjęć z publicznych pieniędzy dla VIP-ów, ograniczania wolności wypowiedzi poprzez kasowanie niepochlebnych opinii na urzędowym profilu portalu społecznościowego, czy – o zgrozo – krytykowaniu mieszkańców miasta przez niektórych urzędników. To oczywiście jednostkowe przypadki, lecz nie do zaakceptowania. Mój pomysł na Brzeg jest zupełnie inny od mojego kontrkandydata – pana Wrębiaka. Brzeżanie nie są pozbawieni rozumu i nie trzeba im przypominać, że burmistrz istnieje. Oni to doskonale wiedzą. Mieszkańcy powinni poczuć się gospodarzami miasta, a nie osobami, które nieustannie mają dziękować władzy za to, że jest.

A Pana konkurent zapowiada: „Wszyscy dla Brzegu”.
– Szkoda, że nie przestrzegał tej zasady, kiedy rzekomo odpowiadał na zapytanie z Ministerstwa Sprawiedliwości dotyczące możliwości lokalizacji kolejnego więzienia w naszym mieście. Powtórzę to po raz kolejny, ponieważ lokalizacja zakładu karnego oznacza cofnięcie się miasta o dziesięciolecia. Ja nie zamierzam do tego dopuścić. Jeśli zostanie mi powierzona przez mieszkańców funkcja burmistrza Brzegu to rozpocznę działania, aby zapobiec tej inwestycji. Zresztą, jak Pan i Czytelnicy doskonale pamiętają, nasi przedstawiciele zapoznali z tym problemem szefa polskiego rządu. Zatem nie do końca jest z tą inwestycją tak, jak to przekazywał pan Wrębiak. Premier nie miał wiedzy, że lokalizacja nowego więzienia została załatwiona „po cichu”, bez udziału i liczenia się z opinią mieszkańców. I co najważniejsze, nie ma żadnej deklaracji czy rozporządzenia władz na szczeblu centralnym, że zakład karny przy ul. Chrobrego w Brzegu będzie przeniesiony. Zwłaszcza, że cały czas trwają tam wielomilionowe inwestycje i remonty.

Co zatem, zamiast drugiego więzienia, zaoferuje Pan temu miastu i jego mieszkańcom?
– Moja oferta i propozycje to naprawdę szeroki wachlarz. Mam pomysły na wiele świetnych rozwiązań dla Brzegu i jego mieszkańców. Jednym z nich jest choćby projekt „Brzeg 2020”. W najpiękniejszym miejscu naszego miasta mamy Zamek Piastów Śląskich, barokowy kościół i renesansowy budynek dawnego Gimnazjum Piastowskiego. Nasz projekt „Brzeg 2020”, to wykorzystanie historii, w którą można zainwestować najnowszą technologię. Budynek gimnazjum od lat stoi niezagospodarowany i niszczeje. Chciałbym, aby ten obiekt wykorzystano i umiejscowiono w nim Centrum Nowych Technologii. Kolejną ważną sprawą dla brzeżan jest basen, taki prawdziwy basen, a nie „staw dla ryb”. Moim zdaniem, basen należy wybudować w miejscu do tego przystosowanym. Rozbuduję krytą pływalnię przy ul. Wrocławskiej o dużą, sportową nieckę oraz kompleks otwartych basenów połączonych w jeden organizm. To jedyne racjonalne rozwiązanie w temacie brzeskiego basenu. Zgodne ze sztuką budowlaną, ekonomiczne oraz przyszłościowe. Gdy inwestuje się pieniądze mieszkańców, trzeba to robić z głową.

Kopalnia pomysłów i racjonalnych rozwiązań…
– To nie jest tak, że ja sobie siedzę i wymyślam. Posiadam wiedzę, doświadczenie, umiejętności i racjonalne podejście do tematu. Ludzie, którzy mnie wspierają, znają mnie od wielu lat i wiedzą, że działam praktycznie. Jestem przedsiębiorcą, mam na koncie wiele sukcesów gospodarczych. Teraz Brzeg może być takim sukcesem. Sukcesem nas wszystkich. Dlatego liczę na wsparcie mieszkańców w II turze wyborów, bo tylko dzięki determinacji i decyzji brzeżan, to miasto może się albo rozwinąć albo pozostać z pięknymi ławeczkami i alejkami parkowymi, którymi – dzięki 1500 osadzonych w nowym zakładzie karnym – będą spacerować np. odwiedzający pensjonariuszy drugiego więzienia. Uważam, że to mieszkańcy powinni mieć możliwość decydowania o tym w jakim mieście chcą żyć, mieszkać, pracować i odpoczywać a nie jeden urzędnik – choćby najważniejszy – burmistrz.