Mieszkańcy ul. Piłsudskiego żądają nasadzenia drzew po przeprowadzonej wycince

0

Wycinka drzew jest dla brzeżan tematem powracającym jak bumerang. Ludzie protestują, nie zgadzają się, a jednak „zielone płuca” miasta kurczą się w różnych okolicznościach. Tym razem z wnioskiem i żądaniem wystąpiło ponad 40 mieszkańców ul. Piłsudskiego. Ich zdaniem dokonano bezzasadnego i bezpodstawnego wycięcia m.in. kilku (około 70-letnich) lip, krzewu jałowca rozłożystego, głogu, śliwy oraz innych krzewów.


„W dniu 16 marca 2019 roku (sobota) firma pana Wirgi, na zlecenie Zarządu Nieruchomości Miejskich w Brzegu dokonała wycięcia zdrowych, okazałych, kilkudziesięcioletnich, a w przypadku lip około 70-letnich drzew, a w szczególności wycięto kilka lip, głogów, śliw, kilkudziesięcioletni krzew jałowca rozłożystego o powierzchni ok. 30m2, szpaler z bukszpanu 5-6 metrowej długości i wysokości ponad metr, krzewów róży piennej oraz innych krzewów i nasadzeń dokonanych przez mieszkańców na działce 788/1 przylegającej do budynków przy ul. Piłsudskiego 13,11, 9 i 7” – czytamy w części uzasadnienia wniosku-żądania.

Oburzeni mieszkańcy podnoszą w korespondencji, że ta enklawa zieleni między zabudowaniami łagodziła negatywne skutki zanieczyszczenia środowiska, spełniała funkcję swego rodzaju filtra przed toksynami ze spalin samochodowych i smogu, ale także tłumiła miejski hałas. We wniosku czytamy również, że nikt z mieszkańcami nie konsultował wycinki i nawet nie powiadamiał o zamiarach sposobu zagospodarowania tego terenu.

Pismo podpisane przez ponad 40 mieszkańców trafiło do Zarządu Nieruchomości Miejskich, Urzędu Miasta w Brzegu, Rady Miejskiej i zarządcy Wspólnoty Mieszkaniowej. O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy dyrektora ZNM.

– Między ul. Piłsudskiego a wewnętrzną drogą osiedla przy ul Słowiańskiej znajduje się dawny ogródek działkowy. Terenem tym nikt się nie opiekował od 10 lat i bardzo mocno zarósł różnego rodzaju krzakami, pokrzywami i samosiejkami. Pytaliśmy się zarządców, czy ktoś będzie to pielęgnował, ale nie było chętnych, nikt nie chciał tego terenu dzierżawić. Uzyskaliśmy stosowne pozwolenia na wycinkę i zgodnie z przepisami uporządkowaliśmy to miejsce. W trakcie prac przychodzili mieszkańcy i wskazywali, które drzewa zostawić, więc te na życzenie mieszkańców zostały. Dzisiaj proponujemy mieszkańcom i zarządcom żeby wydzierżawili ten teren, dokonali nasadzeń według własnego uznania i pielęgnowali to miejsce. Jeżeli nie będzie zainteresowania, to my sami dokonamy nasadzeń – mówi Marek Sidor, dyrektor ZNM.