Pomroczność jasna* Jacka Monkiewicza i Arlety Kostrzewy z domu Pulit?

0

Przed samymi świętami starosta Monkiewicz ogłosił wszem i wobec na oficjalnej stronie internetowej Powiatu Brzeskiego, jak to on dzielnie i walecznie zmienił funkcjonujący przez 12 lat „układ”. Jaki to układ, kto go tworzył i jak go zmienił, tego niestety dzielny starosta Monkiewicz już nie napisał. Po lekturze wytworzonego prawdopodobnie przez obecnych podwładnych Monkiewicza tekstu nasuwa się zasadnicze pytanie: i kto to mówi?


Ktoś, kto nie zna Monkiewicza, pewnie liczył, że będzie mógł poznać nowego starostę, jego pomysły oraz długofalowe plany działania na rzecz Powiatu. Trochę się jednak przeliczył. Cały długi tekst, mający formę wywiadu (który wygląda na … przeprowadzony sam ze sobą) okraszony jest bowiem insynuacjami, dywagacjami, żalami i biadoleniem. Dowiadujemy się z niego głównie, z czym biedny Monkiewicz i obecne kierownictwo powiatu muszą się zmierzyć. Jak jest im ciężko i z jakim znojem muszą sprawować niedawno przejęte przez siebie powiatowe stołki. Normalnie szok i cierpienia młodego Wertera!

Władza poprzez dziedziczenie, czyli jak dobrze mieć tatusia…

Jacek Monkiewicz – obecny starosta, syn wieloletniego burmistrza Lewina Brzeskiego Tadeusza Monkiewicza, który 12 lat temu, bez żadnego większego doświadczenia samorządowego i specjalnych umiejętności, został zastępcą wójta Andrzeja Pulita.

Arletta Kostrzewa z domu Pulit – etatowy członek Zarządu (stanowisko powołane przez Monkiewicza za 9 500 zł miesięcznie), córka Andrzeja Pulita wójta Skarbimierza, żona Bartłomieja Kostrzewy – zastępcy burmistrza Brzegu, synowa Andrzeja
Kostrzewy, wieloletniego radnego Powiatu Brzeskiego.

Jak dowiadujemy się z wywiadu, starosta Monkiewicz przyszedł do nas – uwaga!!! – ze świetnie rozwijającej się gminy Skarbimierz. Oczywiście, nowy dzielny starosta zapomniał dodać, że jest to najbardziej zadłużona gmina na terenie powiatu brzeskiego… To tam podobno Monkiewicz zdobywał swoje unikalne doświadczenie. Zapewne także tam, pod troskliwym okiem wójta Andrzeja Pulita wiele się nauczył i mógł przejść płynnie – jak to nazwał – na „szefa Powiatu”… Tak na marginesie – pewnie ta „płynność” dotyczy również nowego, mianowanego, na pewno nie ze względów oszczędnościowych, etatowego członka zarządu Arletty Kostrzewy (prywatnie córki Pulita i żony zastępcy Wrębiaka – Bartłomieja Kostrzewy).

Proszę podzielić się zatem, panie starosto z czytelnikami wywiadu, receptą na taki sukces zawodowy od początku pańskiej kariery i etatowego członka zarządu (Arletty Kostrzewy de domo Pulit), odpowiadając szczegółowo na pytania:

1. jak dostać się w tak młodym wieku, z nikłym doświadczeniem samorządowym i administracyjnym, na stanowisko zastępcy wójta Pulita i na kierowniczkę oddziału Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa?

2. jak płynnie potem przejść na stanowisko „szefa Powiatu” i etatowego członka Zarządu za 9 500 zł miesięcznie?
Z pewnością mieszkańcy chętnie poznają tajniki takiego awansu zawodowego i będą mogli go zastosować w praktyce.

Kompetencje władz powiatu a dotychczasowe doświadczenie. Czas na młodość?

Cieszy fakt, że owo nabyte doświadczenie w Gminie Skarbimierz, w tym wypadku kierowanie zasobami ludzkimi, tak ochoczo Monkiewicz przenosi na grunt Starostwa.
Pytanie tylko, czy takie „doświadczenie” wystarcza do podejmowania decyzji personalnych oraz do oceny kompetencji pracowników, co do zasadności odnośnie redukcji etatów (w tym emerytów)?
Czy Monkiewicz był w Gminie Skarbimierz decyzyjny co do spraw kadrowych? Jaki miał wpływ na zatrudnianie i zwalnianie ludzi w Urzędzie Gminy Skarbimierz? Znając wójta Pulita, raczej znikome. I wreszcie, jakim zespołem ludzi kierował w tej Gminie na co dzień przez te 12 lat?
Czy Monkiewiczowi wystarczyło te dwa, trzy miesiące na ocenę kompetencji pracowników, których dotychczas bezpardonowo zwolnił ze Starostwa? Już nie mówiąc o tym, że część z tych pracowników była w wieku zbliżonym do wieku obecnego starosty i zarządu powiatu, więc pisanie o odmładzaniu kadr jest co najmniej niestosowne. Proszę jeszcze przypomnieć, ile to lat ma radny miejski Kazimierz Kozłowski, którego to jako jednego z pierwszych przyjął do pracy nowy starosta? 66 czy więcej? Czy na tym ma polegać: odmładzanie kadr” w starostwie?

Sam pomysł na poszerzanie kadry zarządzającej kosztem redukcji etatów pracowników, jest bez sensu, bo jedno wyklucza drugie. Logicznym jest bowiem, że mniejsza liczba pracowników wymaga mniej osób zarządzających, chyba że zarządzający nie potrafi sobie poradzić. Lub też redukcja etatów jest bajką dla gawiedzi, bo na miejsce osób zwolnionych przyjmuje się „swoich”, tylko pod płaszczykiem tzw. reorganizacji urzędu.

Zmienić układ? I kto to mówi?

Tajemniczo brzmiący w wywiadzie„układ”, który podobno zmienił Monkiewicz, to chyba jednak „mały pikuś” przy UKŁADZIE, w którym funkcjonuje on sam i obecne władze powiatu.
Jak widać powyżej, Monkiewicz na swoje wcześniejsze i obecne stanowisko chyba nie do końca sam zapracował. Już dawno w Lewinie mówiło się, że najpierw tatuś – burmistrz Lewina Brzeskiego – „zorganizował” mu etacik zastępcy wójta Pulita. Czy to prawda, czy tylko plotki – nie nam to oceniać. Przez 12 lat Monkiewicz był cieniem wójta Skarbimierza, gdzieś w tle, nie wybijając się jakoś znacząco w swojej działalności. Potem nadszedł czas rewanżu. Po wyborach 2018 r., przystępując do układu koalicyjnego przeciwko Stefańskiemu i PiS-owi, Monkiewicz z zaledwie 389 głosami, zostaje starostą Powiatu Brzeskiego! Natychmiast tworzy „niezbędne” w Starostwie stanowisko etatowego członka zarządu i „niespodziewanie” zostaje nim córka Pulita – Arletta Kostrzewa (PSL z 346 głosami), za prawie za 9 500 zł miesięcznie. Podczas ostatniej sesji Rady Powiatu Arletta Kostrzewa nagle doznaje pomroczności jasnej i wspiera biadolenia Monkiewicza na działalność poprzedniego Zarządu Powiatu. Zapomniała, że przez całą poprzednią kadencję była członkiem tegoż Zarządu i jak wspominają co niektórzy, przez prawie cztery lata podczas posiedzeń zabierała głos sporadycznie lub wcale. Amnezja Kostrzewy z domu Pulit sięgnęła już tak daleko, że nie pamięta (a przecież w ówczesnych powiatowych kuluarach powszechnie o tym się mówiło), jakiej pomocy udzielili jej członkowie PiS-u, aby mogła dalej pełnić funkcję kierowniczą w ARiMR-ze. Odcięła „grubą kreską” swoją przeszłość i powiedziała, że teraz woli jednak wspierać PO, próbując nieudolnie ujawniać jakieś kuluarowe rozmowy ze stroną PiS-u. Pewnie za pięć lat znowu będzie szukać wraz z tatusiem sojuszników, aby zachować lub zdobyć jakieś stanowisko. Muszą jednak pamiętać jej obecni sojusznicy, że w przyszłości może nastąpić podobny nawrót amnezji i chęć podzielenia się kuluarowymi rozmowami z szerszą publicznością. Natura ludzka nie zmienia się tak po prostu.

Na koniec warto podkreślić, że w obronie konieczności stworzenia stanowiska etatowego członka zarządu stanął radny Kaczan, który poprosił radnych opozycji, aby dali rok Arletcie, żeby mogła się wykazać i dopiero oceniać, czy było to potrzebne czy nie. Świetny pomysł. Szkoda, że nowe władze powiatu nie zastosowały tego trybu oceny do wielu pracowników Starostwa, których bezpardonowo zwolnili, po miesiącu, dwóch, trzech…, nie dając im żadnej możliwości wykazania się ani poddania jakiejkolwiek ocenie ich pracy.

Bystry Obserwator

* Pomroczność jasna to pojęcie określające bardzo szeroki zakres objawów chorobowych. Podstawowym objawem pomroczności jasnej jest pewnego rodzaju tabula rasa. W wyniku napadu jednostka nie jest w stanie czerpać z dotychczas nabytych doświadczeń. Następuje całkowita zmiana osobowości. Ulegają zapomnieniu dotychczasowe zainteresowania, upodobania, zmienia się nawet sposób poruszania oraz gestykulacji, a w następstwie – cała mowa ciała.