Nowy dyrektor BCM chce zarabiać więcej niż proponuje Zarząd Powiatu

0
fot. materiały prasowe

Staroście brzeskiemu Jackowi Monkiewiczowi nie udało się dotrzymać słowa o wyborze nowego dyrektora brzeskiej lecznicy, który nie byłby związany z Platformą Obywatelską. Dziś musi prowadzić z nim twarde negocjacje w sprawie zarobków. Krzysztof Zajkowski chce 15.000 zł, a to znacznie więc niż powiat jest w stanie zaoferować.


Przypomnijmy, że wybór nowego szefa BCM niemal od początku budził kontrowersje. W środowisku medycznym huczało od spekulacji, że nowy szef lecznicy będzie z nadania partyjnego. Starosta Monkiewicz ucinał te doniesienia i publicznie im zaprzeczał, jednak komisja konkursowa wybrała na to stanowisko człowieka związanego z Platformą Obywatelską. W efekcie konkurs wygrał Krzysztof Zajkowski – kandydat PO w wyborach samorządowych w 2014 roku.

Obecnie z Krzysztofem Zajkowskim prowadzone są negocjacje odnośnie warunków zatrudnienia. Na wczorajszej sesji pojawiły się głosy, że szpital będzie mieć nowego dyrektora z początkiem czerwca, ale starosta nie jest przekonany o tym terminie.

– Myślę, że mimo tego, co powiedział radny może być problem z dotrzymaniem tego terminu. Chcemy tak naprawdę, żeby ten nowy dyrektor już był, natomiast nie chcemy, żeby ta sytuacja, która miała miejsce wcześniej, się powtórzyła. Chcemy zabezpieczyć interesy powiatu, ale przede wszystkim Brzeskiego Centrum Medycznego, stąd ten kontrakt menadżerski jest tak dosyć długo negocjowany – mówił nam w czwartek (30.05) Jacek Monkiewicz.

– Pan Krzysztof Zajkowski proponował umowę o pracę i wynagrodzenie na poziomie 15.000 zł brutto, my natomiast na takie warunki nie jesteśmy w stanie się zgodzić i dlatego te negocjacje twarde trwają długo. Zarząd zaproponował nie umowę o pracę, tylko kontrakt menadżerski, a negocjacje o wynagrodzeniu zaczęto od dużo niższej kwoty, aby ostatecznie kwota brutto nie przekraczała 11.000 zł – wyjaśnia starosta powiatu brzeskiego.

Opozycja zwraca uwagę, że te wszystkie działania są prowadzone zbyt długo i w sposób nietransparentny, a sam kandydat wyłoniony przez komisję konkursową budzi wiele kontrowersji.

– Wszystkie sprawy publiczne i społeczne, które nas dotyczą powinny być załatwiane przy otwartej kurtynie, a w tym przypadku jest to hermetycznie pozamykane, dlatego też na sesji złożyłem interpelację w tej sprawie. Wybór dyrektora już został dokonany i kandydat dawno powinien objąć tę funkcję, ale tak się nie dzieje. Mieszkańcy do mnie przychodzą i mówią o horrendalnych żądaniach pana Zajkowskiego. O samym kandydacie nic nie wiem, oprócz tego, że startował z Platformy Obywatelskiej na radnego – komentuje szef lokalnych struktur PiS Maciej Stefański.

Dodajmy, że w przypadku braku porozumienia z wyłonionym kandydatem, konkurs na nowego dyrektora będzie musiał zostać rozpisany ponownie, a to kolejne tygodnie, kiedy BCM pozostawałby bez osoby w pełni zarządzającej szpitalem. Być może tzw. „gra na czas” jest taktyką którejś ze stron prowadzonych negocjacji.