„Dawne pośredniaki pracy stały się partnerami biznesowymi” – rozmowa z dyrektorem Powiatowego Urzędu Pracy w Brzegu

0

Od trzydziestu lat jest związany z brzeskim „pośredniakiem”. Określenia tego nie lubi, bo uważa, że urzędy pracy już ewoluowały. Dziś nie tylko posiadają bazę osób bezrobotnych, ale także oferują szkolenia, kursy, dofinansowania, czy doradztwo. O tym, co się zmieniło w urzędach pracy na przestrzeni ostatnich lat – rozmawiamy ze Zbigniewem Kłaczkiem.


Panie dyrektorze, na korytarzach tego budynku hula wiatr, a PUP w Brzegu otrzymał kolejne wyróżnienie. O co chodzi?

Zbigniew Kłaczek: Widać, że dawno pana u nas nie było. Kiedyś rzeczywiście tworzyły się tutaj ogromne kolejki, ale teraz mamy cyfryzację, osoby bezrobotne mogą zarejestrować się przez Internet. Jeśli chodzi o ostatnie wyróżnienie dla naszej jednostki, to otrzymaliśmy takowe z okazji 100-lecia Publicznych Służb Zatrudnienia. Za rzetelną pracę na rzecz promocji zatrudnienia oraz kreowania wysokich standardów usług na rynku pracy, uhonorowała nas pani Elżbieta Rafalska Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Czyli zmniejszacie bezrobocie?

Zbigniew Kłaczek: Urzędy pracy od 1980 roku do chwili obecnej mocno się zmieniły. Kiedyś nasza jednostka miała zarejestrowanych ponad 11 tys. osób bezrobotnych, a dzisiaj mamy ich tylko nieco ponad 2 tysiące. Wówczas stopa bezrobocia wynosiła 32%, a dzisiaj jest 8,1%. Kiedyś na jedną ofertę pracy czekało ponad 50 osób, a dzisiaj to 50 pracodawców czeka na jednego pracownika.

Przed urzędami pracy postawiono nowe zadania wynikające m.in. z rozwoju technologicznego. Polska weszła do Unii Europejskiej i np. w strefie ekonomicznej w Skarbimierzu pojawiło się wiele nowych inwestorów, którzy utworzyli nowe miejsca pracy. Te firmy przyjechały do nas z najnowszą technologią, dlatego oczekują wykwalifikowanych pracowników, a tych na początku brakowało. I tutaj pojawiły się zadania, którym przez ostatnie lata urzędy pracy musiały sprostać.

Pana zdaniem, sprostały?

Zbigniew Kłaczek: Kiedyś mówiło się o nas „pośredniaki”, bo urzędy pracy jedynie pośredniczyły na linii pracodawca – pracownik. Obecnie nie tylko prowadzimy bazę ofert pracy i osób bezrobotnych, ale również przygotowujemy tych pracowników. Nie tylko zapewniamy kursy i szkolenia kierunkowe, które przygotują osobę do danego zawodu, ale również rozwijamy tych ludzi pod względem kompetencji społecznych.

Zachęcacie też dofinansowaniami na otwarcie własnej działalności gospodarczej. Jak to wygląda w praktyce?

Zbigniew Kłaczek: Bardzo wiele osób korzysta z tego rodzaju pomocy. Są to głównie osoby młode, które wolą pracować na własny rachunek. Ale dofinansowania na otwarcie działalności, to tylko jedna z wielu możliwości. Oferujemy również pracodawcom pomoc finansową na utworzenie nowych miejsc pracy lub doposażenie już istniejącego stanowiska pracy. To tylko potwierdza, że dawne „pośredniaki” stały się partnerami biznesowymi.

Wróćmy na chwilę do stref ekonomicznych. Ta w Skarbimierzu jest najlepszym rynkiem dla osób zarejestrowanych w brzeskim PUP?

Zbigniew Kłaczek: Jednym z lepszych. Współpracujemy także ze strefą w Opolu, Oławie, czy Jelczu-Laskowicach. Wszędzie, gdzie w naszych okolicach pojawią się inwestorzy, tam pojawiamy się my. Współpracujemy również ze szkołami i wyższymi uczelniami w zakresie doradczym. Te nasze działania naprawdę odbywają się w szerokim zakresie.

A nawet w bardzo szerokim, bo w ostatnich latach chyba też policja poszukiwała u was osób chętnych do wstąpienia w mundurową formację?

Zbigniew Kłaczek: Tak, to prawda. Prowadziliśmy z policjantami działania w ramach targów pracy, ale także edukujemy policjantów już będących w służbie. W okresie wakacyjnym prowadzimy akcję „Bezpieczna praca za granicą”. Często bywało tak, że młodzi ludzie korzystali z niesprawdzonych ofert. Wyjeżdżali i na miejscu okazywało się, że zostali oszukani. W najlepszym wypadku pozostawali bez pracy i pieniędzy, w gorszym wariancie zaczynali tam na miejscu kraść i trafiali do więzienia. My, jako urząd pracy, wspólnie z policjantami prowadzimy kampanię informacyjną i dodatkowo przedstawiamy zweryfikowane miejsca pracy. W ramach instytucji EURES wskazujemy legalną pracę za granicą.

Polacy wyjeżdżają za pracą w świat, ale też do Polski przyjeżdża coraz więcej obcokrajowców, a wśród nich dominują Ukraińcy. Jak Pan ocenia tę sytuację i czy w przypadku utrzymania się tego zjawiska nie będzie to utrudniało znalezienia pracy Polakom?

Zbigniew Kłaczek: Powiem odważnie – nie. Ta sytuacja jest uzupełnieniem polskiego rynku pracy, bo u nas zaczęło brakować fachowców. Podam panu taki prosty przykład: mieszkaniec małej gminy poszukuje pracy w Brzegu, brzeżanin dojeżdża do pracy we Wrocławiu, a wrocławianin szuka lepszych perspektyw w stolicy kraju. I to jest naturalne zjawisko. Skoro bardzo wielu naszych rodaków wyjeżdża za granicę, to u nas powstaje deficyt i właśnie obcokrajowcy uzupełniają go. Idźmy dalej – coraz więcej polskich pracodawców decyduje się na legalne zatrudnienie obcokrajowców, a więc odprowadzają za nich wszystkie składki. To z kolei powoduje wpływy do ZUS-u, który zachowuje płynność finansową.

Skoro to wszystko tak się „zazębia”, a stopa bezrobocia maleje, to skąd się wziął niekorzystny raport Najwyższej Izby Kontroli w stosunku do urzędów pracy? Niektóre środowiska polityczne również podważają zasadność ich funkcjonowania…

Zbigniew Kłaczek: Na całym świecie nie znajdziemy idealnej instytucji. W każdym obszarze pojawiają się słabe ogniwa. Są lepsze i gorsze szpitale, są lepsze i gorsze samorządy, szkoły, komisariaty policji, ale czy to oznacza, że powinniśmy zlikwidować wszystkie szpitale, wszystkie szkoły, komisariaty i samorządy? Każda jednostka pracuje na swoją ocenę.