Echa skandalu na sesji Rady Miejskiej Brzegu. Radny z zarzutami prokuratorskimi – Jacek N. uratował koalicję burmistrza Wrębiaka

0
Koalicja PO i PiS w Brzegu - Koalicja Jerzy Wrębiak i Jacek N.

Sesja z 2 września 2019 roku przejdzie do historii brzeskiego samorządu jako haniebny pokaz politycznej obłudy i hipokryzji. Została na niej uratowana koalicja burmistrza Wrębiaka. Wszystko dzięki obecności oskarżonego przez prokuratora o fizyczne i psychiczne znęcanie się nad żoną radnego Jacka N. Dzięki niemu radni z koalicji Wrębiaka mogli dokonać wyboru nowego przewodniczącego rady. To wszystko według nich dla “dobra miasta i jego mieszkańców”. Radni opozycji nie chcieli brać udziału w wyreżyserowanym spektaklu i na znak protestu nie brali udziału w głosowaniach.


Jacek N., który kilka tygodni temu usłyszał prokuratorskie zarzuty znęcania się fizycznego i psychicznego nad własną żoną, pojawił się na ostatniej sesji Rady Miejskiej. Były szef lokalnych struktur Platformy Obywatelskiej wszedł na salę tuż przed wyborem nowego przewodniczącego, aby zagłosować wspólnie ze swoimi koalicjantami na Janusza Wójcika (PO). Radni opozycji nie chcieli siedzieć z N. przy jednym stole i na znak protestu wyszli z sali obrad.

Przypomnijmy, że koalicja w Radzie Miejskiej mająca wspierać wszystkie pomysły burmistrza Jerzego Wrębiaka została utworzona na początku kadencji przez kilku radny PO, kilku PiS oraz jednego TRZB. Grupa jedenastu osób miała przewagę nad opozycją w postaci jednego głosu, co pozwalało Wrębiakowi na przeforsowanie każdego pomysłu, np. na zaciągnięcie kredytu, który będzie spłacany dopiero w 2024 r., czyli już po obecnej kadencji burmistrza.

Po tym, jak jeden z ojców tej „egzotycznej” koalicji (PO-PiS-TRZB) został zatrzymany na początku sierpnia przez policję i postawiono mu prokuratorskie zarzuty znęcania się nad żoną oraz znieważenia funkcjonariuszy policji, wydawało się, że burmistrz i pozostali radni będą chcieli potępić takie zachowanie, i chociażby dla powagi oraz godności urzędu Rady – odciąć się od Jacka N.

W partii (PO) nie chcieli N. i szybko dali temu wyraz, wykluczając go ze swoich struktur. Jego były pracodawca marszałek Andrzej Buła również się z nim pożegnał, ale brzeska koalicja burmistrza Jerzego Wrębiaka zdaje się nie dostrzegać problemów moralnych i etycznych – wszak bez Jacka N. nie mieliby większości – po prostu, nie mogliby rządzić.

Co ciekawe, cała sytuacja z udziałem N. w obradach wyglądała, jak zaplanowana polityczna akcja. Jacek N., który w ostatnim czasie unikał obrad Rady i mediów, pojawił na sali tuż przed wyborem nowego przewodniczącego. Na obecność N. szybko zareagował Janusz Wójcik (PO), który podszedł do niego z jakimś dokumentem i podsunął do podpisania (prawdopodobnie lista obecności). Chwilę później podsunął prowadzącemu obrady wniosek o swojej rezygnacji z funkcji wiceprzewodniczącego z zamiarem kandydowania na przewodniczącego. Na pytanie radnej Jadwigi Kulczyckiej: „Kiedy ten wniosek wpłynął?”, wiceprzewodniczący Dariusz Socha odpowiedział: „Po wyczerpaniu pakietu uchwał podał mi przed chwilą to”.

Po krótkiej dyskusji Dariusz Socha (PiS) zapytał burmistrza Jerzego Wrębiaka (PiS), czy ten wyraża zgodę na zmiany porządku obrad, które miały pozwolić na przyjęcie rezygnacji radnego Wójcika (PO). Bez tego Janusz Wójcik nie mógłby zostać wybrany na przewodniczącego, a więc Jerzy Wrębiak, który nigdy wcześniej nie pozwalał opozycji na takie zmiany w porządku obrad sesji nadzwyczajnej, tym razem chętnie się zgodził.

Część radnych nie chciała uczestniczyć w obradach i podejmować decyzji wspólnie z Jackiem N. Dziesięciu radnych odeszło od stołów. – „Państwo już raz wybraliście przewodniczącego (był nim Jacek N. – red.). Jeśli chcecie zrobić to jeszcze raz, razem z panem N., proszę zróbcie to we własnym gronie. Ja tą salę opuszczam i zapraszam radnych, którzy podobnie myślą”.

Na sali obrad pozostało 11 „niezłomnych”, działających „dla dobra mieszkańców”, w tym Jacek N. (do niedawna PO), Biss Renata (PO), Listowska Renata (PO), Wójcik Janusz (PO), Andruchowicz Mariusz (startował z listy PiS), Kozłowski Kazimierz (startował z listy PiS), Różański Ryszard (PiS), Socha Dariusz (startował z listy PiS), Witkowski Andrzej (PiS), Żebrowski Janusz (PiS), Preis Radosław (TRZB).

W przerwach sesji trwały gorące konsultacje. Jerzy Wrębiak, Radosław Preis, Jacek N. oraz sekretarz gminy Krystyna Nowakowska – Bider ucinali sobie za kulisami pogawędki. Radny N. nie stwarzał wrażania osoby skruszonej, bowiem w wesołej atmosferze „dotleniał płuca” papieroskiem w towarzystwie Mariusza Andruchowicza. W końcu on sam i reszta jego kolegów i koleżanek z koalicyjnej jedenastki wiedzieli, że za chwilę głos Jacka N. będzie dla nich zbawienny.

Koalicja Jerzego Wrębiaka przetrwała. Nowym przewodniczącym został Janusz Wójcik, a wiceprzewodniczącym Mariusz Andruchowicz. Po zakończeniu sesji Jacek N. nie chciał rozmawiać z mediami i szybko wymsknął się z sali do swojego auta. O komentarze poprosiliśmy innych radnych:
– Te osoby, które dzisiaj głosowały na przewodniczącego Rady Miejskiej już raz przewodniczącego wybrały (Jacka N. – przyp. red.). Dzisiaj stwierdziliśmy, że nie będziemy brać udziału w tym spektaklu, który jest wstydliwy i hańbiący dla powagi Rady Miejskiej. Uważamy, że taka osoba nie powinna pełnić mandatu radnego, a jeśli przychodzi żeby swój głos dodać do wyboru przewodniczącego, to jest to chyba jakieś nieporozumienie. Nasza postawa świadczy o tym, że mamy całkiem inne zdanie od 11 radnych, którzy zostali na sali – mówi Grzegorz Surdyka.

Podobnie uważa radny Piotr Szpulak: – W moim przekonaniu dzisiejsza sesja miała służyć temu, aby przywrócić dobrą opinię Radzie Miejskiej, natomiast widzimy, jaki jest podział i jak wyglądają głosowania w tej Radzie na co dzień. Oczywiście, że koalicje się tworzą, ale ta koalicja powinna być koalicją rozsądku, a nie koalicją układu.

– Dlaczego opuściłem salę obrad? Odpowiem wprost, dlatego, że sumienie mi nie pozwalało, aby legitymizować tą sytuację – tłumaczy Wojciech Komarzyński.

– To, co stało się dzisiaj, pokazuje wielką hipokryzję. Dwa tygodnie temu burmistrz Wrębiak odniósł się na sesji do sprawy Jacka N. i mówił, że to zdarzenie zbulwersowało całą opinię publiczną i trzeba działać natychmiastowo, aby odciąć się od wszelkiego rodzaju spekulacji. Dzisiaj dopuszcza do sytuacji, że Jacek N. wybiera kolejne prezydium w Radzie Miejskiej Brzegu. Ja osobiście nie chcę w czymś takim uczestniczyć i mieszkańcy powinni o tym wiedzieć – dodaje Grzegorz Chrzanowski.

Nowy przewodniczący Rady Miejskiej Janusz Wójcik nie widział nic złego w obradowaniu przy udziale Jacka N., tłumacząc, że jedenastoosobowa koalicja chce działać merytorycznie, z kolei zapytany o postawę radnych, którzy na znak protestu opuścili salę obrad, odczytał z kartki formułkę o obowiązkach radnych. – My chcemy pracować merytorycznie, bo mieszkańcy miasta nie zasługują na kłótnie, waśnie. Przypomnę tylko, że obowiązkiem każdego radnego jest realizacja mandatu na podstawie ustawy. Jest to przede wszystkim związane z tym, że powinno to się odbywać godnie przy zachowaniu powagi wykonywanej funkcji, a obowiązki należy wykonywać rzetelnie i uczciwie. Komentarz pozostawiam mieszkańcom miasta.

– „A poważne było to, aby złożyć rezygnację z funkcji wiceprzewodniczącego, dopiero wtedy gdy na sesji pojawił się Jacek N.?” – dopytujemy radnego Wójcika.

– Dziękuję bardzo, to co miałem do powiedzenia Państwu, to przekazałem – usłyszeliśmy w odpowiedzi nowego przewodniczącego RM.

Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy! – słowa te wypowiedział w 1945 r. Władysław Gomułka, przywódca Polskiej Partii Robotniczej. Wydaje się, że bardzo pasują do obecnej sytuacji w Radzie Miasta Brzegu i do wspólnie utworzonego przez Wrębiaka oraz Jacka N. układu, zwanego przez nich koalicją dla “dobra mieszkańców” (skład osobowy „układu/koalicji” PO i PiS w całości poniżej).