Otwierali z wielką pompą, ale chyba zapomnieli, że tu będą mieszkać osoby niepełnosprawne

1

W połowie grudnia 2019 r., w Brzegu uroczyście otwarto wyremontowaną kamienicę przy ul. Piastowskiej 32. Chętnych do przecięcia wstęgi i ogrzania się w błysku fleszy nie brakowało, a informacja ta nie umknęła mediom, bo dzięki inwestycji za blisko 2,5 mln złotych powstało 12 mieszkań komunalnych. Coś jednak poszło nie tak…


Wychodząca wilgoć, skrzynka na listy zamontowana na zewnątrz budynku, czy drzwi, których nie sposób zamknąć i otworzyć, to tylko niektóre wady wskazywane przez lokatorów. Największym problemem jest jednak brak windy lub podjazdu dla osób niepełnosprawnych, a przecież budynek miał być przystosowany do lokatorów poruszających się na wózkach inwalidzkich.

– Na początku trzeba sprostować pojawiające się informacje, że są to rzekomo mieszkania socjalne. Otóż to nie jest prawda, bo to są mieszkania komunalne. My zwyczajnie czekaliśmy na zamianę mieszkań i przeprowadzając się tutaj zostawiliśmy swoje dotychczasowe mieszkania. Przyszłam tutaj wiedząc, że będzie o połowę mniejszy metraż niż mieliśmy w poprzednim mieszkaniu. Zdecydowałam się na to, bo mam syna niepełnosprawnego ruchowo, a tutaj jest parter i miała być winda dla wózków. Niestety, nasze wyjścia z tego budynku, to takie igranie z losem, albo nam się uda, albo spadniemy, bo ja naprawdę nie mam na tyle siły, abym mogła sama sprowadzać syna bezpiecznie – mówi pani Anna.

– Od samego początku na spotkaniach w Zarządzie Nieruchomości Miejskich była mowa, że na Piastowskiej jest remontowana kamienica i tam będzie winda lub podjazd dla osób niepełnosprawnych. Budynek został już odebrany i przekazany do użytku prawie 2 miesiące temu, a windy lub podjazdu brak. Ja mam córkę niepełnosprawną, która uczy się we Wrocławiu i przyjeżdża po nią specjalny bus. O 5 rano budzę syna żeby pomógł mi znieść córkę po schodach. Zresztą już nie chodzi tylko o brak tego podjazdu. Proszę spróbować otworzyć i zamknąć drzwi wejściowe. Przecież dziecko czy osoba niepełnosprawna ich nie otworzą. Zdrowe osoby dorosłe mają z tym duży problem – dodaje pani Kamila.

Rzeczywiście tak jest. Żeby to zrozumieć, trzeba samemu spróbować je otworzyć. Osoba niepełnosprawna ruchowo nie ma najmniejszych szans, aby sobie z tym poradzić.

– Mój maż jest po dwóch udarach. Ja sama mam problemy zdrowotne i nie jestem w stanie zwieźć męża na podwórko. I jeszcze te nieszczęsne drzwi… nie da się otworzyć, nie da się zamknąć, ludzie trzaskają nimi. No i są tak wąskie, że wózek się nie zmieści, trzeba otwierać drugie skrzydło, a dla mnie to już przeszkoda nie do pokonania. Sam domofon został powieszony tak wysoko, że osoba na wózku nie dosięgnie, aby z niego skorzystać – mówi pani Marianna.

Budowlane buble dostrzegają również lokatorzy z wyższych kondygnacji. I chociaż sami nie mają w rodzinie osób niepełnosprawnych, to wspominają o nieszczęsnych przeszkodach.

– Otwarcie tego budynku było z wielką pompą, ale ktoś chyba zapomniał, że tu będą mieszkać osoby niepełnosprawne. Zresztą nie chodzi tylko o brak obiecanego podjazdu i „pancerne” drzwi. Nawet skrzynki na listy zamontowano na zewnątrz kamienicy. Przecież jak pada deszcz, to tam wszystko pływa. Pozostaje też tylko czekać, aż nasza korespondencja będzie ginęła, bo przecież wandale nie odpuszczą takiej okazji – komentuje pani Anna, lokatorka z pierwszego piętra.

Mieszkańcy kamienicy przy ul. Piastowskiej 32 wymieniają też szereg innych niedogodności i wad: – W budynku została poprowadzona instalacja na TV, telefon i internet. Jest przygotowana, ale usługodawcy nie mogą otrzymać zgody od administracji, bo rzekomo takie podłączenie wpłynie na utratę gwarancji budynku. Był u nas pan z Netii, powiedział, że nie ma żadnego problemu aby doprowadzić nam internet, ale nie ma zgody od zarządcy budynku. Córka chodzi do dziadków odrabiać lekcje, bo tutaj nie ma internetu. Płacimy abonament za telewizję, a dekoder leży w szafie, bo anteny nie możemy powiesić, a te światłowody co zamontowali, to chyba tylko dla ozdoby. Budynek świeżo po remoncie, a grzyb jest już w całej piwnicy, wykwity wychodzą nawet na elewacji zewnętrznej.

O wszystkie poruszane kwestie zapytaliśmy Zarząd Nieruchomości Miejskich w Brzegu. Do sprawy odniósł się zastępca dyrektora ZNM w Brzegu.

– „Jeśli chodzi o windę dla potrzeb osób na wózkach inwalidzkich, nie otrzymaliśmy zgody na montaż na zewnątrz budynku od Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Za zgodą konserwatora zaplanowaliśmy zamontować tzw. schodołaz na schodach wewnątrz klatki, jednak ze względu na przepisy o warunkach technicznych jakim powinny odpowiadać budynki, z uwzględnieniem szerokości dróg ewakuacyjnych, nie mogliśmy zainstalować takiego urządzenia. W konsekwencji odwołaliśmy się od decyzji konserwatora zabytków i ponownie zawnioskowaliśmy o wydanie zgody na montaż windy. Obecnie czekamy na ponowne rozpatrzenie naszego wniosku. Jeśli chodzi o problematyczne drzwi zewnętrzne, to zgłosiliśmy już w ramach gwarancji usterkę i czekamy na ich naprawę. Chcę dodatkowo wyjaśnić, że z racji tego, że jest to kamienica zabytkowa wpisana do rejestru zabytków województwa opolskiego, to nie mogliśmy zamontować innych drzwi. Po prostu stare zostały poddane renowacji i wróciły na swoje miejsce, bo takie były zalecenia konserwatorskie. W kwestii domofonu, to trudno powiedzieć, czy można go obniżyć. Jego wysokość jest standardowa, a chcąc zamontować go niżej utrudniony byłby dostęp dla osób bez wózka inwalidzkiego, a ponadto musielibyśmy naruszyć elewację. Na pewno przeanalizujemy taką możliwość. Odnośnie skrzynek na listy, to bardzo dobrze, że są na zewnątrz. Takie są obecne trendy deweloperskie, to rozwiązanie jest udogodnieniem dla kurierów, dostawców i pracowników poczty. Skrzynka została wykonana z blachy nierdzewnej i nawet dzisiaj sprawdzaliśmy, czy podczas opadu deszczu one przemakają, okazało się, że w środku jest sucho. Co do możliwości podłączenia internetu, to należy wyjaśnić, że zarządca nie podpisuje umów z dostawcami takich usług. To leży w gestii poszczególnych najemców. Sieć w budynku jest przystosowana dla wszystkich operatorów, tylko że do tej pory nikt się do nas nie zwrócił z wnioskiem o podłączenie. My taką zgodę chętnie udzielimy. Z kolei odnosząc się do pojawiającej się wilgoci, to musimy pamiętać, że ten budynek przez minimum 10 lat stał niezamieszkały, a od ok. 4 lat nie miał nawet dachu. W trakcie remontu wystąpiła również duża ilość tzw. wilgoci technologicznej. Po remoncie budynek został podłączony do sieci miejskiej BPEC i musi się dosuszyć, myślę, że jest to problem chwilowy. Jeżeli po sezonie grzewczym, na wiosnę, problem nie zniknie, to mamy kilka lat gwarancji i będziemy wzywać wykonawcę do usunięcia usterek” – tłumaczy Dariusz Hnat, zastępca dyrektora ZNM w Brzegu.

Punkt widzenia lokatorów nie zawsze musi być zgodny z punktem widzenia zarządcy, ale być może po naszej interwencji niektóre usterki uda się naprawić, a kwestie sporne zostaną rozstrzygnięte na korzyść mieszkańców. Wszak skrzynki na listy nie są dla kurierów, tylko dla odbiorców – czyli lokatorów tego budynku, przede wszystkim tych poruszających się na wózkach inwalidzkich. A gdyby ta wilgoć nie zniknęła, to zawsze można spróbować dogrzać i dosuszyć budynek… lokomotywą, jak przy „Alternatywy 4”, Stanisława Barei. Taki trend deweloperski.