Koronawirus dotarł do Polski. Ministerstwo Zdrowia potwierdza pierwszy przypadek zachorowania

0
fot. archiwum / Ministerstwo Zdrowia

W środę (4. marca), minister zdrowia zwołał konferencję prasową i poinformował o pierwszym przypadku koronawirusa w Polsce. Zdaniem Łukasza Szumowskiego wszystkie procedury zadziałały prawidłowo, a pacjent jest dobrym stanie i znajduje się w szpitalu.


– „Jest to pacjent w województwie lubuskim, przebywa w szpitalu w Zielonej Górze, czuje się dobrze. Pacjent przyjechał z Niemiec. Wszystkie osoby, które miały z nim styczność są objęte kwarantanną domową. Wszystkie procedury zadziałały tak, jak powinny zadziałać. Proszę o uszanowanie prywatności pacjenta” – mówił minister Szumowski.

Badania na obecność koronawirusa SARS-CoV-2, który wywołuje chorobę COVID-19 prowadzone są już w 9 laboratoriach w Polsce, a w czwartek próbki zaczną badać kolejne trzy stacje sanitarno-epidemiologiczne: w Lublinie, Łodzi i Poznaniu. W sumie wykonano już 584 testy, w tym jeden wynik był dodatni.

Czym właściwie jest koronawirus?
Nowy koronawirus, to w ostatnich tygodniach jeden z wiodących tematów medialnych doniesień z całego świata. Jest nazywany także koronawirusem z Wuhan (od chińskiego miasta, w którym w grudniu 2019 roku odnotowano pierwsze przypadki zakażenia), to uproszczona nazwa koronawirusa SARS-CoV-2, wywołującego chorobę układu oddechowego COVID-19. Jej objawami są najczęściej: gorączka przekraczająca 38°C, kaszel, katar, duszności, bóle mięśni i stawów oraz ogólne osłabienie organizmu. Wirus przenosi się drogą kropelkową i najbardziej prawdopodobnym jest zarażenie poprzez bezpośredni kontakt fizyczny z chorym, bezpośredni kontakt z kroplami oddechowymi, gdy zarażona osoba kicha lub kaszle, a także pośrednio poprzez dotknięcie zanieczyszczonych powierzchni. Wirus może jednak przetrwać na nich przez bardzo krótki czas, dlatego zagrożenia nie stanowią na przykład paczki z Chin.

Kto jest najbardziej narażony?
Na najcięższy przebieg choroby, który może prowadzić nawet do śmierci, najbardziej narażone są osoby starsze, z obniżoną odpornością i cierpiące na inne choroby, szczególnie przewlekłe. Swoje zdrowie bacznie powinny obserwować także osoby, które w ostatnich tygodniach przebywały w Chinach, gdzie rozwinął się koronawirus SARS-Cov-2, oraz w największych ośrodkach choroby: w Korei Południowej, Iranie, Japonii, Tajlandii, Wietnamie, Singapurze, Tajwanie i północnych Włoszech. W ciągu 14 dni od powrotu powinny one uważnie kontrolować swój stan zdrowia, przede wszystkim codziennie mierząc temperaturę ciała.

Według szacunków podawanych przez Główny Inspektorat Sanitarny, ciężki przebieg COVID-19 obserwuje się u 15-20% osób, natomiast 2-3% zakażonych umiera. Dane te mogą być jednak zawyżone, ponieważ u części osób z łagodnymi dolegliwościami nie dokonano potwierdzenia laboratoryjnego.

Po pierwsze: często myć ręce
To główne zalecenie dotyczące ochrony przed zachorowaniem na COVID-19. Należy użyć do tego mydła, a jeśli nie mamy go pod ręką – płynów lub żeli zawierających przynajmniej 60% alkoholu. Pomoże to zabić wirusa, jeśli znalazł się on na naszym ciele w wyniku dotykania zanieczyszczonych przedmiotów. Dzięki temu nie będziemy też go rozprzestrzeniać, jeśli jesteśmy zarażeni i wcześniej kaszleliśmy lub kichaliśmy zasłaniając usta dłońmi.
Zasłanianie ust i nosa podczas kaszlu i kichania to zresztą kolejne z zaleceń. Do zasłonięcia twarzy powinno się jednak użyć łokcia lub chusteczki, właśnie po to, by przez przypadek nie zostawić później wirusów na przypadkowych przedmiotach. Jeśli użyliśmy chusteczki, należy natychmiast wyrzucić ją do kosza.

Aby uchronić się przed zachorowaniem należy zwracać również uwagę, by nie dotykać oczu, nosa i ust. Nawet często myjąc ręce możemy nie zauważyć, kiedy dotkniemy powierzchni, na której może znajdować się wirus, a zanim umyjemy dłonie przeniesiemy wirusa na siebie.
Ważne jest także zachowanie bezpiecznej odległości od innych osób, a szczególnie tych z objawami grypy. Ponieważ nie opracowano jeszcze szczepionki przeciwko SARS-Cov-2, szczególnie ważna jest profilaktyka. Ta zalecana w przypadku nowego koronawirusa sprawdzi się także w przypadku innych chorób przenoszonych drogą kropelkową.

Jak zachować się w przypadku zakażenia?
Jeśli doskwiera nam gorączka, kaszel i problemy z oddychaniem, należy bezzwłocznie zgłosić się do najbliższego oddziału zakaźnego lub oddziału obserwacyjno-zakaźnego, albo telefonicznie powiadomić stację sanitarno-epidemiologiczną. Szczególnie kiedy wracamy z któregoś z wymienionych wcześniej państw, gdzie odnotowano najwięcej zakażonych. Pod żadnym pozorem nie można zgłaszać się do lekarza rodzinnego, na Szpitalny Oddział Ratunkowy czy Izbę Przyjęć, gdzie zazwyczaj znajduje się wielu pacjentów. Stwarzamy wtedy zagrożenie rozprzestrzenienia się koronawirusa.

Na Opolszczyźnie znajdziemy dwa szpitalne oddziały chorób zakaźnych: Szpital Wojewódzki w Opolu (ul. Katowicka 64) oraz Zespół Opieki Zdrowotnej w Nysie (ul. Bohaterów Warszawy 23). Całodobowe telefony do stacji sanitarno-epidemiologicznych to na przykład: Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Opolu – 604 958 325; Powiatowa Stacja Sanitarno – Epidemiologiczna w Opolu – 512082606; Powiatowa Stacja Sanitarno – Epidemiologiczna w Brzegu – 793 832 257; Powiatowa Stacja Sanitarno – Epidemiologiczna w Namysłowie – 502 540 721. Istnieje także bezpłatna, całodobowa Telefoniczna Informacja Pacjenta, dostępna pod numerem telefonu: 800 190 590.

Jeśli zauważymy u siebie łagodne objawy, mimo że nie podróżowaliśmy w ostatnim czasie do Chin, Korei Południowej, Iranu, Japonii, Tajlandii, Wietnamu, Singapuru, Tajwanu czy północnych Włoch ani nie mieliśmy kontaktu z osobami, które wróciły z tych rejonów, warto pozostać w domu do czasu powrotu do zdrowia. Jeśli nie mamy takiej możliwości, dbajmy o siebie oraz pamiętajmy o wcześniej wymienionych zasadach, które zapobiegną dalszemu rozprzestrzenianiu się wirusa.

Najważniejsze, by zachować spokój
Docierające do nas chaotyczne informacje mogą wywołać panikę. Już mówi się o masowym wykupywaniu ze sklepów produktów higienicznych, a nawet żywności takiej jak makarony, ryż czy konserwy. Przede wszystkim jednak znikają maseczki ochronne, dzięki czemu ich cena wzrosła nierzadko o kilkaset procent. Tymczasem są one zalecane przede wszystkim dla osób już zarażonych, tych podejrzewających u siebie infekcję i tych, które opiekują się chorującym na COVID-19, ponieważ pozwoli to uniknąć rozprzestrzenianiu się wirusa. Na maseczkach powinno się także znaleźć odpowiednie oznaczenie – CE, które potwierdza, że są one właściwie skonstruowane i wykonane z odpowiednich materiałów.

Dla osób niezarażonych najważniejszym jest stosowanie wcześniej wymienionych zaleceń. Sama maseczka nie jest gwarancją powstrzymania infekcji. Także Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zaleca racjonalne podejście do ich stosowania.

Jeśli zaczniemy odczuwać objawy przewidziane do COVID-19, wcale nie musi to oznaczać zarażenia nowym koronawirusem. Podobne dolegliwości mogą towarzyszyć szeregowi innych zakażeń wirusowych i bakteryjnych. Tym bardziej, że w obecnym sezonie zachorowalność na różnego rodzaju infekcje, a przede wszystkim grypę, jest bardzo wzmożona. Pamiętajmy wtedy o środkach pozwalających uchronić innych przed zarażeniem i nie panikujmy. Ale nie lekceważmy tego, bo nawet grypa może mieć bardzo groźne powikłania, w tym śmiertelne. Niezwłocznie udajmy się więc do lekarza.