Muszelki, dwie osoby i kamieni kupa. Burmistrz Wrębiak zachęcał do wypoczynku na plaży nad Odrą, a więc poszliśmy zobaczyć jak jest

0
muszelki, odra

Zainspirowani jednym z najnowszych facebookowych wpisów burmistrza Wrębiaka, w którym zachęca wszystkich brzeżan do wypoczynku na plaży nad Odrą, pikników rodzinnych i zbierania muszelek, daliśmy się ponieść romantycznemu nastrojowi wiosny i poszliśmy. Niestety entuzjazm opada natychmiast po przyjściu na miejsce.

Plaża nad Odrą w Brzegu, zlokalizowana wzdłuż ulicy Grobli, była niegdyś jednym ze sztandarowych projektów burmistrza Jerzego Wrębiaka. Na pamiętnej sesji Rady Miejskiej nawiązywał tym dziełem do piaszczystych plaż w Paryżu nad Sekwaną, a wizualizacje zwalały z nóg. Rozpoczęła się nawet przebudowa tego urokliwego miejsca, ale pierwsza duża woda na Odrze udowodniła, że to jednak nie ma prawa się udać.

Muszelki, dwie osoby i kamieni kupa

Od tamtej pory niewiele się zmieniło w tym miejscu, bo łacha piachu nanoszona przez nurt była od zawsze, a kilka koszy na śmieci nie uczyni ze skarpy terenu rekreacyjnego. Trudno się nawet domyślać, dlaczego Jerzy Wrębiak postanowił nagle przypomnieć mieszkańcom o tym opuszczonym miejscu.

Wybrał się tam pewnego dnia z miejskim fotografem, a pokłosiem tej wizyty jest sesja fotograficzna oraz wpis na Fecebooku. Zachęca w nim gorąco do przyjścia na plażę, urządzania pikników, zbierania muszelek i spędzania czasu na łonie natury.

Facebook Urząd Miasta w Brzegu

 – Miejska plaża nad Odrą. W Brzegu można poczuć wakacyjny klimat – wystarczy wybrać się na miejską plażę nad Odrą, przejść się wzdłuż brzegu rzeki zbierając muszelki, a potem rozłożyć koc i zrelaksować się z książką, słuchając szumu wody – możemy wyczytać na facebookowym profilu UM Brzeg.

Trzeba przyznać, że obszar w którym miała być zlokalizowana plaża, to naprawdę piękne miejsce. Cudowny widok, woda, ptaki – ale też kompletnie nieprzygotowany zakątek.

Plaża nad Odrą

Widać, że wizyta włodarza Brzegu spowodowała gruntowne sprzątanie. Zniknęły śmieci, stare meble, opony, a także pojawiły się dodatkowe śmietniki z workami. Do tej pory trudno było tam napotkać niezaśmiecone miejsce. Oznacza to, że burmistrz Brzegu winien częściej wybierać się w te obszary, gdyż jego obecność zdecydowanie dobrze wpływa na utrzymanie porządku w tej okolicy.

Niestety to koniec zalet

Plaża jest ogromna. Żwirowo-piaskowa połać. Wielkości mogłyby pozazdrościć nam kurorty w ciepłych krajach, jednak różnią się one od nas tym, że mają takie miejsca przygotowane dla turystów, a ich wielkość nie zależy od poziomu wody w rzece.

Poruszanie się po takim gruncie jest trudne. Nawet dla zdrowego człowieka. Osoby niepełnosprawne i rodziny z dziećmi na wózkach są bez szans. Ewidentnie brakuje utwardzonej ścieżki, jak ma to miejsce np. w Lewinie Brzeskim.

Plaża pozbawiona jest choćby odrobiny cienia. W promieniu kilkuset metrów nie ma ani jednego drzewa, żadnej wiaty.

Nie ma nawet minimum zaplecza sanitarnego, dostępu do bieżącej wody, toalet, ławek (lub innych miejsc do siedzenia) oraz parkingów. Ten który jest, to kpina, gdyż zmieści się na nim 4-5 samochodów.

Na plaży jest wiele dołów (częściowo wypełnionych woda i mułem), które są kompletnie niezabezpieczone i łatwo do nich wpaść.

Woda jest dość rwąca, choć niezbyt głęboka i nie ma dogodnych dojść, żeby sobie spokojnie pobrodzić.

Do tego wszystkiego dochodzi niski poziom bezpieczeństwa – pojawiają się tam rozmaite osoby, niekoniecznie trzeźwe i kulturalne. Dodatkowo ostatnie ekscesy z Romami w roli głównej z pewnością nie zachęcają do wypraw w te okolice. Przydałby się tam jakiś monitoring, oświetlenie oraz częstsze wizyty służb dbających o bezpieczeństwo.

Póki co plaża i jej okolica jest mekką wędkarzy oraz właścicieli psów. Może niech, póki co, tak pozostanie…