Rozmowa z bezpartyjnym kandydatem na prezydenta, Szymonem Hołownią

0
Szymon Hołownia - Namysłów 2-06-2020

Wybory prezydenckie zbliżają się wielkimi krokami, a kampania trwa w najlepsze. W specjalnym wywiadzie dla naszej redakcji zapytaliśmy kandydata na prezydenta Szymona Hołownię o jego propozycje dla Polaków. Rozmawialiśmy także o tym, co go różni od innych walczących o prezydenturę, o sprawy związane z LGBT, rozdział kościoła od Państwa, program dla Polski i plany przyjazdu do Brzegu.


Przyzna Pan, że to najdziwaczniejsza kampania w dziejach naszego kraju. Jak Pan ocenia jej dotychczasowy przebieg?
Szymon Hołownia: Ta dziwaczna kampania pełna niepewności i krętactwa pokazała wyraźnie jak bardzo władzy nie zależy na ludziach, jak liczą się tylko polityczne kalkulacje, utrzymane stołki, zmieniające się słupki poparcia, a nie zdrowie i bezpieczeństwo ludzi czy postępowanie zgodnie z konstytucją. Przebieg tej kampanii tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że trzeba jak najszybciej doprowadzić do realnej zmiany, aby wydarzenia z maja 2020 roku nie powtórzyły się nigdy więcej w historii Polski. To jest odpowiedzialność nas wszystkich, którzy bierzemy udział w tych wyborach.

Jest Pan jednym z kandydatów opozycyjnych, bez zaplecza politycznego i wsparcia w sejmie. Jaki ma Pan pomysł na urząd prezydenta działającego w takich warunkach?
Szymon Hołownia: Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że wystartowałem bez zaplecza. Stoją za mną najwyższej klasy eksperci, jak generał Mirosław Różański czy jedyna kobieta na stanowisku ambasadora RP w Rosji, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Stoją doświadczeni ludzie polityki lokalnej i centralnej, choćby legenda samorządu i obecny senator RP Wadim Tyszkiewicz, a także przedstawiciele organizacji pozarządowych z całej Polski. Jednak moim najważniejszym zapleczem są Polki i Polacy, którzy mi zaufali i spośród których prawie 14 tysięcy osób to zmotywowani do działania wolontariusze Ekipy Szymona rozsiani po całym kraju. Wielu z nich działa na Opolszczyźnie.
Prezydentura nie jest o prezydencie, o tym, jaką machinę partyjną ma za sobą. Polecam, żeby przyjrzeć się osobom, które teraz występują na naszej scenie politycznej i takie zaplecze polityczne posiadają. Oni już wszyscy rządzili. I co byli w stanie zrobić dla naszego kraju? Czy wprowadzili zmiany, które obiecywali? Czy to nie ci partyjni działacze z zapleczem doprowadzili nas do obecnej sytuacji?
Prezydentura nie jest o prezydencie, ale o tym, że bez 38 milionów różnych Polaków i Polek, Polska po prostu się nie uda. Dlatego chcę być prezydentem różnych Polaków. Jesteśmy różni i tacy różni musimy się nauczyć ze sobą żyć. Chcę być prezydentem, który wreszcie skończy z partyjniactwem niszczącym Polskę. Partie muszą wrócić na swoje miejsce i państwo musi wrócić na swoje miejsce, bo jest własnością obywateli, a nie łupem zmieniających się raz na cztery lata ekip. Władza, czyli ludzie wynajęci przez nas do pracy, musi rozwiązywać problemy ludzi, a nie je tworzyć. Na swoje miejsce musi również wrócić kościół. Dosyć już uroczystości gdzie nie wiadomo kto jest premierem, a kto biskupem. I w końcu chcę być prezydentem, który myśli w kategorii pokolenia, nie kadencji, czyli myśli nie o tym, jak zachować swój stołek na następne kilka lat, ale o przyszłości naszych dzieci i wnuków.

Prezydent Duda ostatnio bardzo ostro wypowiada się o LGBT. Jak Pan, jako prezydent, chciałby rozwiązać ten problem i przede wszystkim ugasić pożar podsycany przez PiS?
Szymon Hołownia: To, co wygaduje poseł Czarnek, czy prezydent Duda na temat osób LGBT, to jest taki rodzaj podłości i kompletnego odhumanizowania polityki, że trudno to w cenzuralnych słowach ocenić. Ci ludzie nie zdają sobie zupełnie sprawy, że osoby LGBT o których mówią, to czyjeś dzieci, to czyiś rodzice, którzy dziś z tego powodu będą płakać, to czyjś realny ból. Takie słowa o osobach LGBT w Polsce niejednokrotnie doprowadził już do tragedii, do tego, że ktoś odbiera sobie życie. Nie chcę Polski, w której kampanie wyborcze wyglądają tak, że żeby utrzymać się przy korycie, trzeba obrażać innych ludzi i że można tym przekonać Polaków. To obraża nie tylko osoby LGBT, ale nas wszystkich. Bo jeśli politycy PiS myślą, że mogą w ten sposób coś ugrać na nas, to znaczy, że bardzo nisko oceniają swoich obywateli.
Będę stanowczo sprzeciwiał się ideologicznej nagonce na osoby nieheteronormatywne, ponieważ prezydent powinien przeciwstawiać się każdej formie dyskryminacji, powinien być głosem obywateli, a nie ich pognębiać. Gdy nagonka na osoby nieheteronormatywne w Polsce przybiera takie formy napaści, prezydent powinien być z pokrzywdzonymi, a nie trzymać się kurczowo partyjnych kolegów. Naszą jedyną szansą jest tworzenie Polski przyjaznej dla każdego, kto nie łamie prawa – bez względu na wyznawane wartości, sposób życia czy poglądy polityczne. Chciałbym kształtować taką Polskę, w której ludzie niekoniecznie zgadzają się ze sobą, ale taką w której mimo tego, że się nie zgadzają, umieją się szanować nawzajem. Kraj, w którym zamiast walczyć z ideologiami, próbuje się zrozumieć ludzi.

Po stronie opozycyjnej głównym pana rywalem jest Trzaskowski. Czym się różni pański przekaz od jego?
Szymon Hołownia: Przede wszystkim mój program wyborczy opublikowałem jeszcze w lutym, pierwszego dnia kampanii. Podstawowa różnica pojawia się już tutaj – mój program jest znany, mówię o nim często i konkretnie, w każdym momencie możecie go Państwo przeczytać w całości na mojej stronie internetowej. Ja chcę prowadzić politykę, w której obywatele odzyskują swój głos. Chcę, aby świadomi i aktywni obywatele stali się w polityce podmiotem, a nie przedmiotem rządów skłóconych ze sobą partii. Dlatego tak ważne jest dla mnie słuchanie ludzi i skupianie się na lokalnych inicjatywach. Chcę myśleć globalnie, ale działać lokalnie – przestawiłem już plan wspierania samorządów, uzdrowienia systemu ochrony zdrowia, plan walki ze skutkami kryzysu i zmianami klimatu w Polsce. Nie mam osobiście nic do Rafała Trzaskowskiego, ale jest on reprezentantem machiny partyjnej i uczestnikiem partyjnej wojny, która doprowadziła Polskę do sytuacji, w której jesteśmy teraz. Platforma obiecuje od pięciu lat, że uwolni Polskę od PiS-u. To jest jej główny przekaz. Miała tyle szans i dotąd przegrała.

Gdyby miał się Pan zareklamować naszym czytelnikom… Wskazać coś najważniejszego w swoim programie…
Szymon Hołownia: Przede wszystkim chcę być prezydentem, który będzie głosem obywateli, który będzie o nich walczył, korzystając z tego, że ma głośniejszy mikrofon. Prezydentem, który będzie wymagał od rządu zmian systemowych, ale będzie też walczył o każdego z nas z osobna. Który przywróci nam wszystkim poczucie, że Rzeczpospolita to nie coś, a ktoś. To ktoś bliski, ktoś kto codziennie Cię wspiera. Chcę być prezydentem, który myśli w kategorii pokolenia, nie kadencji. Nie: moja kadencja, moja partia. Czas na prezydenta, który zastanowi się nad tym jaki świat zostawimy po sobie naszym dzieciom i wnukom. Czas na prezydenta, który stanie się głosem obywateli. Ja nie zamierzam Wami rządzić, ja zamierzam rządzić z Wami. Pokazać Wam jak potraficie, rządzić się sami. Chcę – uwalniając prezydenta, by przed każdą decyzją nie musiał dzwonić do nikogo i pytać, co myśli – uwolnić wreszcie Polaków.

Jest kilka kontrowersyjnych kwestii, które cyklicznie powracają w dyskursie społecznym i politycznym. Załóżmy, że Pan, jako prezydent musi podjąć decyzję. Zaostrzamy czy liberalizujemy ustawę aborcyjną? Co z pigułką dzień po?
Szymon Hołownia: Proponuję utrzymanie kompromisu aborcyjnego i pozostanie przy obowiązującej dziś ustawie. Zmiana obecnego prawa aborcyjnego – niezależnie czy w stronę jego zaostrzenia czy liberalizacji – doprowadzi do takiej eskalacji wojny polsko-polskiej, że bardzo szybko po zmianie rządów w odwecie zostanie uchwalona ustawa zupełnie przeciwna. Powinniśmy dyskusję o aborcji zatrzymać w tym miejscu, w którym jest i otworzyć ją na nowo, gdy już będziemy gotowi rozmawiać i słuchać argumentów. Jednocześnie natychmiast musimy się zastanowić, co zrobić dla kobiet, które z różnych powodów stają przed decyzją o aborcji. Jestem za szerokimi konsultacjami społecznymi i budową systemu realnego wsparcia dla takich kobiet ze stałą opieką psychologiczną, wytchnieniową, prenatalną tak, aby osoby, które muszą wybierać, rzeczywiście mogły wybierać, a nie by sytuacja wybierała za nie. Zróbmy w tej sprawie coś konkretnego, zamiast po raz kolejny wszczynać społeczne wojny. Na temat pigułki dzień po wypowiadałem się już wielokrotnie. Jako prezydent nie podejmę inicjatywy zmiany obecnej regulacji, bo uważam, że powinna ona należeć do Sejmu. Jeśli parlamentarna większość uzna, że zmiana jest konieczna i potwierdzi to proces konsultacji społecznych i eksperckich, nie zawetuję ustawy.

Rozdział państwa od Kościoła?
Szymon Hołownia: Pod pojęciem rozdziału rozumiem uporządkowanie relacji państwa i kościoła, żeby kościół i państwo wróciły na swoje miejsca, bo sprawy zaszły za daleko. Taki rozdział powinien opierać się na szacunku, na odrębności i na równości wobec prawa. Rzeczpospolita jest państwem bezstronnym światopoglądowo. Dla mnie to oznacza, że prezydent RP nie jest wyłącznie prezydentem polskich katolików i katoliczek. Prezydent musi się z tą rzeczywistością liczyć i to szanować. Nie jest rolą prezydenta przemawiać z ambony Jasnej Góry czy z ambony w Toruniu. Dlatego nie planuję przeprowadzenia inauguracji kadencji prezydenckiej uroczystej mszy w obrządku mojego wyznania, tak jak miało to miejsce do tej pory, z udziałem Episkopatu Polski z zastosowaniem prezydenckich klęczników w Archikatedrze Warszawskiej. Jako prezydent Rzeczypospolitej nie zamierzam przestać praktykować, ale będę praktykował jako obywatel, jako prywatna osoba, jako Szymon Hołownia. Nie widzę żadnego powodu, żeby wciągać do mojego kościoła, które mojej wiary nie podzielają, dlatego zrobię wszystko żeby uroczystości, które będą inicjowane przez Kancelarię Prezydenta miały charakter świecki, żeby nie miały być zmuszone do udziału osoby, które nie mają wyjścia. Jako prezydent zrezygnuję w kancelarii prezydenta z etatu kapelana prezydenta i kustosza kaplic prezydenckich. Ten etat zostanie zamieniony na etat pracownika socjalnego, który będzie pomagał rozwiązywać realne problemy ludzi zgłaszających się o pomoc do prezydenta. Jeżeli będzie taka wola i potrzeba to będziemy organizowali modlitwę międzywyznaniową o pomyślość kraju, tak żebyśmy przypomnieli sobie, że mieszkają w nim nie tylko katolicy i nie tylko katolicy go tworzą. Jako prezydent wystąpię do Najwyższej Izby Kontroli o zbadanie przepływów finansowych pomiędzy instytucjami państwowymi, a instytucjami kościoła katolickiego ze szczególnym uwzględnieniem tych wszystkich dzieł, które prowadzi ojciec Tadeusz Rydzyk i instytucje z nim związane. Jestem zwolennikiem tezy, że kościół katolicki powinien być opodatkowany na zasadach takich na jakich inne organizacje społeczne. Będę wnioskował o zniesienie przedawnienia, jeżeli chodzi o przestępstwa pedofilskie.

Wyobraźmy sobie, że będzie druga tura Trzaskowski vs Hołownia. Ma Pan nadzieję, że któryś z kandydatów Pana zarekomenduje swoim wyborcom?
Szymon Hołownia: Nie liczę na to, bo nie lubię dyskusji o tak zwanym „oddawaniu głosów”, przerzucaniu się zaufaniem obywateli jak nam się podoba. Obywatele to nie bierny elektorat, którym kandydaci mogą dysponować jak swoją własnością. To ludzie, którzy mają własny rozum, są świadomi różnych procesów i sami mogę podjąć decyzję. Jedyne co będę mógł im wtedy powiedzieć, to, że bez względu na to, jakie mają poglądy, na kogo do tej pory głosowali, warto iść na wybory. Oraz że Polska jest dużym krajem i jako jej prezydent będę się starał, abyśmy się w niej zmieścili wszyscy.

Czym Pana obietnice przedwyborcze różnią się od np. tego co obiecuje Duda albo Trzaskawski?
Szymon Hołownia: W przeciwieństwie do obu kandydatów, ja nie jestem więźniem żadnej partii, żadnych układów, żadnych struktur. Nie obiecuję obywatelom czegoś tylko po to, by realizować partyjny interes, wzniecać na nowo polsko-polskie wojny. Mam serdecznie dosyć polityki w partyjnym wydaniu, bo to ona bezpośrednio przyczyniła się do tego, że Polak na Polaka patrzy wilkiem, że nasze społeczeństwo jest spolaryzowane, że straciliśmy zaufanie do władz i do siebie nawzajem. Zamierzam sprawić, że wreszcie Pałac Prezydencki przestanie być domem jakiejkolwiek partii. Bezpartyjny prezydent wolny z kajdan partyjnych zależności będzie mógł decydować o tym, jakie inicjatywy wspierać, gdzie pojechać, kogo odwiedzić. I to nie po to, żeby realizować partyjne interesy, fotografować się z tymi, którzy są mu przychylni, ale żeby być z ludźmi w ważnych dla nich i ich regionu chwilach, wspierać ich w problemach, aby ich słuchać. To jest zmiana, którą chcę zaproponować. Polityka znowu oparta na wartościach.

Gdyby się jednak w tych wyborach nie udało. To jaki ma plan na Hołownię? Powrót do dziennikarstwa czy raczej pójdzie Pan w kierunku swojej partii?
Szymon Hołownia: Zamierzam dalej działać z wykorzystaniem tego wsparcia i tego zaufania, którym już teraz obdarzyły mnie tysiące Polek i Polaków. Nie zamierzam się wycofywać. Już wkrótce opowiem więcej o tym, jakie mamy plany na czas po kampanii. Dziś mogę tylko powiedzieć, że to, co widzicie teraz to dopiero początek. Nie za mną, ale wokół mnie, stoi dziś w Polsce prawie 14 tysięcy wolontariuszy, a codziennie dołączają do nas nowi. Na moim wieczornym live, kilka tygodni temu pojawiło się 56 tysięcy ludzi w jednym momencie. To są ludzie, którzy podobnie jak ja, uwierzyli, że to nasz kraj, że my, wspólnie możemy go zmienić. Mimo tego wszystkiego, co prezes i jego ludzie robią z Polską, my wiemy, że nas – świadomych i aktywnych obywateli – jest więcej.

Czy ma Pan w planach przyjazd do Brzegu?
Szymon Hołownia: Mam nadzieję odwiedzić nie tylko Brzeg, ale zrobić przejazd przez całe województwo opolskie na trasie mojego „Belwederu na kółkach”, który od ponad 2 tygodni jeździ po całej Polsce. Traktuję te spotkania poważnie. Chcę powiedzieć Wam wiele o tym, jakiej Polski chcemy, bo chcę, żebyście uczciwie mogli wybierać. Chcę uczciwie pokazać Wam propozycję, która leży na stole, a nie tylko powiedzieć „Jestem z PiSu/ z Platformy – kochajcie mnie”. Chcę odpowiedzieć na Wasze pytania, porozmawiać z każdym z Was. Te dwa tygodnie to w naszym życiu czas kluczowy. Ta nadzieja, którą spotykam w wielu miejscach w Polsce, może się przełożyć na zmiany systemowe albo nie i nadal możemy mieć albo maskotkę prezesa danej partii, albo wiceprzewodniczącego innej partii – czyli zamienianie państwa w partię. W jedną albo w drugą. Dlatego chciałbym w ciągu tych dwóch tygodni zrobić wszystko, żebyśmy spróbowali wybrać zupełnie inną opcję – Polskę demokratyczną, zieloną, sprawiedliwą.