Mieszkańcy ulic Reymonta i Tuwima nie mogą doprosić się obiecanego remontu. Radny składa kolejny wniosek

0

Ta sprawa sięga 2015 roku, jednak od tamtej pory nic w niej się nie zmieniło. Były deklaracje ze strony burmistrza Jerzego Wrębiaka, jednak ostatecznie na nich się kończyło. Chodzi o remont ulic Reymonta i Tuwima, który pomimo obietnic nie został zrealizowany, a przez kolejne lata nie zabezpieczano w budżecie pieniędzy na ten cel. Radny miejski Krzysztof Grabowiecki nie zamierza jednak odpuścić i składa w tej sprawie wniosek do budżetu na 2021 rok.


„Nie obiecuj złotych gór, skoro wiesz, że nie podarujesz nawet kamienia” – głosi pewna sentencja, którą uznają mieszkańcy wspomnianych ulic. Gdyby nikt im nie obiecywał remontu chodników wraz z wymianą krawężników, to nikt nie upominałby się o realizację tej obietnicy.

W kwietniu 2015 roku ponad 100 mieszków podpisało się pod prośbą do Jerzego Wrębiaka, aby zaplanował w możliwie najbliższym terminie wykonanie remontu ulic Reymonta i Tuwima. Miesiąc później nadeszła oczekiwana odpowiedź, że w ramach bieżącego utrzymania dróg miasto wykona remont zniszczonych nawierzchni jezdni i chodników.

– Niestety mijały kolejne miesiące, ubytki w drodze się powiększały i w grudniu 2015 roku napisaliśmy kolejne pismo z prośbą o przeprowadzenie remontu zdegradowanych dróg i chodników – mówił nam jeszcze w 2017 roku pan Adam Warchoł, mieszkaniec ul. Tuwima.

Kolejna odpowiedź z brzeskiego magistratu była niemniej obiecująca niż poprzednia. Co prawda mieszkańcy zostali poinformowani, że w pierwszej kolejności władze miasta planują remont jezdni i chodników w ciągu ulicy Fredry oraz chodników na ul. Partyzantów i Młynarskiej, ale zaraz po tym Gmina Brzeg miała zlecić remont chodników wraz z wymianą krawężników, a następnie remont jezdni na całej szerokości ul. Tuwima i Reymonta.

Niestety, mijały kolejne tygodnie, miesiące i lata, a obiecanego remontu wciąż nie ma. Oczywiście, że w takiej sytuacji łatwo jest przyćmić niespełnioną obietnicę każdą inną zrealizowaną inwestycją, jakąś ławeczką, jakąś alejką w parku lub nasadzeniem kwiatów, tyle tylko, że nie wszystkie można określić jako priorytetowe, a z całą pewnością nie były one ważniejsze niż zdewastowane chodniki i drogi na ul. Tuwima oraz Reymonta.

– Te drogi już w 2015 roku nadawały się do natychmiastowego remontu, a od tamtej pory ich stan tylko się pogorszył. Od obietnic burmistrza minęło już 5 lat, a efekt jest taki, że nic w tej materii nie zrobiono. Złożyłem kolejny wniosek o zabezpieczenie pieniędzy na ten cel w budżecie miasta na 2021 rok. To, iż remont tej ulicy jest natychmiast potrzebny nie trzeba chyba nikogo – poza burmistrzem – przekonywać. Wystarczy krótki spacer na tym odcinku ulicy. Zdaję sobie sprawę z tego, ze miasto w pierwszej kolejności remontuje ulice, na które pozyskuje środki zewnętrzne, jednak nie były to drogi w gorszym stanie niż ulica Reymonta czy Tuwima. Po drugie, dlaczego włodarz nie składa wniosków o dofinansowanie właśnie na te ulice? Nie można w nieskończoność odwlekać jakiegoś remontu z niejasnych pobudek i obrażać się na mieszkańców za to, że upomnieli się o ten remont w mediach, bo burmistrz nie dotrzymał danego słowa. Pan burmistrz nie powinien również traktować zgłaszanych remontów wybiórczo, a obecnie wygląda to tak, że wnioski do budżetu składane przez niektórych radnych są pomijane, bez względu na wagę sprawy. Dlatego zwracam się do wszystkich radnych, aby poprali ten wniosek, bo dzięki temu miasto będzie mogło w końcu zrealizować nie tylko ważną inwestycję drogową, ale także daną mieszkańcom obietnicę – mówi radny Krzysztof Grabowiecki.