Marcin Feć o LZS-ie Skorogoszcz: „Jesteśmy gotowi na wszystko” [ROZMOWA]

0

Już niecałe trzy tygodnie pozostały do startu rundy wiosennej w 4. lidze. O przygotowaniach do rozgrywek, atutach i mankamentach zespołu oraz zmianach kadrowych rozmawiamy z Marcinem Feciem, trenerem LZS-u Skorogoszcz.


Jak idą przygotowania do nowej rundy?
Rozpoczęliśmy je trochę później niż inne zespoły, bo dopiero 26 stycznia. Wcześniej zawodnicy ćwiczyli według indywidualnych rozpisek. Można powiedzieć, że pozwiedzaliśmy też troszkę park w Skorogoszczy. Biegi na orientacje przypadły drużynie do gustu (śmiech). Natomiast od 12 lutego w końcu możemy trenować na własnym boisku.

Czy trzytygodniowy okres przygotowawczy to nie za krótko?
Teoretycznie każda drużyna jest w podobnej sytuacji, więc nie widzę problemu w tym, że mamy tylko tyle czasu na przygotowania. Oczywiście zima nie pomaga, a warunki na boiskach poszczególnych zespołów są różne. Trzeba jednak sobie radzić, nie narzekać i robić wszystko, abyśmy mogli rozpocząć i dokończyć rundę wiosenną.

Taka formuła rozgrywek to dobry pomysł?
Kluby na to przystały, więc miały świadomość, co to oznacza. Najlepsze, co istnieje w piłce nożnej, to mecz. Każde spotkanie to święto dla kibiców, zawodników, trenerów i działaczy, a zatem dużo liczba meczów to coś pozytywnego. Oczywiście nie każda kadra jest na tyle szeroka, aby bez problemu sprostać temu wyzwaniu. Myślę jednak, że akurat my jesteśmy w stanie to zrobić, co z resztą pokazaliśmy jesienią.

Jeśli już mówimy o rundzie jesiennej, to jak trener ją ocenia?
Terminarz zafundował nam ciężki początek sezonu, ale wyszliśmy z opresji obronną ręką. Później jednak złapała nas zadyszka i nie zapunktowaliśmy przez kilka kolejek. Oczywiście robiliśmy wszystko, żeby poprawić sytuację i końcówka rundy należała do nas. W ogólnym rozrachunku możemy być zadowoleni z ilości punktów. Runda rewanżowa może być jednak trudniejsza. Kilka drużyn z dołu tabeli wykonało ciekawe transfery i na pewno będą walczyły do końca. Znamy swoją wartość i jesteśmy gotowi na wszystko. Na pewno będzie ciekawie, a przecież o to chodzi!

Jakie dobre, a jakie złe wspomnienia pozostały po jesieni?
Każdy wygrany mecz jest dla naszego klubu jest czymś przyjemnym. Jeśli wygrywaliśmy, to motywowaliśmy się do dalszej pracy. Oczywiście zdarzyły się takie spotkania, które oddaliśmy bez walki, a mnie – jako trenera – zawsze bardzo to denerwuje. Jak to w piłce, nie zawsze jest słodko i przyjemnie, a jeśli zdarzają się kryzysy, to trzeba brać się w garść i zasuwać do przodu. My to zrobiliśmy i szanuję za to chłopaków.

Z jakimi celami LZS Skorogoszcz rozpocznie rundę wiosenną?
Chcemy jak najszybciej zapewnić sobie utrzymanie oraz powalczyć o jak najwyższe miejsce w tabeli. Poza tym chcielibyśmy jak najmniej urazów i kontuzji. Zdrowie da nam spokój oraz przyczyni się do dobrej gry i satysfakcjonujących wyników. Jeśli zaś chodzi o organizację klubu, to jesteśmy spełnieni. Mamy piękną szatnię i nowe boisko. Radzimy sobie, choć każdy sponsor jest mile widziany! (śmiech)

Jak trener myśli? Kto wywalczy awans, a kogo czeka spadek?
Nie będę oryginalny, jeśli powiem ze to Ruch Zdzieszowice awansuje do 3. ligi. To drużyna, która prezentuje o wiele wyższy poziom niż reszta stawki. Jeśli zaś chodzi o spadki… myślę, że o utrzymanie powalczy siedem lub osiem ostatnich drużyn. Natomiast jeżeli my zakończymy sezon na tym samym miejscu, co rundę jesienną, to będę bardzo zadowolony. A jeśli będziemy jeszcze wyżej, będzie to oznaczać, że jest z nami coraz lepiej. Wtedy z utęsknieniem będziemy czekać na kolejny sezon.

Jakie atuty pańskiego zespołu świadczą o jego sile?
Bardzo ważny jest kolektyw. Jakieś trzy czwarte drużyny to miejscowi zawodnicy, którzy reprezentowali LZS Skorogoszcz już wtedy, gdy grał w klasie B. Poświęcają swój czas i oddają swoje serce grając za przysłowiową kiełbaskę. To młody i charakterny zespół, któremu nie można odmówić ambicji. Wielu chłopaków stąd z powodzeniem mogłoby grać w innych klubach. Wybrali jednak Skorogoszcz i za to mają u mnie wielki „szacun”.

To teraz zapytam o mankamenty, nad którymi musi pracować zespół. Zauważył trener jakieś?
W piłce cały czas jest coś do poprawy. Nam brakuje przede wszystkim doświadczenia w tej lidze i większej pewności siebie. Myślę jednak, że idziemy w dobrym kierunku i prędzej czy później doświadczenie przyjdzie. Ciągle walczymy o to, by stawać się coraz lepszą drużyną.

Czy w drużynie szykują się zmiany personalne?
Paru chłopaków zrezygnowało z gry z powodów osobistych. Nie zobaczmy już Maślankiewicza, Kolanki, Hryniewicza i Nowaka. Sławek Tramsz i Krzysztof Kachel leczą jeszcze urazy i nie wiem, czy zobaczymy ich w tej rundzie. Do zespołu dołączą natomiast Mateusz Deja oraz Rafał Półtorak, którzy już tu kiedyś grali. Pozyskaliśmy też Szymona Wrzecionę z Odry Opole U-19, a po kontuzji wróci Adam Chorążeczewski. Wciąż jeszcze rozglądamy się z kolejnymi piłkarzami, których moglibyśmy wmontować w zespół.

Czego możemy życzyć zespołowi z okazji zbliżającej się rundy wiosennej?
Jak najmniej kontuzji i głupich kartek! (śmiech)