Śmieciowy trik w Brzegu. Burmistrz wycofał swój projekt uchwały i wraca z nowym. Czeka nas podwyżka?

0
fot. archiwum

W środę (6.10), w sali stropowej brzeskiego ratusza odbyła się nadzwyczajna sesja, na której radni mieli procedować nad projektem uchwały Jerzego Wrębiaka w sprawie ustalenia stawki za wywóz odpadów. Proponowana przez burmistrza podwyżka opłaty była bardzo znacząca, bo obecną stawkę 19,50 zł miała zastąpić nowa – aż 30,00 zł od osoby za odpady segregowane. Ostatecznie burmistrz wycofał swoją propozycję i dzisiaj wraca z nową.


Już wcześniej informowaliśmy, że nawet część radnych z koalicji burmistrza Wrębiaka może nie być w stanie zaakceptować tak dużej zmiany. Najtrudniej byłoby wyjść z twarzą dwóm radnym, ponieważ Dariusz Socha i Radosław Prejs już maju br. publicznie oświadczyli, że jeśli wówczas radni nie uchwalą podwyżki o 2,50 zł, to oni nie zagłosują za większymi podwyżkami przy kolejnych próbach przeforsowania podwyżki stawek. I tak też się stało na ostatniej sesji. Włodarz miasta od początku dostawał sygnały, że stawka 30,00 zł od osoby jest nieakceptowalna.

Najpierw Ryszard Różański zaproponował, aby zmniejszyć nową stawkę do ok. 25,00 zł, a następnie radni Radosław Preis i Jacek N. prosili o przerwę w obradach, aby burmistrz wspólnie z urzędnikami ustalili, czy są w stanie zaproponować mniejszą stawkę oraz czy taki projekt uchwały mógłby zostać przygotowany jeszcze na środową sesję. 

Po blisko dwudziestominutowej przerwie jako pierwszy głos zabrał wiceburmistrz Bartłomiej Kostrzewa, który w imieniu burmistrza Jerzego Wrębiaka wycofał projekt uchwały mówiący o podwyżce na 30,00 zł i zapowiedział przygotowanie w najbliższym czasie nowego projektu uchwały, który będzie zawierał rozwiązanie zasygnalizowanie przez radnego Ryszarda Różańskiego.

Efektem zwołania sesji, a następnie wycofania projektu uchwały jest … kolejna sesja nadzwyczajna. Radni na wniosek burmistrza Brzegu ponownie spotkają się dzisiaj (12.10) w ratuszu, aby procedować nad nową propozycją podwyżki stawki z 19,50 zł na 25,00 zł.

Warto przypomnieć, że Jerzy Wrębiak od kilku miesięcy argumentuje konieczność podwyżki powstaniem deficytu w systemie śmieciowym. Na koniec roku ma on wynieść wg. obliczeń przedstawianych przez burmistrza ok. 660 tys. złotych. Problem w tym, że przedstawiane kwestie matematycznie nie są ze sobą zbieżne.

Przedziwna „matematyka  śmieciowa” burmistrza Wrębiaka

Jeśli weźmiemy pod uwagę ilość osób w systemie śmieciowym i pierwszą propozycję podwyżki o 2,50 zł (od 1 lipca), to wygenerowałaby ona dodatkowo ok. 442 tys. zł, ale to wciąż nie pokryłoby planowanego obecnie deficytu na poziomie 660 tys. zł. W przypadku podwyżki o 10,50 zł (na 30,00 zł tylko 2 miesiące) można by mówić dodatkowo o ok. 619 tys. zł, jednak to wciąż nie jest 660. tys. zł, z kolei ostatnia propozycja stawki na 25,00 zł (więcej o 5,50 zł), która ma być rzekomym kompromisem, pozwoli w tym roku zwiększyć wpływy w systemie śmieciowym zaledwie o ok. 324 tys. złotych, a więc z całą pewnością nie wystarczy na pokrycie tegorocznego deficytu.

Cześć radnych opozycji nazywa te wszystkie próby podwyżki „trickiem”, często stosowanym w sklepach, gdzie najpierw sztucznie podnoszona jest cena produktu, aby później sztucznie ją obniżyć i na etykiecie ogłosić super promocję z korzystanym rabatem.

– „To co widzimy w ostatnim czasie w sprawie stawki za śmieci, zaczyna przypominać jakąś komiczną sytuację. Burmistrz Wrebiak już czwarty raz wraca do radnych, aby to radni przegłosowali podwyżkę, której chce burmistrz. Najpierw od lipca chciał zwiększyć stawkę o 2,50 zł od osoby, bo to wg. niego miało zbilansować system śmieciowy. Później okazało się, że deficyt ma być jeszcze większy i trzeba podnieść o 10,50 zł od osoby, ale gdy zobaczył, że radni nie godzą się, to wycofał ten projekt i teraz przedstawia nowy, z podwyżką o 5,50 zł, która i tak nie poryje deficytu. To wszystko ma sprawiać wrażenie jakiegoś kompromisu, ale według mnie są to słabej jakości zagrywki ze strony burmistrza. Gdyby radni chcieli podnosić mieszkańcom opłatę, to zrobiliby to już na sesji w maju. Wtedy stawka od osoby wynosiłaby 22,00 zł i chyba nawet już pan Wrębiak nie miałby na tyle odwagi, aby od 2022 roku znów podnosić mieszkańcom stawkę, a teraz mamy taką sytuację, że gdy podniesiemy opłatę na 25,00 zł, to już tyle mieszkańcy będą płacić przez kolejne miesiące, bo przecież burmistrz tej stawki nie obniży ponownie do 19,50 zł” – komentuje Grzegorz Chrzanowski, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Brzegu.

Przypomnijmy, że nowy system śmieciowy w samorządach pojawił w 2013 roku. Wówczas poprzednie władze Brzegu ustanowiły pierwsze stawki za odpady, następnie po kilku miesiącach wprowadzono podwyżkę, aby po kolejnych dwóch miesiącach przyjąć obniżkę. Później ta stawka funkcjonowała do końca kadencji ówczesnego burmistrza i radnych. Poniżej w tabeli przedstawiamy, jak w Brzegu kształtowały się ceny stawek za wywóz odpadów segregowanych od początku powstania systemu śmieciowego.

 

Jak w Brzegu kształtowały się ceny wywozu odpadów segregowanych
od początku powstania nowego systemu śmieciowego

Burmistrz
Brzegu

Data uchwały

Stawka miesięczna

1 osoba

2 osoby

3 osoby

4 osoby

5 osób

6 osób

Wojciech Huczyński

15.02.2013 r.

10,00 zł

20,00 zł

30,00 zł

31,00 zł

31,00 zł

31,00 zł

2.09.2013 r.

16,00 zł

32,00 zł

48,00 zł

64,00 zł

64,00 zł

64,00 zł

5.11.2013 r.

9,00 zł

20,00 zł

30,00 zł

40,00 zł

40,00 zł

40,00 zł

Jerzy Wrębiak

25.09.2015 r.

12,00 zł

24,00 zł

36,00 zł

48,00 zł

60,00 zł

60,00 zł

31.01.2019 r.

15,00 zł

30,00 zł

45,00 zł

60,00 zł

75,00 zł

75,00 zł

19.12.2019 r.

19,50 zł

39,00 zł

58,50 zł

78,00 zł

97,50 zł

97,50 zł

Propozycja
Jerzego
Wrębiaka

od 1.07.2021

22,00 zł

44,00 zł

66,00 zł

88,00 zł

110,00 zł

132,00 zł

od 1.11.2021

30,00 zł

60,00 zł

90,00 zł

120,00 zł

150,00 zł

150,00 zł

od 1.11.2021

25,00 zł

50,00 zł

75,00 zł

100,00 zł

125,00 zł

150,00 zł

 

 

Więcej niewiadomych w systemie śmieciowym

Oprócz nie do końca jasnych wyliczeń i danych przekazywanych na sesjach radnym jest więcej niejasności i niewiadomych. Część radnych podnosi, że w trakcie dotychczasowych obrad na temat stawki za wywóz odpadów nigdy nie przedstawiono im alternatywnych kalkulacji, np. w przypadku zmian w harmonogramie odbioru śmieci lub zmiany systemu naliczania opłaty na bazie zużycia wody. A to jeden z bardziej wiarygodnych sposobów na rzeczywiste ustalenie generowania odpadów, bo dziś mieszkańcy Brzegu mogą płacić za śmieci wyprodukowane przez osoby legalnie zamieszkujące na terenie Brzegu, ale nie będące w systemie śmieciowym. Opłata na podstawie zużycia wody jest już stosowana w wielu miastach i pozwala m.in. uniknąć tzw. „szarej strefy pobytowej”, czyli tymczasowo zamieszkujących i wynajmujących posesje na terenie miasta obcokrajowców.

– „Dla burmistrza Wrębiaka metoda bilansowania systemu odbioru odpadów komunalnych jest bardzo prosta. Brakuje pieniędzy, to niech mieszkańcy pokryją koszty jego funkcjonowania. Najprościej jest podnieść opłatę. Po co myśleć, zastanawiać się i modyfikować założenia systemu. A nasz sprzeciw wobec takiego traktowania sprawy i brak zgody na podwyżki jest traktowany jako „kwestia polityczna”. To taki medialny szantaż, któremu mają ulec niepokorni wobec burmistrza radni. Jaka jest „polityka” w tym żeby bronić mieszkańców przed nieuzasadnioną podwyżką?” – komentuje radna Bożena Szczęsna.

Czy podwyżka jest konieczna?

Niestety na takie pytanie burmistrz i radni jego koalicji odpowiadają najczęściej pytaniem: a komu i co zabrać? Otóż nikomu, bo bogata, dobrze zarządzana i brylująca na wysokich miejscach w jakichś rankingach gmina nie powinna nikomu niczego zabierać lub rezygnować z inwestycji! Inne samorządy od dawna dopłacają do systemu gospodarowania odpadami z własnych budżetów, a jak informuje serwis businessinsider.pl – z analizy Regionalnej Izby Obrachunkowej w Opolu wynika, że na 28 przebadanych gmin aż 24 dopłaciły do systemu z podatków w latach 2016-2019. Rekordzistą był Ozimek, który dopłacił 4,55 mln zł (1,1 mln zł rocznie), kolejne były Dobrzeń Wielki – 3,72 mln zł (0,9 mln zł rocznie) i Krapkowice – 2,88 mln zł (0,7 mln zł rocznie).

– „Wielokrotnie burmistrz Wrębiak twierdził, że miasto jest bogatą gminą. Mówi tak wtedy, kiedy chce się pochwalić, ale kiedy sięga po pieniądze mieszkańców i podnosi opłaty, to nagle robimy się biednym samorządem, któremu nie starcza na nic” – podsumowuje radna Szczęsna.