POPiS Moniki Jurek. Kandydatka na posła ponad podziałami, czy cwaniactwo polityczne?

0
Monika Jurek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Według Komisji wyborczej Platformy Obywatelskiej, Monika Jurek doprowadziła do nieprawidłowości przy wyborach wewnętrznych w PO. Przez działania jej i starosty Monkiewicza wybory wewnątrz Platformy musiały zostać powtórzone. Cześć członków PO w powiecie brzeskim do dziś uważa, że dopuściła się oszustwa przy wyborach. W powiecie od paru lat jest w koalicji z PiS-em. Teraz, jak gdyby nic się nie stało, startuje z wysokiego miejsca w wyborach parlamentarnych. Ba, ta koalicja trwa w najlepsze dalej, w trakcie rozpoczynającej się kampanii. Zastępcą starosty Monkiewicza i koleżanką Moniki Jurek z zarządzie powiatu jest członkini OdNowy – ugrupowania obecnego wiceministra obrony Marcina Ociepy.

– Oszukiwała w wyborach do rady powiatowej naszej partii. Dopuściła razem ze starostą Jackiem Monkiewiczem osoby nieuprawnione do głosowania. Wybory zostały powtórzone. Jest w koalicji z ludźmi związanymi z PiS-em w powiecie brzeskim i w nagrodę za to dostaje nominację do startu w wyborach do sejmu z wysokiego czwartego miejsca. Nie wiem, czym sobie tak zasłużyła na poparcie we władzach wojewódzkich i u marszałka Buły – komentuje, chcący zachować anonimowość, rozgoryczony członek brzeskich struktur Platformy Obywatelskiej.

Kombinacje i oszustwa Moniki Jurek przy wyborach władz powiatowych PO

Przypomnijmy, że sytuacja dotycząca nieprawidłowości w wyborach do władz powiatowych PO, jakich dopuścili się Monika Jurek i Jacek Monkiewicz, miała miejsce pod koniec 2021 roku. Monika Jurek, Jacek Monkiewicz oraz Bożena Szczęsna byli członkami powiatowej komisji wyborczej. Wydawali karty do głosowania i byli odpowiedzialni za przebieg procesu wyborczego. Warto w tym miejscu przypomnieć, jak wyglądała wtedy sytuacja w strukturach PO. W brzeskiej Platformie wówczas dochodziło do swego rodzaju przesilenia. Duża część członków, zwłaszcza z Grodkowa, była przeciwna działaniom Monkiewicza i Moniki Jurek, którzy doprowadzili do powstania koalicji z PiS-em w powiecie brzeskim. Niezadowolenie sporej części członków PO w powiecie brzeskim związane było też z tzw. „programem naprawczym” brzeskiego szpitala, likwidacją lekarskich dyżurów nocnych i świątecznych w Grodkowie oraz innymi działaniami, mającymi rzekomo poprawić złą kondycję finansów starostwa (chociażby likwidacja liceum ogólnokształcącego w Grodkowie). Niezadowoleni członkowie PO chcieli definitywnych zmian we władzach partii. Już przed wyborami stało się jasne, że ta grupa w PO ma większość. Monika Jurek wraz z Jackiem Monkiewiczem i ich marionetkowym kandydatem na szefa struktur PO Sebastianem Rachwalskim usilnie dążyli do zniwelowania przewagi przeciwników wprowadzając gorączkowo nowych członków w struktury partii. Problem pojawił się, kiedy okazało się, że wprowadzani naprędce przez nich nowi członkowie nie mieli, niestety, prawa do głosowania w ówczesnych wyborach. Każda komisja wyborcza dostała listy członków z wyraźnym wskazaniem, który z nich ma prawo do głosowania. Widząc, że niestety przewagę mają niezadowoleni z ich polityki członkowie PO, Monika Jurek i Jacek Monkiewicz, w drodze głosowania (Bożena Szczęsna była przeciw) dopuścili nowowprowadzonych członków partii do głosowania. Sprawa dotyczyła pięciu nowowprowadzonych członków PO (pełne dane do wiadomości red.), w tym dwójki radnych: Renaty Biss i Radosława Preisa.

Reklama - ciąg dalszy wpisu poniżej
Reklama

Warto się tu na moment zatrzymać i napisać parę słów o jednym z tych nazwisk. Radosław Preis, dla niezorientowanych, to były powiatowy konserwator zabytków, wówczas wprowadzany przez Monikę Jurek i Monkiewicza, podległy im pracownik starostwa, do struktur PO. Dość szybko się jednak z nich się wypisał. Stał się członkiem OdNowy – ugrupowania wiceministra obrony narodowej Marcina Ociepy(wchodzącego w skład Zjednoczonej Prawicy). Obecnie, pewnie w nagrodę, przeszedł z powiatowego starostwa do pracy w Warszawie, w jednej z instytucji podległych tym razem ministerstwu kultury. Tyle krótkiej dygresji na temat „transferów politycznych” uprawianych przez Monkiweicza i Monikę Jurek. Oczywiście, niezgodne ze statutem PO dopuszczenie nowych członków partii do głosowań przez Monikę Jurek i Jacka Monkiewicza zniekształciło wynik wyborczy, który został oprotestowany. Regionalna Komisja Wyborcza przyjęła protest i nakazała powtórzenie wyborów. Co znamienne, Monika Jurek i Monkiewicz oraz związani z nimi członkowie brzeskiej PO już w tych powtórzonych wyborach nie uczestniczyli.

– Obrazili się, bo przegrali wybory. Chcieli najzwyczajniej w świecie oszukać. Takiej procedury „wprowadzania” nowych członków partii nie zakładał statut partii ani nie było jej w instrukcjach wyborczych – podkreśla , chcący zachować anonimowość, członek brzeskich struktur Platformy Obywatelskiej.

Koalicja z PiS-em w powiecie brzeskim zapewnia utrzymanie władz starostwa na czele z Monkiewiczem i Moniką Jurek

Jak wszyscy zapewne wiemy, w końcówce 2018 roku w powiecie brzeskim nastąpiła zmiana władz. Długoletni starosta Maciej Stefański (PiS) przestał sprawować tę funkcję. Nowym starostą został Jacek Monkiewicz (PO), a w zarządzie zasiadła m.in. Monika Jurek (również PO). Mimo, że wybory wówczas wygrał w powiecie PiS i wprowadził najwięcej radnych, to jednak władzy nie zdołał utrzymać. Tak zwanym „języczkiem u wagi” okazała się radna Arletta Kostrzewa. Prywatnie żona Bartłomieja Kostrzewy, zastępcy burmistrza Jerzego Wrębiaka (PiS), który zakulisowo, ze względu na koalicję, którą miał wtedy z Platformą Obywatelską w radzie miasta, popierał układ mający doprowadzić Platformę Obywatelską w Brzegu do władzy w powiecie. Mimo że Arletta Kostrzewa (startowała z list PSL) całą poprzednią kadencję (2014-18) była członkiem zarządu powiatu pod przewodnictwem Stefańskiego, zdecydowała się wesprzeć „układ” związany z Monkiewiczem i Moniką Jurek. Stała się członkiem nowej koalicji, a w nagrodę dostała intratne i dobrze płatne stanowisko tzw. etatowego członka zarządu. Z naszych obliczeń wynika, że do końca kadencji jej uposażenie wyniesie, zapewne „symboliczne” przy kłopotach finansowych starostwa, blisko milion polskich złotych. Taka sytuacja polityczna, większość 11 do 10 w nowej radzie powiatu, nie gwarantowała Monkiewiczowi i Monice Jurek stabilnego sprawowania władzy. Dlatego też powoli rozpoczął się proces „przejmowania” ludzi startujących z list PiS-u. Pod płaszczykiem tzw. „koalicji ponad podziałami”, której szefuje radny Tomasz Trzaska, dziś Monkiewicz i Monika Jurek sprawują władzę w powiecie z dużą większością głosów. W zasadzie jedyną ich opozycją są niektórzy radni z PiS, którzy nie weszli do koalicji z brzeskim PO, były przewodniczący Jakubów oraz dwóch radnych, będących członkami (lub startujących z list), uwaga, czego? … Platformy Obywatelskiej!. Takie instrumentalne traktowanie polityki oraz „rozgrywanie” radnych przez Monikę Jurek i Monkiewicza, tylko w celu utrzymania władzy w powiecie, doprowadziły, niestety, do głębokich podziałów w brzeskiej platformie Obywatelskiej.

W powiecie z PiS-em, w kraju przeciw PiS? POPiS?

Kandydowanie Moniki Jurek do sejmu w obecnych wyborach może być dla Platformy Obywatelskiej co najmniej niewygodnym do wytłumaczenia dysonansem. Jak bowiem wyborcom wytłumaczyć, że na czwartym miejscu wojewódzkiej listy wyborczej znajduje się radna Monika Jurek, która na co dzień w pracach zarządu powiatu, „ramię w ramię”, podejmuje decyzje dotyczące na przykład likwidacji szkół, czy „kolejnej naprawy” szpitala, razem z członkiem ugrupowania wchodzącego w skład Zjednoczonej Prawicy? Chodzi oczywiście o wicestarostę Smolińską, która jest członkiem OdNowy – ugrupowania OBECNEGO!!! wiceministra obrony narodowej Marcina Ociepy!!! Jak wytłumaczy wyborcom Monika Jurek na przykład takie słowa lidera PO Donalda Tuska: „… PiS to nie tylko drożyzna, PiS to również trucizna …”, kiedy jej koleżanka z zarządu powiatu aktywnie uczestniczy w wyborczym „spędzie” w Grodkowie ministra Sasina, który ostatnio przy okazji uchwalania referendum mówił, że „… Coś niedobrego się chyba dzieje z umysłem przewodniczącego Platformy Obywatelskiej …”.

Czy Monika Jurek może sobie „ot tak” występować w dwóch niezależnych formach lub bytach politycznych? Raz być w koalicji z PiS-em, a zaraz ten sam PiS krytykować i przeciw niemu startować w wyborach? Czy to nie jest zwyczajna kpina z wyborców? Dlaczego PO wystawia taką osobę na listach? Czy to może zapowiedź reaktywacji dawno zapomnianego POPiS-u? Pytań jest więcej. Będziemy je zadawać i Monice Jurek i władzom PO w trakcie tej kampanii oraz oczywiście informować czytelników o uzyskanych odpowiedziach.

Reklama