Kanalizacja to nie czarna dziura!

0
kanalizacja_to_nie_czarna.jpg

Istnienie czarnych dziur przyprawia co niektórych o gęsią skórkę. Ponoć są niewidoczne, zaczajone gdzieś w czarnej przestrzeni. Naukowcy straszą, że jakaś może pojawić się w pobliżu naszego świata a wtedy… apokalipsa! Dziura pożera wszystko, nawet światło. Zjawisko swym mechanizmem i żarłocznością przekracza możliwości ludzkiej wyobraźni. Gdyby jednak „karmiła” się tylko tym, co złe i niepotrzebne jak odkurzacz bez dna czyszczący nasze domy, ulice, ogródki… praktyczne i wygodne! Taka dziura byłaby akceptowalna! A może gdzieś już podobne zjawisko funkcjonuje. Niektórym wydaje się, ze tak. Nazywają to kanalizacją.
Niesamowite na co natrafiają wzywane do awarii kanalizacji służby Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Brzegu. Po rozbudowie, ciążącego na brzeską oczyszczalnię ścieków, systemu zbiorczego na wsie gmin Lubsza, Olszanka, Oława, Skarbimierz i Lewin Brzeski, ich mieszkańcy mogli w końcu zlikwidować szamba i przełączyć się do nowo wybudowanych kanałów. Podpisali specjalne umowy z eksploatatorem sieci, do których załączona była informacja o tym, co do kanalizacji trafiać nie może. Oczywiście nie było to „widzimisię” pana z wodociągów, a określona w ustawie lista elementów i substancji, które utrudniają swobodny spływ ścieków lub prowadzą do powstawania zatorów w kanałach. O tym, że ludzie nie czytają książek możemy się przekonać śledząc statystyki powstające na podstawie, prowadzonych przez ankieterów, sond, natomiast o tym, iż nie czytają w ogóle szybko poinformowała nas nieubłagalna rzeczywistość. Podłączenie pierwszej wsi – Krzyżowic w gminie Olszanka spowodowało niemal od razu problemy z główną przepompownią zbiorczą. Wystarczyło otworzyć właz zbiornika pompowni by zobaczyć treść o wiele gęstszą niźli wynikałoby to z konsystencji ścieków komunalnych. Mieszkańcy wpuszczali do kanalizacji zawartość szamb, a więc skondensowany osad powstający w trakcie stagnacji ciekłych odpadów z gospodarstw. W pewnym sensie można było przewidzieć taki rozwój wypadków. W praktyce trudno określić kto i gdzie wpuścił tą substancję do sieci więc ta droga pozbywania się nieczystości kusi nieuczciwych. Zaskoczeniem było to, co zostało znalezione w trakcie czyszczenia pomp i zbiornika – damskie rajtuzy! Nie był to jedyny taki przypadek. Innym razem znaleziono majtki! Wiadomo, że czynność wypróżniania wymusza zdjęcie dolnej części garderoby jednak fakt dostawania się jej do kanalizacji wraz z wydaloną treścią nie mieści się w głowie. Trudno wyobrazić sobie jak odzież mogła przedostać się przez instalację wewnętrzną budynku nie powodując jej zatkania. A może ktoś wrzucił ją bezpośrednio do studni w drodze… Takich zagadek jest więcej. Przymykając oczy na gruz, pierze czy obierki ziemniaków, których ktoś pozbywał się poprzez muszlę klozetową, nie możemy znaleźć odpowiedzi skąd wziął się w rurach słoik. Naczynie wcale nie było małe, podczas gdy średnica kanału na przyłączu ma zazwyczaj 16 cm. Ciekawe, co powiedzieliby o tym przypadku agent Mulder i agentka Scully, bohaterowie serialu „Z archiwum X”…
 Na koniec apel do mieszkańców korzystających z kanalizacji: Kanalizacja nie „przełknie” wszystkiego, co do niej wrzucamy. Koniecznie zapoznajcie się z informacją załączaną do umowy. Odrobina rozsądku i chwila zastanowienia nie zaszkodzi. Niektóre substancje rozpuszczają się w wodzie inne nie. To, że jakimś cudem coś jest w stanie przejść przez instalację wewnętrzną nie oznacza, iż nie utknie kawałek dalej i nie spowoduje powstania zatoru na sieci. W efekcie skutki tego może ponieść nie tylko winowajca, ale i jego sąsiedzi. Interwencja służb eksploatacyjnych kosztuje a wskazane winnego w wielu przypadkach nie stanowi problemu.
Tomasz Kafel
PWiK Brzeg