Zadecydowały osobiste

0
10__Kopiowanie_.JPG

 

Walcząca o utrzymanie w Ford Germaz Ekstraklasie Odra Brzeg przeżywa drugą młodość. Przed tygodniem, 30 marca, wygrała 3. mecz z rzędu i nawet trener Wadim Czeczuro miał po spotkaniu kłopot z przypomnieniem sobie dłuższej serii zwycięstw w swojej karierze.

10__Kopiowanie_.JPG

Ewelina Buszta (z prawej) w decydującej akcji meczu, w której Idczak (z lewej) popełniła błąd kroków

 

 

Walcząca o utrzymanie w Ford Germaz Ekstraklasie Odra Brzeg przeżywa drugą młodość. Przed tygodniem, 30 marca, wygrała 3. mecz z rzędu i nawet trener Wadim Czeczuro miał po spotkaniu kłopot z przypomnieniem sobie dłuższej serii zwycięstw w swojej karierze.

Środowy rywal Odry – INEA AZS Poznań – miała w tym sezonie patent na brzeską drużynę. Wygrała oba mecze w rundzie zasadniczej: 66:60 w październiku w Brzegu i 69:60 przed dwoma miesiącami w Poznaniu. Walcząca o życie Odra musiała zapomnieć o tych statystykach.

Pierwsza kwarta zapowiadała ciężką przeprawę dla koszykarek Czeczury. Gra punkt za punkt sprawiła, że po 10. minutach gospodynie zdołały wywalczyć tylko 2. pkt. przewagę, choć na kilkanaście sekund przed ostatnią syreną prowadziły 16:11.

Przewagę 5. pkt. brzeżanki zdołały odzyskać w połowie II. kwarty (26:21). Później przyjezdne rzuciły 5. oczek z rzędu i mieliśmy remis 26:26. Wyrównane siły rażenia obu zespołów sprawiły, że po pierwszej połowie mecz zaczynał się od nowa – 34:34. W Odrze brylowała Xenia Stewart – 11. pkt., a dobrym okiem z linii rzutów wolnych popisywała się Ewelina Buszta, która wykorzystała 6 z 8 prób. Szwankowała za to, i to mocno gra za 3. pkt. W pierwszych 20. minutach, na 10 rzutów brzeżanek zza linii 6,75 m do kosza wpadł tylko jeden Ayshy Jones! Dla porównania INEA trafiła 4 z 5 trójek. Odra wszystko nadrabiała przechwytami, w których przewyższała przyjezdne w stosunku 8:2.

Odra grała jak sinusoida. Po 5. minutach III. kwarty znów miała 5. pkt. przewagi (43:38). Ale to zmieniło się w kolejnych pięciu. To był najlepszy okres gry poznanianek, które rzuciły aż 14. pkt. przy zaledwie 2. pkt. gospodyń. Przed ostatnią odsłoną INEA prowadziła 52:45.

IV. kwarta z dreszczykiem dla brzeskich kibiców. Odra goni, INEA fauluje. W końcówce raz po raz miejscowe stają na linii rzutów wolnych, to pozwala zniwelować straty. 38. sekund przed końcem jest już 62:62. Po akcji Buszty (2+1) z faulem i niewykorzystanym osobistym jest 64:62. 10. sekund później rozstrzygnęły się losy meczu. Weronika Idczak (INEA) wyprowadza piłkę, w obronie naciska ją Ewelina Buszta i poznanianka popełnia błąd kroków. Odra rozpoczyna z boku boiska, podanie do Gawrońskiej i kolejny faul akademiczek. Gawrońska dwukrotnie celnie z osobistych i na 20. sekund przed końcem gospodynie prowadzą 66:62. Po chwili INEA znów traci piłkę w ataku. W odpowiedzi kolejne dwa wolne trafia Jones i po dramatycznej końcówce Odra wygrywa 68:64. Brzeżanki przechyliły na swoją stronę szalę zwycięstwa, bo miały w tym meczu aż 31 szans na łatwe punkty z linii rzutów wolnych (INEA tylko 10). Poznanianki faulowały 26 razy (Odra – 15).

 

ODRA BRZEG – INEA AZS POZNAŃ 68:64 (16:14, 18:20, 11:18, 23:12)

 

Odra Brzeg: Aysha Jones 19, Xenia Stewart 15, Ewelina Buszta 11, Justyna Daniel 9, Marta Żyłczyńska 6, Magdalena Gawrońska 4, Monique Alexander 4, Natalia Tajerle, Żaneta Kędra, Jagoda Oses. Trener W. Czeczuro

 

Po meczu powiedzieli:

         Krzysztof Szewczyk (trener INEI) – Wat kim wyrównanym meczu decyduje każda pojedyncza akcja. Niestety szczęście przy takich akcjach nie było przy nas.

         Julia Adamowicz (INEA) – Był to na pewno ważny mecz. Staraliśmy się do ostatniej sekundy, ale się nie udało.

         Ewelina Buszta (Odra) – Cieszymy się bardzo ze zwycięstwa, walczyłyśmy do samego końca. Gdy przegrywałyśmy już 7. punktami, to było dla nas lekko podłamujące, ale wzięłyśmy się w garść i wygrałyśmy.

         Wadim Czeczuro (ODRA) – Chcę kolejny raz podziękować dziewczynom. Drugi mecz z rzędu przegrywają, ale się nie poddają i walczą do końca. (- Jaka jest pańska najdłuższa passa zwycięstw w karierze trenerskiej?) – Dokładnie nie pamiętam. Rok temu pracując w Pleszewie było to może 10, 15 zwycięstw – nie pamiętam. ( – Czy z UTEX-em zagra pan inaczej niż w tych trzech poprzednich meczach, bo rywale mogli juz podejrzeć, jak gramy?) – Do każdego meczu przygotowujemy się pod kątem danego przeciwnika, aczkolwiek dziewczynom powiedziałem – przede wszystkim liczy się serce i walka do końca. To jest faza play-out. Tu nie ma sentymentów, ani czasu na odpoczynek. Jest tylko walka o życie. (- Co zadecydowało o dzisiejszym zwycięstwie?) – Przede wszystkim to, że nie podłamaliśmy się i graliśmy do końca zespołowo.