Stara/y Maleńka/i, czyli czym jest parentyfikacja

0

Czasem spotykamy dziecko, które mówi, jak dorosły i zachowuje się, jak dorosły. Jest poważne, wygłasza różne opinie pewnym siebie tonem, upomina innych dorosłych np. „Nie powinna Pani/Pan tego robić”. Widać i słychać mocny dysonans między wiekiem dziecka, a jego zachowaniem i wypowiedziami.


To dzieci poważne i zatroskane, nie mówią o sobie, nie mają życzeń w odniesieniu do siebie, zajmują się innymi ludźmi, często dorosłymi, to tzw. „dobre dzieci” albo „dzielne dzieci”. Nie podchodzą beztrosko do rzeczywistości, sprawiają wrażenie usztywnionych. Mają wszystko uporządkowane w swojej przestrzeni i nie bawią się tak, jak inne dzieci, bo zabawa wiąże się zazwyczaj z bałaganem i swobodą. Są niechętne do zabawy spontanicznej, przyglądają się innym, które się bawią, nie dołączają do grupy. Są chwalone przez rodziców, nauczycieli, bo są zdyscyplinowane i posłuszne. Zamiast mówić o lalkach, samochodzikach czy grach komputerowych mówią o tym, że mama jest chora albo tata, że im pomagają. Gdy te dzieci są nastolatkami zajmują się domem, gotują obiady dla całej rodziny, załatwiają sprawy w urzędach, bo rodzic źle się czuje (a czuje się źle od lat), opiekują młodszym rodzeństwem albo pracują w czasie wolnym, bo w domu brakuje pieniędzy.

Czy dzieci takie właśnie są od urodzenia? Nie, takimi się nie rodzą. Zjawisko, o którym chcę napisać, to tzw. parentyfikacja, czyli zamiana ról pomiędzy rodzicem i dzieckiem. Istnieją dwa rodzaje parentyfikacji. Jedna jest zdrowa i zachodzi wtedy, gdy np. starsza córka albo syn zajmują się rodzicem, który ma grypę i potrzebuje opieki przez parę dni, dopóki nie spadnie gorączka albo pomagają rodzicowi, który ma nogę w gipsie przejść do łazienki bądź wyjść z domu, za co są chwalone i docenione przez resztę rodziny i samych rodziców. Taki rodzaj parentyfikacji może stymulować rozwój odpowiedzialności u dziecka, buduje jego poczucie sprawczości, skuteczności i kompetencji. Ważny tu jest czas trwania przejętej funkcji i zakres pełnionych obowiązków, który jest adekwatny do możliwości dziecka.

Drugi rodzaj parentyfikacji, to tzw. parentyfikacja destrukcyjna. Zachodzi często w rodzinach, w których rodzice są przewlekle chorzy fizycznie i psychicznie, w których dziecko jest wychowywane przez jednego z rodziców w wyniku rozwodu lub śmierci, gdzie panuje ostry konflikt pomiędzy rodzicami, alkoholizm, narkomania, w rodzinach bardzo ubogich, zastępczych, w rodzinach z niepełnosprawnym rodzeństwem albo imigrantów. Prof. Katarzyna Schier w swojej książce pt. „Dorosłe dzieci” pisze, że w takich rodzinach dziecko pełni różne role, mające zaspokajać emocjonalne oraz egzystencjalne potrzeby opiekunów.

Może być służącym, który robi zakupy dla całej rodziny, regularnie sprząta cały dom, pierze, pracuje w ogrodzie i przygotowuje posiłki dla domowników. Może być też opiekunem rodzica, czyli zajmować się jego zdrowiem, chodzić z nim do lekarza, robić mu zastrzyki, pielęgnować, załatwiać sprawy w urzędach w imieniu rodzica, może też pracować zarobkowo na rzecz rodziny. Inna rola, to opiekun rodzeństwa, co wiąże się z zajmowaniem się rodzeństwem, odrabianiem z nim lekcji, chodzeniem na wywiadówki, oddawaniem swoich zabawek. Dziecko może również być buforem albo mediatorem w kłótniach i konfliktach rodziców, a to wiąże się z tym, że uspokaja oboje lub jednego z rodziców po kłótni, stara się ich godzić, zabawia, szuka rozwiązań konfliktu, słucha zwierzeń rodziców na temat jednego lub obydwojga na temat drugiego partnera. Dziecko też może być w roli terapeuty, czyli kogoś, kto uspokaja opiekuna, gdy jest on smutny lub napięty, podnosi go na duchu i rozwesela, słucha o jego trudnościach w pracy lub kontaktach z innymi ludźmi oraz wytrzymuje lub koi negatywne emocje (gniew i wściekłość) któregoś z rodziców lub obojga. Ostatnią rolą jest rola partnera (czasem również seksualnego), w której dziecko jest traktowane, jak osoba dorosła np. podejmuje różne decyzje, bo rodzic się do niego o to zwraca. Należy podkreślić, że dziecko może pełnić parę z tych ról jednocześnie.

Zjawisko parentyfikacji jest czymś, co pozostaje w ukryciu, bo czasem trudno rozpoznać, czy to, czym się zajmuje dziecko jest ponad jego siły, tym bardziej, kiedy jest „dzielne” i „dobre” od zawsze.

Parentyfikacja dla dziecka może być źródłem problemów związanych z jego relacjami z rówieśnikami. Takie dzieci są nad wiek dojrzałe w sprawach, które dotyczą rodziny, jednak unikają relacji z ludźmi i mogą nie znać reguł rządzących związkami partnerskimi. Wchodzą w nie z wyobrażeniami, które nie pasują do rzeczywistości, a które wynoszą z domu. Osoby sparentyfikowane w dorosłości mogą być samotne, mieć depresję i myśli samobójcze, mogą być również zorientowane na wygląd, a mniej dbać o zdrowie. Mogą być niezadowolone ze swojego ciała.

Kobiety, które jako dzieci były matkami dla swoich rodziców często nie potrafią cieszyć się swoimi sukcesami, przypisują ich wystąpienie czynnikom zewnętrznym (szczęście, przypadek, urok osobisty i ciężka praca), dewaluują własne umiejętności, inteligencję i inne walory osobiste. Mają wewnętrzne, intensywne i dotkliwe poczucie fałszywości odczuwane w sytuacji odnoszenia sukcesu. Jakby nie czuły się dobrze we własnej skórze. Mają problem z odpowiedzią na pytanie, co „chcą” robić, natomiast doskonale wiedzą, co „muszą”.
Dzieci, które pełnią rolę dorosłych są wśród nas. Parentyfikacja destrukcyjna jest, tak naprawdę, ukrytą formą przemocy. To, co się dzieje w rodzinie „starych maleńkich” nie jest dla nich zdrowe. Dzieci te nie przechodzą prawidłowo procesów psychicznych, które powinny przechodzić adekwatnie do swojego wieku. Warto być uważnym na dzieci w swoim otoczeniu, przedszkolu czy szkole i reagować np. poprzez kontakt z nimi, dawanie im możliwości opowiedzenia o sobie, a potem można zastanowić się, jak takim dzieciom pomóc.

Blanka Drozd-Demska
Prywatny gabinet psychoterapii integratywnej
500 262 370