Brzeg w obliczu koronawirusa. Czy jesteśmy rozsądni? Felieton czytelnika

0

Do naszej redakcji swój tekst przysłał czytelnik, który chce pozostać anonimowy. W swoim felietonie opisuje swoje spostrzeżenia dotyczące obecnej sytuacji związanej z koronawirusem w Brzegu. Zachęcamy wszystkich naszych czytelników do dzielenia się swoimi opiniami, refleksjami i spostrzeżeniami, do przesyłania felietonów, artykułów, innych tekstów czy nawet filmików i zdjęć na temat epidemii i tego co dzieje się w związku z tym tematem w Brzegu. Poniżej pełna treść felietonu naszego czytelnika.


Od jakiegoś czasu tematem numer jeden jest pandemia koronawirusa. W Polsce każdego dnia wzrasta liczba zarażonych wirusem. W Brzegu potwierdzonego przypadku nie ma i miejmy nadzieję, że nie będzie. Miasto przeszło w tryb alarmowy. Nie działają – tak jak zwykle – brzeskie instytucje, które na tyle na ile mogły, przeniosły pracę i obsługę klientów do internetu. Restauracje realizują wyłącznie zamówienia na dowóz. Nie brakuje jednak śmiałków, którzy organizują imprezy – prywatki, na brzeskich plantach i skwerkach wciąż można spotkać różnego rodzaju „nieformalne grupy”, a w internecie zaroiło się od ofert usług różnego typu. Czy działamy rozsądnie? Jak funkcjonować w rzeczywistości zmienionej przez epidemię?

Brzeskie społeczeństwo – w większości – co podkreślić trzeba nader dobitnie – również poważnie traktuje zagrożenie. Mieszkańcy miasta przygotowali się do epidemii najlepiej jak potrafili. W zeszłym tygodniu, ze sklepowych półek znikało dosłownie wszystko. Pojawia się pytanie po co ludziom tak wielkie zapasy ryżu, mleka, czy papieru toaletowego, który w pewnym momencie dosłownie był towarem deficytowym i nie był dostępny nigdzie?

Z przykrością stwierdzić trzeba niestety, że dość lekko do tematu koronawirusa podeszły osoby starsze. Obecnie, tj. po pierwszej, wielkiej fali zakupów, w brzeskich marketach – co sprawdziliśmy w środę (18.03) – większość klientów stanowią seniorzy, a to właśnie oni najbardziej są narażeni na działanie koronawirusa i wszelkie skutki uboczne. Zrozumiałe jest, że samotni nie mają wyboru i sami muszą wszystko załatwić, ale wydaje się, że wystarczy poprosić o pomoc sąsiada, znajomych, czy rodzinę i w ślad za medialnym wezwaniem, po prostu zostać w domu.

Do apelu o pozostaniu w domu nie stosują się też inne grupy… niestety, bo to działanie, które w perspektywie czasu może zaszkodzić nam wszystkim. Oczywiście, spacery, odpoczynek na łonie natury jest jak najbardziej wskazany. Nie jest natomiast wskazane przesiadywanie na skwerach, czy plantach miejskich. Tam od kilku dni, okresowo pojawiają się tłumy „odpoczywających”, którzy chowają w rękawach i pod ławeczkami – doustne odkażacze o woltażu 40% i mniejszym. Służby zajęte innymi działaniami związanymi z epidemią, chyba nie mają czasu na reagowanie… Dziwi brak rozsądku członków „mikro zgromadzeń”… Co więcej, w jednym z portali społecznościowych przetoczyła się w ostatnich dniach burzliwa dyskusja o hucznej imprezie z tańcami, śpiewem, muzyką, niczym w czasie wakacji nad morzem, w jednym z pomieszczeń wykorzystywanych do działalności – nazwijmy to społecznej i młodzieżowej, która swoją siedzibę ma niedaleko Odry i mostu. Czy naprawdę tak trudno odmówić sobie kilku dni bez hucznych spotkań w gronie znajomych?

Wiele punktów usługowych zawiesiło swoją pracę. Trudno dostać się do fryzjera czy kosmetyczki, bo ich usługi to teraz raczej potrzeba drugiej kolejności. Niestety, w internecie wciąż pojawiają się ogłoszenia osób, które cały czas oferują różnego rodzaju usługi. Co więcej, są także osoby, które pilne szukają manikiurzystki, czy mejkapistki… Naprawdę teraz ich potrzebujemy aż tak, że jesteśmy w stanie narazić swoje zdrowie, by mieć piękne paznokcie? Na szczęście społeczność facebooka dość ostro traktuje tego typu zapytania komentując: „Potrzebujesz nowych paznokci, by dobrze wyglądać na oddziale w szpitalu?”, „Zrób nową fryzurę, żeby wstydu na kwarantannie nie było” – piszą kolejni internauci.

Bądźmy rozważni i poważnie traktujmy zagrożenie. Tylko zaangażowanie nas wszystkich i wykonywanie poleceń różnego rodzaju służb uchroni nas od rozwoju epidemii. Nie wychodźmy bez potrzeby na zewnątrz, zwłaszcza, że – jak czytamy w jednym z internetowych memów – „po raz pierwszy w historii, siedząc na tyłku w domu i nic nie robiąc możemy pomóc społeczeństwu”… Amen.