Przedświąteczne jaja… na Zielonce – felieton Marka Popowskiego

0

Miliony wyrzucane w błoto

Dzisiaj znów trochę o rozrzutności Agencji Mienia Wojskowego, która – od prawie 15 lat – zupełnie nic nie robi na terenie 18 hektarów przy ulicy Małujowickiej. Budynki się walą, najemców nie ma, a decydenci nie wiedzą, co z tym majątkiem począć. Agencja – ni to wynajmuje, ni to buduje, ni to sprzedaje. Wersji jest kilka, ale jedno jest pewne, że dotychczas: nic nie wynajęła, nic nie wybudowała i nic nie sprzedała. Jej „zasługą” jest doprowadzenie wszystkich kilkudziesięciu obiektów do totalnej ruiny. Tylko tu, na Zielonce, bezmyślnie generowane są koszty, w granicach setek tysięcy złotych rocznie. Na bezkarności takiego postępowania Skarb Państwa już dawno stracił miliony złotych. Największym wydatkiem Agencji są spółki ochroniarskie, które Agencja sama tutaj zatrudnia. Właśnie kilka dni temu z terenu Zielonki wyleciała taka (super!) dwunasta już firma. Z moich obserwacji wynika, że co jedna, to „lepsza”. Teraz, Pan dyrektor Radosław Rozpędowski – jako szef AMW we Wrocławiu – zatrudnił kolejną. Ta (trzynasta) ponoć ma być rewelacyjna i dużo tańsza /?/. Ochraniane przed dewastacją i złodziejami obiekty mają być patrolowane oraz naszpikowane elektroniką, alarmami i techniką kosmiczną. Tylko po co, jeśli na Zielonce wszystko zostało już dawno zniszczone i rozkradzione, głównie przy udziale części pracowników ochrony. Panie dyrektorze Rozpędowski. Za 10 lat będziemy tu w Brzegu na Zielonce obchodzić srebrne gody! Czuj się Pan już zaproszony!

Goło i wesoło

W tym trudnym okresie pandemii zdałoby się trochę rozrywki. Mam jednak przeczucie, że to co opiszę, to raczej czarny humor. Dotychczasowa ochrona – wg umowy – miała za zadanie pilnować tzw. obiektów. Jej pracownicy, co kilka godzin – przez ok. kwadrans – musieli robić obchód terenu, tj. kontrolować na Zielonce budynki socjalne, biurowe, magazyny, garaże, itp. Ale tu obchód – z braku nadzoru pracowników – najczęściej odbywał się autem. Czasami wyglądało to jak samochodowe safari. Do dziś nie mam wiedzy, jak Agencja rozliczyła poprzednią firmę, której jeden z pracowników tylko wpadał codziennie na chwilę do pracy, i tak było przez prawie 2 lata. Państwo – płaciło, a ochrony – nie było! Ciekawe, kto, kogo i kiedy za tę ewidentną fikcję rozliczy. Wspominałem kiedyś, że Agencja co jakiś czas zamyka na kłódkę rozpadające się na budynkach drzwi, wrota, bramy i permanentnie gubi do nich klucze. Sądziłem, że proceder – prawie comiesięcznego wymieniania nowych kłódek na jeszcze nowsze – już się skończył. W ograniczonym zakresie, ta dziwna tradycja, nadal ma miejsce. Kilka dni temu wpadłem na takiego jednego (nowego) gościa, który wywijał tu groźnie gumówką i ciął świeżo założone kłódki. Ale jest pozytywna reakcja AMW! Jakiś czas temu pisałem w Panoramie, że Agencja założyła na Zielonce plantację jemioły. Po tej publikacji wycięto aż 5 (z setki chorych!) drzew. Sęk w tym, że drwale do wycinki (słownie: pięciu pni) przyjechali aż z oddalonego o 400km Rzeszowa. A bałagan zostawili po sobie! Masakra.

Nie odróżnia ziemianki od bunkra!

Anonimowy ktoś dokleił u dołu jednego z moich tekstów komentarz. Za wpis dziękuję i powiem tak. Szanowny Panie, proszę nie podlizywać się burmistrzowi. Pana ocenę, że: mój tekst, to „wypociny”, a ja „nie mam pojęcia” o tym, jak bardzo kosztowane jest wyburzenie bunkrów na Zielonce – skomentuję tak: tylko uważaj Pan, bo nie będę powtarzać dwa razy! Do rozwalenia tych Pańskich bunkrów nie potrzeba żadnych buldożerów, a wystarczy tylko kilof lub młotek. One, te bunkry – za chwilę same się rozsypią. To nie są żelbetowe schrony, tylko rodzaj ziemianki o pow. od 20 do 40m2. Wykonane są w całości z glinianej cegły i przykryte wylewką o grubości ok. 10cm (cm, a nie metrów!). Na to warstwa papy i trochę ziemi (patrz: foto). Czy to jasne?! Panie komentatorze. Uzbrojenie Zielonki, to nie 25 mln, a maksymalnie 1/3 tej kwoty. Ale jak ktoś się uprze, to może przewalić na ten cel 25, 50 i 100mln zł. Nie takie cuda oglądaliśmy tu w Brzegu. Twierdzi Pan, że Pulit nie zajmuje się osobiście sprowadzaniem inwestorów do Skarbimierza, tylko robi to tzw. WSSE. Oj, Pan wójt by się tu bardzo obraził. Ale powiem inaczej: burmistrz Wrębiak opchnął Zielonkę, ale nadal publicznie rozgłasza, że on na Zielonkę: „szuka inwestorów”. Krótko mówiąc: jak był właścicielem – to nie potrafił, a teraz – się mądrzy. Lepiej dla nas wszystkich będzie, jeśli Pan wraz z jegomościem od wułefu zostawicie sprawę przyszłych inwestycji fachowcom z Wałbrzycha (WSSE), a teraz zajmijcie się pomocą dla brzeskich przedsiębiorców, bo korona-wisrus daje się im we znaki.

Marek Popowski