Tajemniczy krzyż w lesie Grodkowskim

0
Tajemniczy krzyż w lesie Grodkowskim

Felieton Wandy Cebulki z cyklu: Niezwykle ciekawe fakty z historii Grodkowa i okolic.

Jak już pisałam wcześniej, od zarania chrześcijaństwa, zanim zaczęły powstawać świątynie, często przy szlakach wędrownych, na skrzyżowaniach dróg ustawiano krzyże lub kapliczki. Były one drogowskazem, ale też miały dawać poczucie bezpieczeństwa, opieki Bożej.

Jednym z takich tajemniczych miejsc w okolicy Grodkowa jest krzyż, który znajduje się w północnej części lasu grodkowskiego, tzw. „Pepce”, opodal wodociągów. Stoi on w środku lasu, niewidoczny pośród drzew i krzaków, samotny, zapomniany. Jednak wcześniej przez wiele stuleci był wręcz małym sanktuarium dla miasta Grodkowa i okolicznych miejscowości.

W dawnych czasach szlaki wędrowne znajdowały się zupełnie w innym miejscu niż dzisiejsze drogi. Niegdyś z miasta prowadził tam szlak przez bramę Lewińską, wzdłuż stawów (dziś nieistniejących) i starej osady Nider Tarnau (Tarnowa Grodkowskiego), gdzie było skrzyżowanie – w lewo w kierunku wsi Guhlau (Gola Grodkowska) i Osseg (Osiek Grodkowski), natomiast w prawo droga prowadziła do Stadtwalde, czyli lasu miejskiego (grodkowskiego), gdzie znajduje się ów krzyż i w kierunku wsi Märzdorf (Żelazna).
Z miejscowości Alt Grottkau (Stary Grodków) szlak do Osieka Grodkowskiego przebiegał również przez las miejski, przecinając go. Natomiast w południowej części lasu prowadziła druga droga z Grottkau (Grodkowa) przez bramę nyską do Żelaznej, która krzyżowała się z drogą ze Starego Grodkowa. Tam w miejscu przecinających się szlaków znajdowało się wybijające źródełko. W późniejszym czasie obok źródła postawiony został pomnik, prawdopodobnie pochodzi z czasów wojen napoleońskich. Ale to jest osobny temat na kolejną opowieść.
Historia krzyża w lesie zaczyna się w okresie późnego średniowiecza, kiedy to pobożny lud uczestniczył w pielgrzymce odpustowej 15. sierpnia do kościoła p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Osieku Grodkowskim. Było to wówczas znane sanktuarium Maryjne, które słynęło łask i z cudownych uzdrowień.
Któregoś razu przez las miejski przechodziła pielgrzymka, w której uczestniczyła pewna rodzina ze Starego Grodkowa. Nieśli oni mężczyznę na noszach, członka swojej rodziny, ponieważ choroba nie pozwalała mu na poruszanie się o własnych siłach. W pewnym momencie jego stan pogorszył się na tyle mocno, że pielgrzymi musieli zatrzymać się. Usiedli pod małym dębem i zaczęli modlić się gorliwie w jego intencji. Po pewnej chwili mężczyzna usiadł, a następnie wstał. Dalszą drogę do Osieka przeszedł już o własnych siłach. Ten fakt został uznany jako cudowne uzdrowienie.
Na pamiątkę tego niezwykłego wydarzenia w tym samym miejscu na dębie przymocowany został krzyż, a drzewo to nazwano „Herrgottseiche”, czyli „Boży Dąb”. Od tamtej pory rozpoczął się tam ruch pielgrzymkowy, a miejsce to powoli stawało się sanktuarium. Przede wszystkim przybywali tu pielgrzymi z Grodkowa, ale też z okolicznych miejscowości modlić się o uzdrowienia.

W późniejszym okresie trakty te zostały zmienione, jednak tradycja pozostała. Przy nowej drodze do krzyża (dzisiejsza leśna przy parkingu), znajdował się drogowskaz przymocowany do drzewa w kształcie ręki, wskazujący kierunek, z napisem „zur Eiche Gottes” „do Bożego Dębu”. Ludność pielgrzymowała tam licznie co roku na nabożeństwa majowe. Wielka uroczystość odbywała się tam także w dzień odpustu Podwyższenia Krzyża 14 września. Pielgrzymowanie do Bożego Dębu trwało przez wiele stuleci, aż do 1945 roku.

Po II wojnie tradycja zanikła, a miejsce to zostało zapomniane na wiele lat – zarosło chaszczami, krzyż spróchniał ze starości i rozleciał się. Choć zdarzenie to zostało przekazane mieszkańcom Grodkowa, to nowi osiedleńcy nie byli zainteresowani tym krzyżem i jego historią. Dopiero w latach sześćdziesiątych XX wieku zostały ponownie podjęte działania związane tym wydarzeniem. Zajął się tym miejscem ksiądz Hubert Skomudek wraz z parafianami z pobliskiej wsi Żelazna. Stary krzyż zastąpiono nowym, wokół dębu teren został uporządkowany i 15 września 1963 roku odbyła się uroczystość poświęcenia nowego krzyża. Wówczas spisano ponownie jego niezwykłą historię i tę umieszczono pod krzyżem dla potomnych. Ludność przybywała tu licznie na nabożeństwa majowe, a w święto Podwyższenia Krzyża 14. września odbywał się odpust. Jednak nie trwało to długo i w latach siedemdziesiątych zwyczaj ten zanikł, a miejsce zostało zapomniane.

W latach dziewięćdziesiątych w dąb ten uderzył piorun, przez co został on zniszczony i krzyż ustawiono obok pozostałości po starym drzewie. Mimo takiego tragicznego wydarzenia miejsce to nie zostało już reaktywowane. W ostatnim czasie wykarczowano drzewa i krzewy, i wokół krzyża powstała duża polana.

Wanda M. Cebulka.