A taka była piękna…

0
Kamienica. Zdj. W. Cebulka 2021 r.

Felieton Wandy Cebulki z cyklu: Niezwykle ciekawe fakty z historii Grodkowa i okolic.

Kolejną tajemniczą kamienicą w Grodkowie jest budynek stojący w południowej części miasta zwanego miastem właściwym (w obrębie murów obronnych). Jest to kamienica przy dawnej Neißer Straße 3, dzisiejsza ul. Sienkie-
wicza 3. Jego historia nie zaczyna się jednak w średniowieczu, lecz w XIX wieku.

Zanim zacznę szczegółowy opis tej kamienicy, muszę, choć w skrócie przedstawić dzieje, które miały wpływ na rozwój miasta.
Po wojnach, jakie miały miejsce w tym okresie, w całym kraju gospodarka upadła, a ludność zubożała. Kolejna wojna francusko-pruska, która zakończyła się sukcesem Prus, spowodowała reorganizację państwa. Za rządów Wilhelma I, Królestwo Pruskie zjednoczyło się i od 1871 roku funkcjonowało jako Cesarstwo Niemieckie, czyli II Rzesza Niemiecka. Zmiana ta dała możliwość przyspieszenia i rozwoju gospodarczego w całym kraju (również Śląska). Ponadto kontrybucja wojenna, jaka została wypłacona przez rząd Francji (5 mld. franków w złocie) Cesarstwu Niemieckiemu, pozwoliła na szybsze ożywienie gospodarki. W tym okresie Niemcy były otwarte na różnego rodzaju innowacje. Mogę śmiało nadmienić, że nawet zapraszano ludność pochodzenia żydowskiego, aby pomogła szybciej i sprawniej uruchomić gospodarkę.


Grodków, należący wówczas do Rzeszy Niemieckiej, był w wyjątkowo trudnej sytuacji ekonomicznej, ponieważ w 1833 roku miał miejsce największy w jego historii pożar, który zniszczył całe miasto.
W pierwszej połowie XIX wieku w Grodkowie pewien handlowiec, który nazywał się Carl Lauqua, posiadał swoją niewielką firmę handlową. Mieściła się ona w rynku, w domu niejakiego Menzla (obecnie budynek sklepu Wimar). Powoli jego firma rozwinęła się i była znana w mieście oraz okolicy. Jednak ze względu na wiek przeszedł on na emeryturę, a swoją firmę przekazał synowi o takim samym imieniu i nazwisku. W listopadzie 1836 roku 22-letni handlowiec i kupiec Carl Laqua junior zakupił niewielki dom przy Neiße Straße 3, wyremontował go i otworzył tam sklep kolonialny. Po wieloletniej pracy dorobił się majątku i w 1886 roku budynek ten został rozbudowany oraz zupełnie przebudowany. Powstała wówczas duża narożna kamienica (stan obecny), dwupiętrowa z poddaszem również częściowo mieszkalnym. Fronton tej budowli posiada zdobienia z różnych epok, co jest typowe dla stylu eklektycznego. Na parterze pomiędzy pilastrami umieszczone były tzw. atlasy podtrzymujące gzyms i pozostałe piętra budynku. Pomiędzy nimi mieścił się duży sklep kolonialny właścicieli kamienicy oraz zakłady rzemieślnicze. Cały budynek zewnątrz był upiększony między oknami różnego rodzaju zdobieniami. Swoje piękno ukazuje on również od strony podwórza, gdzie motywy zdobnicze od razu przykuwają uwagę.
Wewnątrz budynek był również upiększony. Od wejścia do budynku już widać w korytarzu ozdobiony kasetonami z motywami masońskimi sufit. W holu na ścianach znajdowały się malowidła przedstawiające sceny religijne. Idąc do góry po schodach, można zauważyć ich zdobienia metalowe. Na piętrze znajdowały się mieszkania, a wejścia do nich były oszklone witrażami w rzeźbionej stolarce. Przed wejściem do drugiej części budynku na posadzce widnieje napis „Salve”, który w języku łacińskim oznacza „witaj” lub „bądź pozdrowiony”. Cała klatka schodowa była oświetlona naturalnym światłem, które wpadało od góry przez szklany dach, tzw. świetlik.


Mieszkali tam ludzie o różnym statusie społecznym. W jednym z pomieszczeń w 1890 roku znajdowała się sala modlitewna, którą wynajęła gmina żydowska. Jak już wspominałam, wcześniej ludność ta przybywała tu licznie szczególnie w drugiej połowie XIX wieku. Pomieszczenie, które poprzednio posiadali, stało się już za małe dla tak licznej grupy.
Po ukończeniu budowy tej kamienicy Carl Laqua junior rozpoczął rozbudowę firmy. W piwnicy tegoż budynku uruchomił destylarnię i rozpoczął produkcję win. Po pewnym czasie posiadał kilka gorzelni w okolicy oraz otworzył swoją palarnię kawy. Uruchomił własny transport, co przyczyniło się do poszerzenia działalności hurtowej i detalicznej. Otworzył również wiele nowych sklepów w okolicy oraz prowadził na szeroką skalę handel kawą, winem, wyrobami spirytusowymi i tytoniowymi.
W 1906 roku całe przedsięwzięcie przejął jego syn Artur Carl Lauqua. Jako mieszkaniec bardzo udzielał się dla Grodkowa i był on honorowym obywatelem miasta. Jednak w 1921 roku w wieku 47 lat Artur Carl Laqua zmarł. Po jego śmierci całą działalność przejęła wdowa po nim Martha Laqua z domu Kienel. W tych trudnych czasach przez pewien okres pomagali jej w działalności inni właściciele sklepów.
Kiedy Hitler doszedł do władzy, zaczęły się prześladowania Żydów. Ludność ta zrezygnowała z wynajmu pomieszczeń w tym budynku, ponieważ zaczęła masowo opuszczać kraj i uciekać za granicę.
Na początku 1939 roku całą firmę przejął syn Marthy i Artura Carla Laqua, Hans Joachim Lauqua, jednak w sierpniu 1939 roku został on powołany do wojska, do Wermachtu. Całą działalnością zajęła się jego siostra, Liselotte Laqua. W tym czasie budynek był zamieszkany przez właścicieli, ich pracowników oraz rzemieślników i inne osoby. Funkcjonowały tu nadal inne zakłady rzemieślnicze. Dla ciekawskich podaję spis z 1943 roku.
Mieszkała tu Marta Laqua – właścicielka wraz z rodziną. Pozostali mieszkańcy to: Herbert Teichmann (pomocnik kierowcy) wraz z żoną Anną, Ida Emmler, rencistka, Maria Halin, kucharka, Ursula Strauch, nauczycielka w Szkole Gospodarstwa Domowego, Margot

Walochni, urzędniczka, Georg Sobotta, księgowy, Christiane Streibel.

Ciekawostką jest tutaj fakt, że przed i w czasie wojny mieszkali tu również żydzi z rodzinami, Karl Cohn kupiec i Georg Schwarz również kupiec. Współpracowali oni z firmą właścicieli i przez to byli chronieni. Pozostali mieszkańcy posiadali tu też swoje zakłady rzemieślnicze, jak: Richard Dinter – mistrz krawiecki, Rudolf Kurβe – szklarz, Maria Urbainczyk – krawcowa. Funkcjonował również zakład fryzjerski Hermana Ruckerta. Liselotte Laqua działalność gospodarczą prowadziła do 4 lutego 1945 roku, kiedy to Grodków zajęli Rosjanie, a następnie nowo przybyli repatrianci i osadnicy.
Po II wojnie budynek ten został zasiedlony i powoli zaczęła się jego dewastacja. Część budynku przejęły Gminne Spółdzielnie, tzw. GS-y, które zajęły pomieszczenia, tworząc tam biura i magazyny. Śmiałkowie i „poszukiwacze skarbów” odgruzowali piwnicę, gdzie urządzali potajemne imprezy, „degustując” stare wino. W późniejszych latach po odejściu GS-u wprowadzili się nowi mieszkańcy. Jednak za ich bytności dolna część budynku została zniszczona nieodwracalnie. Zlikwidowano stare futryny wystawowe, wyburzono filary ozdobne z atlasami pod gzymsem. Wewnątrz budynku również zostały zniszczone malowidła, zdewastowano schody, drzwi do mieszkań zostały częściowo wymienione lub zlikwidowane i umieszczone w innym miejscu. Wewnątrz mieszkań wszelkie ozdoby, jak np. rozety, zostały skute ze ścian.
Dziś budynek ten jest częściowo własnością lokatorów i nikt już nie dba o jego wygląd oraz stan, w jakim obecnie się znajduje.


Wanda Cebulka