Choć miasto nieduże, muzyka wielka!

0

Ledwie dzień się przechylił poza południe, mnie coraz bardziej poczęła nachodzić myśl: że właściwie, to mógłby się już on skończyć i to wcale nie dlatego, żem romantyk i gwiazd mi się na niebie zachciewa, czy tęskno mi niemożebnie do nawiedzin Morfeusza, jeno, że dzisiejszy wieczór wielką muzyką stać będzie!

A przyznać się godzi, że nie odwiedza Ona nas aż tak często i nie rozpieszcza w nadmiarze. Dlatego też każda okazja na spotkanie z Euterpe, wśród melomanów powoduje wielkie poruszenie i ciekawym czekaniem wzmaga bicie serca. Wszak gród nasz wydał wielkich Synów, którzy zaskarbili sobie na pewno serce Apollina, a ich spuścizna twórcza sięgnęła Parnasu. Są to: kompozytor i mistrz lutni Sylwiusz Leopold Weiss i Józef Elsner, kompozytor, pianista, a przede wszystkim nauczyciel Fryderyka Chopina. Tradycja zobowiązuje. Grodków /bo o nim dziś będzie mowa/jest z nich dumny i przy każdej okazji stara się być ich godnym. Wreszcie nadeszła 19:00. Zajęliśmy miejsca w ławach naszej grodkowskiej Świątyni i w nabożnym skupieniu czekaliśmy rozpoczęcia koncertu. Rozejrzałem się. Wokół pół mrok. Światło pochowanych w ciemnościach kandelabrów, sączy nieśmiały blask, znać, że i ono przysposobiło się do powagi chwili i przystroiło w świąteczny nastrój. Na kościelnym chórze ostatnie chwile przygotowań. A w ławach? Doświadczona publiczność zadbała, żeby nie było „tłoku”!? Wszyscy czekamy w gotowości. I oto kolejne Grodkowskie Lato Organowe staje się faktem. Z góry, z chóru, niczym z Niebios, odzywa się Marcina Lauzer. To właśnie On jest jednym z bohaterów dzisiejszego cudownego wieczoru. To woli jego rąk i nóg, podda się natchniony „kombinat” muzyczny-grodkowskie organy. Choć to określenie niezgrabne, ale jak można inaczej oddać potęgę tego instrumentu. Tyle klawiatur i nogi też biegają po „klawiaturze”, a przycisków, klap, trudno zliczyć. Ale On, mistrz organista, pan Marcin, niczym czarodziej, wolą swoich palców i nóg uczyni je posłusznymi. Nadmienić się godzi, że organy jako instrument w wielu aspektach np. głośność, walory brzmieniowe i barwowe, przewyższają całą orkiestrę symfoniczną, mimo iż na nich gra jeden człowiek. To niekwestionowany „król” instrumentów! A jak brzmi w rękach maestro, niezwłocznie spieszę donieść. Chwila ciszy. I jest! Płyną pierwsze dźwięki i akordy, to pan Marcin wykonuje „Preludium w klasycznym stylu” współczesnego, choć już nieżyjącego amerykańskiego, kompozytora i organisty Gordona Yanga /15 X 1919 – 2 X 1998/. Utwór tak przesiąknięty barokiem, iż nie sposób dostrzec, że to dzieło niemal nam współczesne. Początek, a organista już na start daje próbkę swoich możliwości! Kiedy prezentuje temat nogami, ręce wprawnymi obiegnikami, przeskakując manuały i włączniki registrowe, prezentują polifoniczne pasaże i kontrapunkty. Przez Kościół przetaczają się pierwsze fale dźwięków, zróżnicowanych dynamiką i jakością barwy. Znak to nieomylny, że w Świątyni zagościł duch wielkiej muzyki. Ledwie zdążyło   zamilknąć echo organ, Kościołem zawładnął nosowo-słodki ton altówki. To pani Aleksandra Jackiewicz z towarzyszeniem organów wykonała bardzo popularny i znany utwór„Ave Maria”. Jako autorów podaje się Bach-Gounod. Dlaczego? Bierze się to stąd, że melodię jako głos solowy napisał Charles  Gounod, do skomponowanego przez Johanna Sebastiana Bacha 137 lat wcześniej, Pierwszego Preludium C-dur. Artystka pięknym słodkim brzmieniem instrumentu, niczym boska viola d’amore, snuje romantyczną opowieść z krainy szczęśliwości, w której po falach muzyki, niebiańską gondolą po szczęście, wiosłują zakochani. Dlatego niemalże żaden ślub nie obejdzie się bez tej melodii. Następnie artyści w wersji na altówkę i organy zaprezentowali polską pieśń religijną pt. „Kto się w opiekę odda Panu swemu”, napisaną w 1579 roku, przez Jana Kochanowskiego.

Na tak ważnym koncercie nie mogło zabraknąć klasyka wiedeńskiego Wolfganga Amadeusa Mozarta. Toteż kolejną propozycją był rozmodlony, kontemplacyjno-medytacyjny utwór, słynne „AveVerum Corpus”. Chyba wszystkie szanujące się w kraju chóry, w swoim repertuarze mają tę pieśń. Pani Ola swoją wiolą nas oczarowała. Z instrumentu cudownym dźwiękiem wydobyła najsłodszą słodycz, jaką tylko lutnik potrafił w nim zakląć. Miód na dusze zasłuchanych. Nie mniej wspaniałym okazał się być akompaniament organów. Pan Marcin zaimponował kulturą i techniką akompaniamentu, a w szczególności w profesjonalnym równoważeniu możliwości dynamicznych obu instrumentów. Kolejna perełka wykonawcza to „Rondo”, barokowego, angielskiego kompozytora Henry Purcell’a. Organista z ogromnym wyczuciem i sugestywnie poprowadził poszczególne głosy. Dominował bas, który tubalnym głosem przedrzeźniał się z ruchliwymi dźwiękami manuałów; niczym rubaszny i groteskowy kogut, który niezdarnie wdaje się w permanentną utarczkę słowną ze stadem kur. Z niekłamaną satysfakcją słuchałem i podziwiałem, z jakim kunsztem i wirtuozerią organista panuje nad instrumentem. Niechaj dowodem na to będzie z wielkim wyczuciem i artyzmem wykonane przez pana Lauzera słynne „Largo” z opery „Xerxes” Georga Friedricha Handla. Eliksir na dusze grodkowskich melomanów. Kodą całego pięknego koncertu, było organowe wykonanie angielskiej pieśni chrześcijańskiej „Nearer, my God, to Thee”. My tę pieśń, bodaj jedną z najpiękniejszych, znamy pod tytułem „Być bliżej Ciebie chcę”. Nie ma pewnie ani jednej duszy, którą ta pieśń nie poruszy, lub przyprawi o „gęsią skórę”! Zaręczam! Jest kilka tłumaczeń tekstu, ale ten, moim zdaniem, jest doskonały, przytoczę jedną ze zwrotek:

„Być bliżej Ciebie chcę i w śmierci czas.
Gdy mnie już będzie krył grobowy głaz.
Być bliżej Ciebie chcę
to me pragnienie czuj,
bom ja jest dziecię Twe, Tyś Ojciec mój”

Utwór ten pan Marcin wykonał po mistrzowsku, ukazując niemal pełen ambitus możliwości grodkowskiego instrumentu. Usłyszeliśmy gromkie forte, ale i scieniowane tutti, ledwie słyszalne. Całe wykonanie pachniało klimatami amerykańskimi. Można była się w nim doszukać elementów Gospel, jazzu, czy nawet country. Sprawiało wrażenie jednej wielkiej improwizacji. Tego nie sposób opisać. To trzeba było usłyszeć! I to właśnie brawurowe wykonanie stało się akoladą całego koncertu. Dziękujemy artystom: pani Aleksandrze Jackiewicz-altówka i panu Marcinowi Lauzerowi- organy, za wspaniałą ucztę duchową. Podziękowanie specjalne kierujemy dla pracowników Ośrodka Kultury i Rekreacji w Grodkowie, Urzędu Miejskiego w Grodkowie i Gospodarza imprezy: Parafii św. Michała Archanioła, również w Grodkowie. Do zobaczenia na kolejnym koncercie z tego samego cyklu, już jutro tj. 1 sierpnia. Będzie można usłyszeć między innymi 6-letniego organistę Mikołaja Ożgę!

Tekst: Ryszard Wojnowicz.

Zdjęcia: Ryszard Wojnowicz.