Brzeg: Miasto traci mieszkania, bo są zajmowane „na dziko”

0
fot. archiwum

Na liście osób zakwalifikowanych do najmu lokalu mieszkalnego znajduje się ponad 250 pozycji. Większość czeka na mieszkanie latami, ale nie wszyscy. W kwietniu br. doszło do kuriozalnej sytuacji, bo dwa lokalne należące do Gminy Brzeg zostały zajęte „na dziko” przez rodziny romskie. Dyrektor ZNM mówi wprost, że są to włamania i nieprawne zajęcia mieszkań, jednak pozbycie się takich lokatorów nie jest proste.


Sprawa dotyczy mieszkań przy ul. Grobli oraz Placu Drzewnego. Jedno z nich znajdowało się na liście lokali do remontu, jednak po tym zdarzeniu ZNM musiał wycofać go z dokumentu.

– Myśmy po prostu zostali okradzeni z dwóch lokali. Próbowaliśmy wyłączyć prąd i zdemontować drzwi, ale w nocy z powrotem je zamontowano, a media podłączono. Sprawę zgłosiliśmy na policję i złożyliśmy do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Wystosowaliśmy również pismo do Taurona, że przyłączenie zostało wykonane bez naszej wiedzy i czekamy na odpowiedź w tej sprawie – tłumaczy Marek Sidor, dyrektor Zarządu Nieruchomości Miejskich w Brzegu.

– Potwierdzam, że w ostatnim czasie mieliśmy przynajmniej jedno tego typu zgłoszenie. Policjanci, którzy udali się na miejsce pouczyli stronę zgłaszającą o możliwościach prawnych. W takich przypadkach można mówić o naruszeniu miru domowego na podstawie art. 193 kk – tłumaczy mł. asp. Patrycja Kaszuba, oficer prasowy KPP w Brzegu.

Wdarcie się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia, albo nieopuszczenie takiego miejsca wbrew żądaniu osoby uprawnionej jest zagrożone karą ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Sprawy takie kończą się zazwyczaj wyrokiem eksmisyjnym, jednak nie trwają krótko i przysparzają zarządcom wielu problemów.