Grzegorz Chrzanowski: „Nadszedł moment, by sprawdzić, czy burmistrz realizuje obietnice wyborcze” (cz. 2)

0
W poprzednich wyborach samorządowych Grzegorz Chrzanowski, w wyścigu o urząd burmistrza Brzegu, przegrał o kilkaset głosów z urzędującym Jerzym Wrębiakiem. Opowiada m.in. o tym, czy i dlaczego ostatnio nieco zniknął z mediów. Mówi także o tym, dlaczego Brzeg nie rozwija się, jak np. Nysa i Oława. Zapowiada również, że nadchodzi czas weryfikacji realizacji obietnic wyborczych urzędującego burmistrza. Poniżej pierwsza część rozmowy. Kolejna opublikowana zostanie w następnym wydaniu „Panoramy Powiatu”.
Wskazywał pan kąpielisko jako niezrealizowaną obietnicę wyborczą obecnego burmistrza. Wydaje się jednak, że takich niezrealizowanych obietnic jest więcej…
Grzegorz Chrzanowski: Oczywiście, że nie tylko kąpielisko pozostało niezrealizowane. Tych obietnic  i chybionych oraz niezrozumiałych pomysłów, jak wszyscy wiemy, było mnóstwo w ciągu już, niestety, blisko sześciu lat rządów burmistrza Wrębiaka. Wystarczy wymienić te sztandarowe związane z Odrą, jak: bulwary, promenada i plaża, która miała tam powstać. Co zostało zrealizowane z tych deklaracji pana Wrębiaka? Wystarczy przespacerować się po nabrzeżu Odry. „Koń, jaki jest, każdy widzi” – można zacytować ks. Benedykta Chmielowskiego, żeby się nie rozwodzić nad tymi wyborczymi zapewnieniami burmistrza. Możemy też przypomnieć takie obiecywane inwestycje w Brzegu i wysnuwane wizje przez burmistrza Wrębiaka jak choćby muzeum Kresów Wschodnich w budynku dawnego Gimnazjum Illustre, czy tor kolarski przy krytej pływalni. Przy okazji tych dwóch zadeklarowanych przez burmistrza inwestycji, to z pewnością wielka szkoda wydanych bezsensownie publicznych pieniędzy na ich wizualizacje. Dochodzą do tego również kilkudniowe kosztowne eskapady, na przykład na fora ekonomiczne, które miały służyć do rzekomego znalezienia pieniędzy na finansowanie tych wizji pana Wrębiaka. Mógłbym tak wyliczać dalej. Jednak największą, niewybaczalną, niezrealizowaną obietnicą burmistrza jest totalny BRAK – tu zacytuję jego wyborczy materiał- „… inwestorów, którzy pobudzą z marazmu Miasto i stworzą szansę na znalezienie pracy…”. Miało temu służyć zagospodarowanie jedynych obszarów inwestycyjnych, jakie posiadało nasze miasto, czyli terenu tzw. „Zielonki”. Zamiast tego, co zrobił burmistrz ? Sprzedał „Zielonkę”…
 
Burmistrz jednak twierdzi, że to sukces i szansa na inwestycje w naszym mieście.
Grzegorz Chrzanowski: Poziom hipokryzji, jaki osiągnął burmistrz Wrębiak w swoich publicznych zapewnieniach i deklaracjach, jest chyba nieosiągalny dla nikogo. Pamiętam, jak to właśnie on mówił w kampanii wyborczej o konieczności „… wykorzystania terenów inwestycyjnych i ściągnięciu inwestorów, aby stworzyć mieszkańcom perspektywy znalezienia pracy. ..”. To burmistrz Wrębiak wielokrotnie na sesjach relacjonował radnym swoje rozmowy, jakie prowadził podobno z wieloma osobami, których skutkiem miały być inwestycje na terenie tzw. „Zielonki”. Jaki efekt?  Wystarczy pojechać na ulicę Małujowicką.  To nie jest żart ani jakaś anegdota, ale chyba jedynym realnym działaniem, a przynajmniej takim, któremu towarzyszy materialny ślad, mającym na celu zainteresowanie potencjalnych inwestorów jest tablica informacyjna! Znajduje się ona koło Zajazdu Rybiorz i informuje o terenie inwestycyjnym przy tzw. „Zielonce”.  Czy w ten sposób można znaleźć poważnych inwestorów? To przecież totalne dyletanctwo i amatorszczyzna w działaniu. Każdy rozsądnie myślący człowiek zdaje sobie z tego sprawę, że wręcz niemożliwe jest, aby jedną tablicą przyciągnąć poważnych inwestorów. Pomysł pana Wrębiaka przeszedł i w ten oto sposób poprzez sprzedaż terenów „Zielonki” pozbyliśmy się jedynego poważnego terenu inwestycyjnego. Pozbyliśmy się czegoś, co mogło naszemu miastu zapewnić  prawdziwy rozwój i inwestycje. Można to obrazowo  porównać do sprzedaży rodowych sreber. Dla mnie to po prostu swego rodzaju przyznanie się  burmistrza do porażki i braku pomysłu na zagospodarowanie tych ważnych dla rozwoju Brzegu terenów.
 
Jednak burmistrz Wrębiak oraz przychylni mu radni, z uporem i pewną konsekwencją, podczas niemal każdego publicznego wystąpienia, stale twierdzą, że Brzeg pięknieje i się rozwija.
Grzegorz Chrzanowski: Rozwija się? Pięknieje? No cóż… Ja rozumiem, że każdy ma prawo do swojego zdania. O gustach się nie dyskutuje. Wiem również, że pan Wrębiak to polityk z wieloletnim doświadczeniem. Wszyscy wiemy, że politycy, aby wygrać wybory pozwalają sobie na więcej. Lukrują, kolorują rzeczywistość. Jest wielu polityków, którzy wprost bajki opowiadają. Jest też cała rzesza polityków, którzy dla wygranych wyborów zrobią niemal wszystko. Okłamywanie swoich wyborców dla lepszego wyborczego wyniku nie jest przecież sytuacją nieznaną w naszym kraju, powiecie czy mieście. Wolałbym rozmawiać o faktach, posiłkując się liczbami, przedstawiając dane, które można sprawdzić i wówczas wyciągnąć samemu wnioski, a nie polegać na słowie polityka startującego w wyborach.
 
Jakie dane i fakty ma pan na myśli?
Grzegorz Chrzanowski: Skoro słyszę, że Brzeg się rozwija to sięgam do danych statystycznych, które w czasach Internetu są dostępne na wyciągnięcie ręki. Portal „Polska w liczbach” podaje, że w 2014r. – czyli w pierwszym roku burmistrzowania pana Wrębiaka – populacja Brzegu wynosiła 36.675 mieszkańców. Najnowsze dane opublikowane przez Urząd Statystyczny w Opolu podają, że w 2018r. ludność w naszym mieście liczyła 35.930 mieszkańców. Chyba zgodzimy się, że aby mówić o jakimkolwiek rozwoju miasta, to liczba jego mieszkańców powinna rosnąć a nie spadać, prawda? Proszę zauważyć, że ten burmistrz jest pierwszym, który trafił w dobry okres. Poza ogromnymi środkami z UE, rząd już piąty rok wspiera rodziny w ramach programu 500+. Przecież to są niemałe pieniądze, które, niestety, w Brzegu nie powodują zmiany sytuacji demograficznej…
 
Czyli  Brzeg nie pięknieje…
Grzegorz Chrzanowski: Cały nasz kraj się rozwija i pięknieje. Od wielu lat. I nie jest to zasługą jakiegoś konkretnego polityka czy osoby. Oczywiście, Brzeg też pięknieje. Ale pięknieje od kilkudziesięciu lat. Wcale nie jest to zasługa burmistrza Wrębiaka, ani innego włodarza. Przecież co roku w ramach budżetu miasta, na który ze swych podatków składają się mieszkańcy, wykonywane są jakieś roboty, inwestycje, remonty. Jak zatem stwierdzić, czy mniej czy bardziej pięknieje?  To raczej takie refleksyjne rozważania o wyższości wyremontowania ulicy, na której odbywa się ruch pojazdów nad alejką w parku. Czy też przeznaczenia pieniędzy z budżetu miasta na plac zabaw dla dzieci czy też sztuczne lodowisko w zimie, itd… Burmistrz Wrębiak to banalne i oczywiste stwierdzenie, że Brzeg pięknieje wykorzystuje jako hasło propagandowe.  Jako osoba, która przez szereg lat prowadzi działalność gospodarczą – zwróciłbym uwagę na konieczność zróżnicowania wydatkowania naszych wspólnych, budżetowych pieniędzy na remonty, w tym te obowiązkowe, które Urząd Miasta jest zobowiązany dokonywać w ramach swej ustawowej działalności oraz na inwestycje. Rozróżnienie tych dwóch pojęć wydaje się konieczne, szczególnie po doświadczeniach kampanii wyborczej 2018r., podczas której wielokrotnie słyszałem od urzędującego burmistrza, że on inwestuje… Potem podczas dyskusji, podczas debat w mediach trzeba było prostować te słowa, by nie dać wcisnąć nie tyle sobie, co mieszkańcom, że wyremontowanie parkowej uliczki czy też zakup 200 koszy na śmieci i jeszcze większej ilości ławek, o remoncie publicznej toalety przy ul. Piastowskiej nie wspominając – nie jest inwestycją, tylko… zwykłym remontem oraz uzupełnieniem, czy też wymianą elementów urządzeń komunalnych, które się zużyły bądź zostały zdewastowane…
 
Czyli według pana, burmistrz Wrębiak nie inwestuje tylko remontuje, a może jednak, patrząc na ostatnie remonty, przebudowę Amfiteatru można by potraktować jako inwestycję?
Grzegorz Chrzanowski: Czy remont Amfiteatru można nazwać inwestycją? Moim zdaniem, absolutnie nie. To właśnie typowe odświeżanie miejskiej infrastruktury, które jest podstawowym obowiązkiem każdego włodarza miasta.  W tym wypadku, szczególnie obserwując aktywność w tym obiekcie, nie do końca racjonalnie realizowane. Ile razy w ciągu ostatniego roku „coś” tam się działo? Jedyne co w Amfiteatrze jest na co dzień do zaobserwowania, to jego oświetlenie przez całą noc – na co zwracają uwagę mieszkańcy – podczas gdy np. oświetlenie stadionu jest wyłączane jesienią w godzinach, w których już zapadł zmrok, a mieszkańcy, w tym dzieci i młodzież chcieliby jeszcze z niego korzystać… Nie rozumiem takiej polityki burmistrza Wrębiaka…. Co najgorsze, taka polityka prowadzi, niestety, do coraz większego zadłużania naszego miasta, którego poziom staje się już niebezpieczny.
 
Trzecia część wywiadu
z Grzegorzem Chrzanowskim
w kolejnym wydaniu
„Panoramy Powiatu”