Robimy teatr Sztuka dla 26 aktorów

1
Świta św. Michała po przedstawieniu jasełek w Przyelesiu

Teatr w w małym mieście gdzie nic się nie dzieje? Gdzie gościnne występy znanych z telewizji gwiazd są odwoływanie, bo nie udało się sprzedać biletów? Nawet żartować o tym nie wypada?


Najwyraźniej grupa grodkowian ma wybitne poczucie humoru, bo postanowiła wystawić przedstawienie i… Efekt przerósł najśmielsze oczekiwania. Na spektakle przychodzi mnóstwo ludzi,  trupa teatralna jeździ na występy gościnne. I wszystko pulsuje od wielkich emocji…

A wszystko zaczęło się od marzenia… Robimy teatr Sztuka  dla 26 aktorów

Postacie:

Anna Iwaniec – Buczyńska, grodkowska poetka, autorka scenariuszy i reżyser spektakli

Jan Srebrniak, Marzena Bubel, Maria Larwa, Sabina Bohdziul, Ewa Łuciów, Damian Macheta, Bernadeta Machij, Maria Zioła, Magdalena Zioła, Lucyna Dudek, Maria Drożdż Henryk Drożdż, Andrzej Duda, Alicja Duda, Helena Balcerek, Marek Buczarski, Adam Tokar, Adam Hamryszak, Paweł Garncarz, Katarzyna Wiatrowska,Ilona Zagórowska, gościnnie dzieci: Filip i Justynka, Janusz i Patryk

Scena 1

Prolog

Na sali zebrało się kilka osób. Ktoś robi zdjęcia, ktoś położył przed nimi dyktafon.

Anna Iwaniec – Buczyńska

Miałam marzenie, żeby zrobić jakieś przedsięwzięcie artystyczne z dorosłymi. Dwadzieścia lat pracowałam z dziećmi. Wiele przedstawień zrobiłam z krucjatkami. Z dorosłymi pracuje się inaczej… Trudniej. Zainspirowały mnie warsztaty, które prowadziłam w centrum terapii nerwic w Mosznej.  Kiedy bawiliśmy się z pacjentami w teatr dostrzegałam ogromne pozytywne emocje. To był dla wszystkich wielki zastrzyk dobrej energii. „Dlaczego by nie uwolnić tej energii u nas?” – pytałam sama siebie. Zaczęłam rozmawiać ze znajomymi. Pytałam, czy mieliby ochotę spróbować swoich sił jako aktorzy amatorzy. Chciałam zebrać ludzi z różnych grup społecznych, żeby były wśród nas osoby niepełnosprawne, nauczyciele, przedsiębiorcy. Myślałam nawet, żeby zaprosić kogoś z urzędu miasta, ale zabrakło mi odwagi. Bardzo często słyszałam: „No co ty, ja nie pójdę, wstydzę się, daj mi spokój, ja nie mam głosu”. Niektórzy mówili na początku, ze przyjdą na próbę, ale się nie nadają, że wolą  spokój. Jesteśmy grupa osób w rożnym wieku od siedemdziesięciu kilku lat do dwudziestu, a nawet dzieci gościnnie występowały. W sumie namówiłam 25 osób. Jeszcze dwie udało się zwerbować w czasie prób. Mówiąc żartem: jeden anioł przekonał do aktorstwa diabła, a drugi ściągnął dobosza. Znamy się z widzenia, choć niektórych poznałam bliżej dopiero na próbach. O wielu mogę powiedzieć, ze są moimi dobrymi znajomymi. Tak naprawdę bliżej poznajemy się w trakcie prób. Dla nas ważne jest, żebyśmy zawsze byli w komplecie na próbach, bo wtedy się lepiej pracuje to się wiąże jednak z wyrzeczeniami, poświęceniem wolnego czasu.

Ilona Zagórowska

Po co nam to było?  No cóż, lato się kończyło, przyszła smutna jesień, czymś się trzeba było zająć.

Jan Srebrniak

Każdy z nas  ma swoją prace i obowiązki, nie mamy z aktorstwem wiele wspólnego. Próby są bardzo twórcze.  Momentami jest mała burza mózgów. Jak usłyszałem jaka to ma być moja rola, to byłem zaskoczony i miałem poczucie, że chyba nie jestem jej godny. Chwilę jednak pomyślałem i doszedłem do wniosku, że trzeba podjąć się tego wyzwania. Później, jak przeczytałem  scenariusz, miałem chwile zwątpienia. Okazało się, że moja postać nic nie mówi. Trzeba grać ciałem, mimiką twarzy, spojrzeniem. To o wiele trudniejsze niż wygłaszanie jakichś kwestii. Z drugiej strony nie musiałem się uczyć tekstu. Co ciekawe jako pierwsze zapamiętały swoje role osoby, które miały najwięcej do zapamiętania jak Ilona.

Ilona Zagórowska

Jak już nauczyliśmy się  tekstu były próby w kościele pod przewodnictwem księdza Jacka który nas oceniał.

Damian Macheta

Czasem bardzo surowo.

Magda Zioła

On nas obserwował i mówił co jest dobre, a co trzeba poprawić. Był naszym pierwszym widzem.

Anna Iwaniec – Buczyńska

Przeciętna próba trwała 2 godziny. Przy Pasji było duże tempo i mało czasu na przygotowanie, a przecież nie tylko trzeba było się nauczyć roli, lecz również przygotować scenografię i kostiumy. Sami wszystko organizujemy. Kto co ma w domu to przynosi. Jak czegoś brakuje to dokupujemy. Marysia szyła stroje, w przygotowaniu scenografii pomagał ksiądz Jacek, Ewa i Marysia uszyły pancerz dla Rzymianina. Materiał przyniósł pan Adam. Koronę cierniową zrobiła Marysia z wykałaczek. W trakcie prób często pojawiają się pomysły, każdy coś od siebie dodaje, ma swoja wizję, na co ja niekoniecznie się zgadzam. Jestem autorem tekstu, ale jeśli chodzi o stronę wizualną cały zespół nad tym pracuje. W pracy nad scenariuszem też miałam wsparcie. „Synku rodziłeś się w ubóstwie i w ubóstwie odchodzisz z tego świata” – te słowa zapamiętało wiele osób.  Zasugerował mi je znajomy ksiądz, który uważał, że powinnam zaakcentować aspekt biedy. Pomaga mi też muzyka. Jak piszę słucham utworów, które pasują do klimatu tekstu. Nawet jak już jest wszystko gotowe to jeszcze raz słucham muzyki i czytam całość.

Scena II

Trema

Anna Iwaniec – Buczyńska

Tremę mają wszyscy, ale ja mam chyba największą. Przy Pasji odczuwałam ją tak intensywnie, że  mało nie zemdlałam przed przedstawieniem. Przynoszono mi wodę. Przed laty występowałam na scenie, lubiłam śpiewać, jeździłam na festiwale, ale powoli narastał we mnie lęk przed publicznymi występami. Na koniec przestałam się czuć na siłach, aby wyjść na scenę. Bałam się nawet wejść do zatłoczonego kościoła. Miałam chyba jakąś fobię. Lubię pisać, umiem pisać, lecz jak mam wyjść przed publiczność i coś powiedzieć, to wszystko mi się miesza. Teraz pracuję na tym, żeby te lęki poskromić i chyba skutek jest niezły. Nawet udało mi się zaśpiewać solo. Z pewnością jest łatwiej nam grac poza Grodkowem. Nie wiem jak inni aktorzy, ale mnie trema zżerała przed widownią z Grodkowa.

Magda Zioła

Obawiałam się roli. Nie wiedziałam czy dam radę. W Jasełkach byłam pastuszkiem podpierałam się laską.

Damian Macheta

Od najmłodszych lat gram w różnych przedstawieniach szkolnych. W gimnazjum grałem w różnego rodzaju jasełkach. Trema mnie już raczej nie zżera, szczególnie w kościele.  Mogę wyjść do ludzi, coś powiedzieć, przeczytać.

Scena III

Aktorzy

Anna Iwaniec – Buczyńska

Nasz proboszcz mówił, że pytano go skąd wziął aktorów i odpowiedział, że u niego graja sami profesjonalni aktorzy. I ma rację , bo profesjonalizm to jest to, w jaki sposób podchodzimy do swojego zadania. Czy jesteśmy w pełni zaangażowani, chcemy zrobić coś na jak najwyższym poziomie, czy też robimy coś, żeby tylko było. Nasi aktorzy wkładają w swoją pracę całe serce. Ilona błyskawicznie uczy się na pamięć bardzo długiego tekstu. Magda zmaga się z problemami, chorobą. Mimo to przychodzi na każdą próbę. Naszym wielkim odkryciem jest pan Jan, który wcielił się w rolę Jezusa. Damian tak pięknie zagrał Heroda, że nawet nasz proboszcz był pod wrażeniem i powiedział, żeby dać  mu rolę Piłata, bo będzie w niej idealny. Wiedziałam, że to strzał w dziesiątkę, ma taka dykcje, tak potrafił się utożsamić z postacią, że był genialny w tej roli. I jak wspaniale potrafił interpretować wypowiadane kwestie…

Damian Macheta

Bardzo dobry był tekst. Jasełka były doskonałą zabawą. Pasja była trudniejsza, występ przeżywało się bardziej intensywnie. Były ogromne emocje.

Alicja Duda

Miałam tak chore gardło, że nie mogłam mówić. Wszyscy żartowali, że Maryja celowo zesłała mi ten ból  po to, żeby rola była lepsza, mówiona łamanym głosem, co z pewnością podkreślało cierpienie postaci. Przed każdym spektaklem i po spektaklu modlimy się. To jest ważne, żeby to, co robimy, było na chwałę Bożą. Jestem osobą otwartą na nowości. Dla mnie i dla rodziny nie było zaskoczeniem, że robię coś nietypowego.  Wszystkie słowa Pasji były mocne, wzruszające. Kiedy pierwszy raz czytałam swoja role to się popłakałam…

Ewa Srebrniak

Widzowie byli zdumieni, że zwykle osoby, nie aktorzy potrafili w taki sposób zagrać swoje role.

Ilona Zagórowska

Nawet znajomi nie zawsze nas rozpoznają na scenie.

Anna Iwaniec – Buczyńska

Szczególnie Jezusa nikt nie mógł rozpoznać,  Broda naturalna zafarbowana, aby pasowała do peruki.  Mieszkańcy Żelaznej powiedzieli nam, że mieli profesjonalny teatr z Gliwic czy Opola ale my byliśmy lepsi, że zagraliśmy jak zawodowcy. I to jest dla nas taka wspaniała nagroda. Widzowie  często po spektaklu oceniają poszczególne postacie i mówią, że np. Piłat był wspaniale zagrany albo pytają z podziwem: „Skąd wzięliście Jezusa?”

Scena IV

Emocje

Jan Srebrniak

Emocje w  spektaklu jasełkowym były duże. Przedstawienie od początku do końca przykuwało uwagę. Nie było nudy, sytuacji, ze któryś z widzów rozmawiał z sąsiadem. Wszyscy śledzili losy bohaterów od początku do końca.

Magda Zioła

Ludzie są spragnieni takich rzeczy. My nie tylko odgrywamy sceny, które działy się kiedyś. Jest dużo nawiązań to naszej codzienności. Widzowie przez to lepiej nas rozumieją i bardziej wszystko przeżywają.

Anna Iwaniec – Buczyńska

Występy na wsi były dla mnie przeżyciem. Bardzo integrowaliśmy się z widzami. Oni byli blisko nas i widzieliśmy ich emocje, łzy i radość. Czekali na nas po przedstawieniu, żeby podzielić się z nami swoimi przeżyciami. Ksiądz z Przylesia popłakał się na naszej próbie…

Ilona Zagórowska

Nasze rodziny przychodzą na występ i są zachwycone. To jest dla nich takie przeżycie, że często pojawiają się łzy. Robimy to dla siebie i i innych, odczuwamy dumę.

Ewa Srebrniak

Widzowie wspominali przybijanie Jezusa do krzyża. Stukanie młotków wywoływało u nich niesamowite uczucia. To była jedna z najmocniejszych scen, choć była poza zasięgiem wzroku ludzi na widowni.

Alicja Duda

Kiedy panu Janowi po ukrzyżowaniu opadła głowa,  były ogromne emocje… To było tak naturalne.

Anna Iwaniec – Buczyńska

Jan bardzo wczuł się w rolę, nawet nakrzyczał na żołnierzy, że za słabo go billi…

Jan Srebrniak

Chciałem, żeby ludzie uwierzyli.

Anna Iwaniec – Buczyńska

Widzowie mówili potem, że jak Chrystus upadł pod ciężarem krzyża, to chcieli mu pomóc wstać i nieść krzyż…

Damian Macheta

Ludzie po Pasji mówili, ze przedstawienie dało im do myślenia. To był właściwy czas na pochylenie się nad historią męki pańskiej, powstania chrześcijaństwa. Wielki Piątek, droga krzyżowa i do tego  godzina 15.00, czas, kiedy Pan Jezus umiera na krzyżu.

Anna Iwaniec – Buczyńska

Nie wiedziałam ilu mamy widzów. Nie wierzyłam, że tyle osób przyjdzie. Byłam przekonana, że będzie garstka ludzi. Kiedy przyszła godzina rozpoczęcia Jasełek,  po prostu zamarłam z wrażenia, że aż tyle osób przyszło na zobaczyć. Nasz proboszcz powiedział, że nawet na pasterce było mniej tłoczno. A na Pasji było jeszcze więcej widzów. Niektórzy przedstawienie obejrzeli dwa razy.

Ocena ludzi jest dla mnie najważniejsza, ale też od razu wiem, czy ktoś mówi szczerze. Wyczuwam to. Pamiętam taki moment, że przyszła Matka z małym dzieckiem i maluch powiedział: „Mamusiu patrz Bozia!”. Czy to nie jest niesamowite? Ciary.

Scena V

Epilog

 

Damian Macheta

Brakuje nam tych niedzielnych spotkań. Próby były w domu katechetycznym, domu kultury i w kościele, bo chcieliśmy się oswoić z różnymi salami.

Ilona Zagórowska

Wpadliśmy w nałóg…

Anna Iwaniec – Buczyńska

Kiedy się słyszy od naszych aktorów: „Ania tak było fajnie zrób coś jeszcze. Ja nie mogę się doczekać kiedy się spotkamy”, pojawia się wielka motywacja do dalszej pracy.  Zżyliśmy się ze sobą i mamy powera by dalej działać. Do tej pory z Jasełkami  wystąpiliśmy dwa razy w Grodkowie i cztery razy w terenie – w  Starym Grodkowie, Żelaznej, Przylesiu. Mieliśmy zaproszenie do Łańcuta i… do Nowego Jorku. Ci, którzy nas widzieli mówią, ze cokolwiek byśmy nie mieli do wystawienia, to z góry z nas zapraszają. Częstowali nas pierogami i bigosem, gołąbkami, a nawet szampanem. Zupełnie się tego nie spodziewaliśmy. Na razie w  planach mamy wycieczka integracyjną do Czech. Myślę już o kolejnych jasełkach, bo trzeba napisać całkowicie nowy scenariusz. Mieliśmy tez propozycje przygotowania przedstawienia o błogosławionym Piotrze Frassatim, opiekunie ubogich. Mówi się też, żebyśmy coś zrobili dla młodych i grali to w gimnazjach. To jednak plany na dalszą przyszłość, a ja nie lubię planować, bo z racji moich obowiązków zawodowych mam bardzo mało czasu. Do tego do pisania potrzeba natchnienia, które nie przychodzi na zawołanie. Na razie napisałam 4 fragmenty tekstu na jasełka, jak diabły przychodzą na ziemię i chcą sprawić, że zniknie miłość ludzi do Pana Boga, a potem chcą zniszczyć świat. Zachęcają wszystkich do spędzania czasu w galeriach handlowych, oglądania seriali i gapienia się w ekran smartfona. Pojawia się Lucyfer i archanioł Michał. Staram się uwspółcześniać nasze przedstawienia, żeby były na czasie. Żeby mówiły o problemach, które nas obecnie dotykają – o samotności, nałogach, braku współczucia. Chcemy wzbudzić zainteresowanie u jak największej liczby osób. Jeśli będzie nam dobrze szło to nie musimy wcale robić religijnych przedstawień. Możemy przygotować coś innego.

Zainteresowanie współpracą z nami jest bardzo duże. Kolejne osoby zgłaszają się, pytają czy mogą do nas dołączyć.  Jak się nazywa nasz teatr? Jesteśmy świtą św. Michała. Sami tak się nazwaliśmy.