Nim zanurzysz pióro w kałamarzu… leśne rozważania miejscowego

0

Artykuł jest odpowiedzią na felieton Pana Ryszarda Wojnowicza „Zanim utopisz pilarkę w konarze…!?” który przedstawiał obraz lasu oczyma artysty.

Jak mają to do siebie tego typu poetyckie dzieła, wypełniony był licznymi fikcyjnymi elementami. Wielu czytelników mogło nie dostrzec poetyckiej formy artykułu przez co mogło wziąć dosłownie histerię autora, bo gdyby wziąć na serio artykuł, musiałbym go nazwać kłamliwym i zmanipulowanym, ale przecież tak nie było…
Wspomniany felieton przedstawia obraz lasu przygodnego wędrowca leśnych ostępów, pełen westchnień, uniesień i emocji, okraszony humorystycznymi wstawkami. Ja natomiast chciałbym skonfrontować tę wizję z rzeczywistością.
„Nie jestem ja ani biologiem, ani żadnym fachowcem od leśnictwa” pisze w swoim artykule Pan Ryszard Wojnowicz, nazywając rzeczy po imieniu. Jako mieszkaniec pobliskiego Głębocka, pszczelarz, myśliwy, absolwent Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu czuję się moralnie zobowiązany sprostować ten festiwal histerii.
Uważam że czytelnikom należy się wiele wyjaśnień dlatego będę opierać się na faktach a nie osobistych odczuciach.

Trochę o lesie…

Omawiany las w Głębocku jest idealnym przykładem na jakiej zasadzie Lasy Państwowe zarządzają naszym wspólnym dobrem. W jednej części został utworzony rezerwat przyrody „Kokorycz”, gdzie objęty ochroną las rządzi się własnymi prawami, by w innej części lasu trwała właśnie wycinka drzew. Tak bezwzględna, bezduszna i rządna trocin wycinka drzew! W imię czego? Ano właśnie tego żeby m.in. Pan Ryszard autor wspomnianego felietonu mógł mieć w domu: więźbę dachową, taras, meble, podłogi, łyżkę do jajecznicy i wałek do ciasta. Zależność człowieka od surowca jakim jest drewno jest nie zaprzeczalna. Surowiec odnawialny przez co ekologiczny (chyba że mówimy o rabunkowej wycince pod plantacje kukurydzy, gdzieś w zachodniej Brazylii). Przemierzając las w Głębocku nie sposób nie zauważyć dorodne młodniki w różnym wieku i zróżnicowane gatunkowo. Są to miejsca po wyrębie lasu sprzed 10, 20, 30 lat… Hmm… czyli jednak coś takiego jak odnowienie lasu istnieje w co powątpiewa mój przedmówca załączając zdjęcia trwającego zrębu.

Trochę o pszczołach…

Prowadzimy z żoną gospodarstwo pasieczne, a jedna z naszych pasiek umiejscowiona jest w samym sercu lasu. Nie bez powodu została tam zlokalizowana, gdyż miejsce to cechuję się wydajnymi pożytkami głównie lipy drobnolistnej. Kiedyś Związek Pszczelarski w Opolu przeanalizował jakość miodu lipowego w województwie opolskim. Zebrano próbki miodu z całej Opolszczyzny i zbadano pod kątem zawartości pyłku lipowego w miodzie lipowym. Okazało się że miód z tych okolic cechuje się największą zawartością „lipy w lipie” w całym województwie. W miejscu mojej pasieki jeszcze kilka lat temu rósł stary las, niemal monokultura jesionowo dębowa. Po wycięciu jesionów i dębów nie mających żadnej wartości pożytkowej dla pszczół, został posadzony las w składzie którym znalazły się jawory, lipy a nawet… dzikie grusze, co w znacznym stopniu przełoży się na zwiększenie bazy pożytkowej za 10-20 lat.
Lecz Pan Ryszard i w tej kwestii wzniósł larum, bazując na własnym zmyśle powonienia stwierdził że w lesie nie ma już lip. Ja też nie czuję charakterystycznego zapachu kwiatu lipowego w kwietniu i maju, gdyż lipy zakwitają w lipcu, zresztą od tego zjawiska zawdzięcza swoją nazwę „LIPIEC”.

Trochę o zwierzętach….

Jak wspomniałem jestem również myśliwym a omawiany las w Głębocku jest często miejscem docelowym moich nocnych ucieczek. I tu znów będę musiał wykonać personalną wycieczkę do felietonisty Pana Ryszarda, który zwraca uwagę że gospodarka leśna negatywnie wpływa na populację zwierząt, a jedyne co można spotkać w lesie to ślady „kopytek”….

Jeśli ktoś na popołudniowym spacerze liczy na spotkanie ze zwierzyną to powinien udać się do ZOO. Życie w lesie zaczyna się o zmroku. I tu przytoczę kilka faktów. W omawianym lesie jeszcze 15 lat temu nie występował jeleń. Dzisiaj ze względu na liczne występowanie został wciągnięty na listę gatunków łownych. Mimo że pozyskuje się go na tym terenie ok 6-7 sztuk rocznie, jego populacja stale rośnie. Coraz lepiej w tym lesie ma się Daniel, jest ich już kilka sztuk, a dodam że nigdy w tym lesie nie występował. Na miarę sensacji zasługuje fakt że co roku w okresie wędrówki łosi spotykana jest klępa czyli samica łosia, została nawet kilka razy sfotografowana przez myśliwych. O populacji dzików najlepiej wiedzą rolnicy pól sąsiadujących z lasem, którym rokrocznie myśliwi wypłacają odszkodowania za wyrządzone szkody, a o wysokiej populacji sarny świadczą liczne płoty w lesie, które służą do zabezpieczenia młodego lasu przed sarnim zgryzaniem.
Wiele można byłoby wyliczać, wydaje mi się żeby coś zobaczyć trzeba nauczyć się patrzeć, coś na zasadzie, gdy „Mędrzec wskazuje księżyc niektórzy widzą palec”.

Rozumiem obawy wielu osób o naturę, tylko trzeba podejść do zagadnienia racjonalnie, tak by emocje nie wzięły górą a ekologiczne zapędy nie były w prawdzie pseudo ekologią.
Żeby słowa tego artykułu stały się namacalne, służę swoim czasem, aby wskazać to czego inni nie widzą, nawet może to być nocna bezkrwawa wycieczka w las, by zobaczyć jak locha karmi warchlaki na skraju lasu, jak rogują się jelenie, jak sarna przegania lisa zbliżającego się do jej młodego, jak o świcie niezliczone ptactwo przekrzykuje się w swym śpiewie.
Żeby obalić wiele stereotypów, na wykresach przedstawiam dane pochodzące z Głównego Urzędu Statystycznego odnośnie populacji gatunków łownych jaki i stanu polskich lasów. Co najciekawsze w 1945r udział lasów w Polsce wynosił 20,8% natomiast na dzień dzisiejszy wynosi on 29,6%, ale co jeszcze ciekawsze udział gatunków liściastych wzrósł z 13% do 23%. To jednoznacznie potwierdza pozytywnie obrany kierunek przebudowy polskich lasów.

Wojciech Dwojak