III Grodkowskie Forum Seniorów

0

We wtorek 21. września w Ośrodku Kultury i Rekreacji w Grodkowie odbyło się III Grodkowskie Forum Seniorów. O wydarzeniu pisze w swojej relacji Ryszard Wojnowicz.

„Stałem oparty o maszynę, która w wielkim trudzie i mozole odkrawała kolejne warstwy metalu, posłusznie realizując zadany program. Oparłem się o jej korpus i spojrzałem w duże okno, wykrojone w nie pierwszej czystości murze, kilka metrów nad moją głową. Widok miałem ograniczony, skadrowany wymiarami owego okna. Tłem było szaroniebieskie niebo, po którym, z dość dużą prędkością, przemieszczały się niezliczone stada chmur. To wiatr, jesienny świata włodarz, czynił swoją powinność. Układał je, przestawiał, rozwarstwiał, to znów gromadził w groźne kłębowiska; pewnie sposobił je na czas śniegowego spadania.

Moją uwagę przykuło potężnych rozmiarów stare drzewo, obnażone z letniej krasy kolejną porą roku. Jego nagość podkreślał pracowicie wszechobecny wiatr. Miotał więc bezlistnymi gałązkami, pogwizdując sobie przy tym, niczym ochrypły kos. Starałem się doszukać harmonii w tym rozkołysaniu. Chwilami wydawało mi się, że poruszane wiatrem konary, strojne w mnogość różnej wielkości i grubości gałązek, poruszały się nadzwyczaj paralelnie. Było to złudzenie, wywołane zbyt dużym kątem, pod jakim obserwowałem niespokojny wierzchołek drzewa. Momentami w swoim rozkołysaniu przypominało mi znakomitego dyrygenta, który prowadząc wielką orkiestrę grającą Wagnera, miota się i skłania na boki, by wydobyć z natury zaczarowany świat jego muzyki i olśnić szeptanym piano lub rozdartym forte. A czasem wicher, rozochocony swymi dokonaniami zawiał z taką mocą, że miałem wrażenie, iż całe drzewo splecie w jeden ogromnych rozmiarów jesienny, niedbale uformowany warkocz, pełen mnóstwa niepokornych, acz bezradnych gałęzi. Po każdej takiej chwili wzburzenia następowała cisza i stagnacja. Pewnie wiatr zbierał siłę na kolejne drzew poniewieranie. Wtedy moje drzewo nieruchomiało, okazując swoją kompletną i smutną, bezlistną nagość.

Poprawiłem się w niewygodności mojego opierania i oto, na samym wierzchołku dostrzegłem, wtulone w siebie zwiędnięciem, trwożliwie rozdygotane dwa brązowe listki. Z jaką pasją walczyły o przetrwanie w tym jesiennym zespoleniu. Czułem, jak bardzo nie chcą podzielić losu Romea i Julii. Widziałem wyraźnie, jak kurczowo trzymały się za poskręcane jesienną starością ręce, które jeszcze nie tak dawno dostarczały życiodajnych soków z potężnego pnia. Moje listki wiele razy dawały odpór wiatrowym harcom. Jednak on, służbista, zbyt ochotnie dokonywał swego dzieła. W pewnym momencie naparł z taką furią, że oderwały się od rozbujanej gałązki. I o dziwo! Złączone poszybowały w górę. Jednak rozbrykany wiatr, bez cienia empatii, nie dał za wygraną i już za moment mocniejszym dmuchnięciem, zmusił je do odwrotu. Zatoczyły duży łuk i zawisły niemalże w miejscu, z którego przed momentem wyruszyły tak niechętnie, w ostatnią podróż. Były ciągle razem. Co znaczy być we dwoje-pomyślałem? Jakże to cudowna lekcja życia, lekcja przetrwania, jakiej udzieliły mi siły przyrody”.*

Ten zacytowany fragment „Moich pór roku cztery” zainspirował mnie do krótkiego opisania „święta” naszych Babć i Dziadków, jakim było III Grodkowskie Forum Seniorów. Jest to efekt realizacji projektu finansowanego przez Gminę Grodków. Spotkaliśmy się w gościnnych salach Ośrodka Kultury i Rekreacji w Grodkowie. Było pochmurne wtorkowe przedpołudnie, 21. września. Sala powoli się zapełniała. A w niej inspirujący półmrok i wzmagający się, pełen wyczekiwania poszum zbierających się gości. Wybiła godzina 10:00. Zaczynamy! Wprowadzeniem do Forum był niezwykle interesujący, prowadzony ze swadą, oparty na głębokiej znajomości tematu, wykład pani dr Magdaleny Sachy na temat: „Starość? A cóż to takiego? Jak skutecznie walczyć z upływem czasu?”. Jako młody naukowiec zaimponowała mistrzowskim znawstwem tematu. Odwołując się do adekwatnych przykładów z życia, niekiedy humorystycznie, wpajała nam arkana sztuki „starzenia się” bez kompleksów. Wręcz przeciwnie, zachęcała do życia na pełen gaz, bez ograniczeń i zahamowań związanych z codzienną, niejednokrotnie na cały zegar, harówką. Dopełnieniem tej tezy była, zorganizowana w sali kameralnej wystawa prac wykonanych przez uczestników warsztatów rękodzieła artystycznego i uczestników zajęć rękodzieła w ramach Klubu Seniora Grodków. Zajęcia rękodzieła artystycznego prowadziła pani Ewa Kałuzińska, a dotyczyły one takich między innymi umiejętności jak: scrapbooking, malowanie akwarelą, szycie i wyszywanie, dekorowanie z użyciem mchu chrobotka. Wielka to szkoda, że nie mogę zaprezentować tych dzieł. Musi więc wystarczyć mój szczery zachwyt dla pomysłów prowadzącej zajęcia i talentów wykonawców. Eksponowane ptaki, wyszywane i te „wypchane” wyglądały jak żywe, a różnorodność akwarelowych motyli, ich kolorystyka i mnogość, z pewnością zadziwiłyby niejednego, najprzedniejszego nawet lepidopterologa. Mnie zaś osobiście urzekły dekoracyjne kompozycje ramek z użyciem drobnych patyczków, muszelek, kory i innego rodzaju drobiazgów z porostem, mchem chrobotkiem w roli głównej. Zajęcia rękodzieła w Klubie Seniora Grodków prowadzi systematycznie utalentowana seniorka Władysława Błaszczyk.

Po wysłuchaniu wykładu pani Sachy godzi się zwrócić uwagę na fragment, który wzbudził bodaj największe zainteresowanie. Był to problem tzw. mieszkańców niebieskich stref. Jest na świecie pięć takich miejsc, gdzie ludzie bardzo często dożywają sędziwego wieku, ponad 100 lat. Warto je wymienić. Do takich należą następujące strefy: wyspa Okinawa w Japonii, Sardynia we Włoszech, Ikaria w Grecji, półwysep Nicoya w Kostaryce i miasto Loma Linda w Kalifornii. Ale to nie wszystko! Ich mieszkańcy cieszą się nadzwyczajną kondycją zdrowotną i zachowaniem nieprzeciętnie długo, wyśmienitej kondycji fizycznej i intelektualnej. W tym celu koniecznym jest spełnienie kilku istotnych warunków. Wspomnę o jednym. Jest nim przestrzeganie 2500 lat starej, konfucjańskiej mantry „Hara hachi bu” („jedz do ośmiu części”), która nakazuje stosowanie reguły 80% tj. przerwać należy posiłek gdy czujemy, że nasz żołądek wypełniony jest w 80 procentach (tak nawiasem mówiąc, miałbym podstawowe trudności w sprostaniu tej regule)!? Zainteresowanych problemem, odsyłam do wykładu pani doktor lub internetowych wyszukiwarek.

Z naukowego zaangażowania, już tylko krok był do bardziej roześmianej, a nawet z lekka frywolnej i rozrywkowej części imprezowania. Toż przecie nasz „Kabaret Nie Do Zdarcia” szczęśliwie przebrnął zerówkę, nauczanie początkowe i jest już w czwartej klasie, jako że stuknęło mu 10 lat! Co godne najwyższego podkreślenia i uznania, jego szefowa pani Ludwika Eliasz jak i aktorzy, to zaiste Ludzie nie do zdarcia. Wszyscy mają już za sobą kariery zawodowe. Każdy na plecach dźwiga odpowiednią porcję bagażu lat i doświadczeń, a jeszcze mają siły i chęci, bawiąc siebie, bawić innych. A że tak jest istotnie, wszyscy zebrani, zaśmiewali się do rozpuku z prezentowanych na scenie sytuacyjnych życiowych obrazków. Dla przykładu: jako trupa artystyczna, na wszelki wypadek są samowystarczalni: wożą ze sobą swojego chowu mobilnego księdza. Ostrze kabaretowej satyry wymierzone było także w nasz mistrzowsko urządzony system opieki zdrowotnej (lekarz leczy przez telefon, a teleporady – to wyżyny sztuki medycznej). Pomyśleli również o pielęgnowaniu cnót niewieścich, wyśpiewując balladę o pewnej dziewicy, która przez fakt ten, skończyła raczej marnie (czy warto nią być). Nie sposób spamiętać wszystkie jokes. Było wesoło i śmiesznie!

I pewnie byśmy się tam zapamiętali w śmiechach, ale na scenę wkroczyła powaga i urząd. W sympatycznych i serdecznych słowach, do zebranych zwrócił się Burmistrz Grodkowa pan Marek Antoniewicz, który podziękował i pogratulował Jubilatowi, a także zapowiedział realizację różnych inwestycji, mając na uwadze również interes emerytów. Temat poszerzyła i uzupełniła elementami programu dotyczącymi opieki senioralnej Kierownik Ośrodka Pomocy Społecznej pani Aleksandra Masiowska-Michułka. Kabaretowi wytrwanej z sukcesami „dziesiątki” pogratulowała, a Seniorom pożyczyła wspaniałych pomysłów na dalsze „wydoroślałe” życie Szefowa Rady Seniorów Gminy Grodków, pani Janina Podgórna.

Na koniec wszyscy uczestnicy zostali zaproszeni na okolicznościowy poczęstunek. Była najprzedniejsza kawa i herbata, a także wyśmienite i przepyszne wyroby cukiernicze. Amatorzy dietetyki mieli bogatą ofertę dorodnych owoców.

A co z listkami? – zapyta uważny czytelnik. Dokończenie historii jest krótkie, ale poprzez analogię, z domyślnym przesłaniem. Oto i ono:

„Wiatr wzmagał się coraz bardziej, wydając przy tym dźwięki do jęków podobne, a czasem słyszałem wyraźnie, wieszczący zło, śmiech hieny. Z zatroskaniem i żałością oczekiwałem finału. Nagle wiatr przybrał na sile. Drzewo wyraźnie rozochociło się w swoim rozkołysaniu. Gałęzie zaczęły wić się, jak oszalałe z głodu węże boa. Uderzenie wiatru tym razem było zbyt mocne. Na moich oczach, złączone wydawało się tak trwale listki, jak rażone piorunem, puściły serdeczny uścisk trwania i odskoczyły. Bezlitosny wiatr zaczął oddalać je od siebie. Widziałem, jak rozpaczliwie wyciągały ku sobie uwiędłe ręce-ogonki. Tym razem nie pomogło już nic!? To był początek końca. Jeszcze kilkakrotnie, jakby żegnając się ze mną, pokazały mi się na ekranie mego okna. Dokonało się swoje. My też kiedyś będziemy spadać z naszego drzewa życia. A kiedy nas wiatry rozdzielą, i gdzie poniosą?!”.**

Tekst i zdjęcia: Ryszard Wojnowicz.

* i ** „Moich Pór Roku Cztery” – Ryszard Wojnowicz