Fikcja w „Państwie Skarbimierz”

1
DSCF5584__1024x768_.JPG

Dość często na łamach Panoramy Powiatu publikowane są artykuły o sprawach nurtujących lokalną społeczność brzeską. Niedaleko Brzegu, a właściwie tuż za miedzą, zlokalizowane jest ,,Państwo Skarbimierz”. Jest to perła powiatu, bo jak nazwać tak hojną i bogatą gminę, w której dobrobytem, na każdym kroku, chwali się, panujący tu od wielu lat wójt Pulit? Piszę ,,Państwo ”, ponieważ gmina ta, pomimo, że terytorialnie przynależy do naszego kraju, to tak naprawdę rządzi się własnym prawem, tj. prawem racji, która zawsze jest po stronie wójta.


Już kilkakrotnie Skarbimierz ubiegał się o nadanie praw miejskich. Osoby piastujące stanowiska w urzędzie wojewódzkim nie dopatrzyły się jednak jakichkolwiek przesłanek do nadania gminie statusu miasta. Ostatnio, bodajże wiosną zeszłego roku, zakusy wójta na bycie burmistrzem zostały odsunięte i ponownie, jak bumerang, podczas lutowej sesji Rady Gminy, wróciły na „wokandę”. Głosowaniu została poddana sprawa nadania praw miejskich miejscowości Skarbimierz Osiedle. W tym celu, wśród mieszkańców gminy, zostało przeprowadzone referendum. Jednak mieszkańcy Osiedla, gdzie to oni zyskaliby szansę pozbycia się przydomka „wieśniaka”, nie wykazali zbytniego zainteresowania nobilitacją na mieszczucha. Od ostatniej, nieudolnie podjętej próby, nic się w miejscowości nie zmieniło, nie wybudowano rynku, na którego rewitalizację Unia mogłaby dorzucić trochę środków. Szkoda, bo to właśnie tym dofinansowaniem do zabytkowych kamieniczek, wójt przekonywał mieszkańców i radnych, że warto zostać miastem. Od wiosny nie zostało wybudowane nic, oprócz kilku dróżek osiedlowych, które to – niestety – drogami miejskimi nie można nazywać. Bo jak podejść do zagadnienia budowy dróg, kiedy przetarg rozpisany jest na remont? Jak tu remontować coś, co było tylko ornym polem? Drogi bez chodników, kanalizacji deszczowej nie zasługują na miano dróg miejskich. Powszechnie stosowana fuszerka wychodzi wszędzie, ale nikt nie ma prawa skrytykować inwestycji wójta, bo kto tak ma?

„Prawo” wójta
Każda jakakolwiek przeprowadzona kontrola przez organy nadrzędne w Gminie wykazuje nieprawidłowości, jednak wójt bagatelizuje te sprawy, bo jak ma nie bagatelizować, kiedy istnieje tylko prawo wójta? Ma za nic wyniki organów kontrolnych i nie stosuje się do zaleceń, które one wydają. Wszyscy wiemy, że sprawa oświaty w Skarbimierzu nabrzmiała do tego stopnia, że nikt nie wierzy w rychłe jej zakończenie. Ponad 40 spraw w sądzie, opinie biegłego sprzeczne ze stanowiskiem wójta, nie wróżą rychłego zakończenia konfliktu. Wiadomo, że na sporach i wojnach od zawsze niektórzy się dorabiają, wykorzystując swoje pięć minut. Są osoby, które mają zakusy, aby ich firma, na majątku gminnym, prężnie się rozwijała. Wiadomo – w miarę jedzenia apetyt rośnie.

W „Państwie Skarbimierz” absurd goni absurd
Jestem członkiem komisji oświatowej. Podczas ostatniej sesji, która odbyła się 24.02.2020, zostały odczytane protokoły z prac komisji. Przewodnicząca Komisji Oświatowej Małgorzata Kowalska odczytała informacje żywcem przekopiowane z internetu, które niestety nie odzwierciedlały pracy tej komisji. Potok barwnych słów nijak nie pasował do szarej rzeczywistości. Niestety, nie było w tych sformułowaniach nawet odrobiny prawdy. Jestem członkiem tej komisji i oświadczam, że komisja ta jest fikcją. W ciągu roku odbyły się 2 lub 3 spotkania jednogodzinne, zwołane na szybko przed sesją rady.
Odniosłam wrażenie, że Przewodnicząca komisji niezbyt mocno była zainteresowana losem placówek szkolnych. Dziwne, ponieważ – choć nie pracuje w gminnej oświacie – jest pracownikiem jednej z firm prywatnych zajmujących się oświatą, m.in. na terenie naszej gminy. Przypomnę niewtajemniczonym, że jednej z tych firm wójt powierzył realizację zadań statutowych gminy, przekazując jej skrzydło budynku szkoły pod jej prywatną działalność. Dla zainteresowanych dodam, że firma ta nie płaci dzierżawy i czynszu, a w nagrodę za prężny rozwój small biznesu – cytując samego wójta ze zebrań rad sołeckich – zostanie ofiarowany jej nowy gminny budynek. Wszystko oczywiście według uznaniowości wójta i bez ogłoszenia przetargu na wynajem obiektu stanowiącego majątek publiczny. Dziwne, nieprawdaż?

Kogo odwiedza św. Mikołaj?
Podczas letniej sesji Rady Gminy, tj. w lipcu, przedstawiciel firmy oświatowej zaszczycił radnych swoją obecnością, przedstawiając sprawozdanie z działalności. I tutaj znowu Państwa ponownie rozczaruję, ponieważ z tego sprawozdania nie wynikało nic nadzwyczajnego… Nie zostały przedstawione żadne rozliczenia, a przecież firma otrzymała 100% subwencji i dotacji oraz urządzony budynek, został nieodpłatnie przekazany na działalność pod przedszkole niepubliczne. Ale jak to mówi wójt ,,wszystkie dzieci nasze są”. Może odniosę się krótko do samej prezentacji. Byłabym niesprawiedliwa, ponieważ radni mieli okazję oglądać buźki uśmiechniętych dzieci i księdza proboszcza tutejszej, skarbimierskiej parafii, przebranego za Mikołaja. No cóż, można było wyciągnąć tylko jeden wniosek, że prawdziwy Święty Mikołaj jest tylko jeden, bo tak jakoś się składa, że od wielu lat, do tutejszej szkoły i przedszkola publicznego jakoś mu nie po drodze.

Publiczna oświata ma pod górkę
Na posiedzeniu Rady Gminy w maju zawnioskowano o przeprowadzenie kontroli w placówkach oświatowych prowadzonych w Skarbimierzu. Niestety przewodnicząca komisji oświatowej, nie spieszyła się z wypełnieniem woli rady gminy, bo i po co? Po ponad 6 miesiącach, po powtórnym ponagleniu przez radnego Dariusza Nawrockiego została przeprowadzona wizytacja w placówkach oświatowych. I tutaj opiszę sytuację sprzed niecałych dwóch tygodni, kiedy to cała komisja zebrała się pod szkołą. Przewodnicząca Komisji nie była za bardzo zaangażowana, skoro jako sporządzająca protokół nie miała przy sobie żadnej kartki i długopisu. Odwiedziliśmy budynki szkoły i przedszkola publicznego. Panie, włącznie z Dyrektorką Szkoły Grażyną Burską, udostępniły nam gabinety, mówiły o brakach i bolączkach w szkole. Uwierzcie Państwo, że wiele pomieszczeń w przedszkolu publicznym i szkole zaadaptowanej po budynku wojskowym nie było gruntownie remontowanych od 20 lat. W tej bogatej gminie, niestety tego bogactwa w placówkach publicznych zbytnio nie widać. Nie wiem co to za gospodarz, co nie dba o własne podwórko, a lekką ręką, hojnie majątki rozdaje na prawo i lewo. Jako członek komisji spisałam wszystkie braki, a naprawdę trochę się tego nazbierało. Dodam jeszcze, że podczas wizytacji panowała miła atmosfera, otrzymywaliśmy od personelu odpowiedzi na zadane pytania, a więc ja jako radna, a jest to mój debiut w działalności samorządowej, wierzyłam, że można jeszcze wszystko naprawić.

Publiczna komisja wyrzucona z publicznego budynku!
Po opuszczeniu budynków, w której stacjonują jednostki publiczne, udaliśmy się do budynku gminnego, w którym to działa jedna z firm oświatowych. I tutaj nastąpi koniec moich wypowiedzi odnośnie zapowiedzianej kontroli zleconej na wniosek Rady Gminy, ponieważ zagościliśmy tam niecałą minutę… Po wejściu do budynku zostaliśmy z niego wyproszeni. Pomimo, że budynek należy do Gminy, osoba prowadząca tam działalność i pobierająca środki z Gminy, jest firmą prywatną, to my, jako radni, nie mamy prawa kontrolować własnych budynków? Jak się dowiedziałam na sesji Rady Gminy, od Pani Przewodniczącej Komisji Oświatowej, która – i tu następne kuriozum – jest zatrudniona w firmie, której nie mogliśmy skontrolować – powodem odmówienia przeprowadzenia wizytacji było to, że ja jako radna i członek komisji śmiałam się odezwać, a pani przewodnicząca przecież wyraźnie nie udzieliła mi głosu… Niestety, ktoś się tutaj zagalopował i nie zauważył, że takich uprawnień nie ma, a ja jako radna mam prawo i jestem zobligowana do zabierania głosu, a nie chowania głowy w piasek i udawania, że nikt nie widzi konfliktu interesów

W kościele wcale nie musi być ciepło
Na koniec, żeby nie przedłużać i nie krytykować poczynań przyszłego burmistrza Pulita, chciałabym, aby mieszkańcy z sąsiedniego miasta Brzeg zobaczyli jak Gmina prężnie działa w zakresie ekologii. Na budynkach coraz więcej paneli fotowoltaicznych, nawet okoliczne kościoły, zgodnie z uchwałą Rady Gminy, otrzymały 120 tys. zł na odnawialne źródła energii. I tutaj znowu rozczarowanie… Głosowaliśmy w słusznej sprawie, aby ludziom w Kościołach było normalnie ciepło, ale jak zwykle „mądry Polak po szkodzie”. Niestety, w kościele w Skarbimierzu, panele fotowoltaiczne zostały zamontowane na plebani i tylko tam jest ciepło, a ludzie cóż, jak marzli tak marzną. Dowiedzieliśmy się od wójta, że na parafii jest jeden licznik, tylko szkoda, że nie w kościele, do którego przychodzą wierni, a w domu proboszcza, gdzie nikt oprócz niego nie może skorzystać z hojnie rozdawanych dobrodziejstw bogatej gminy Skarbimierz.

Barbara Gutwińska
Radna Rady Gminy Skarbimierz


Zobacz także 

Fikcja w Państwie Skarbimierz – cz 2